Sukces, nagrody i wielkie plany
Miliony na sport i powrót wielkich derbów. Bydgoska Astoria gotowa na podbój ekstraklasy.
Radość i emocje po zwycięskim finale były w Bydgoszczy ogromne. Fot. Facebook/Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz
Astoria w ekstraklasie nie jest nowicjuszem. Po raz pierwszy grała w niej w 1989 roku, a po raz ostatni w 2023 roku. Architektem niedawnego awansu jest Grzegorz Skiba. Dla pochodzącego z Bydgoszczy byłego reprezentanta Polski to już czwarty awans z tym klubem – dwa razy świętował go jako zawodnik (zaczynając jako junior w 1989 roku) i dwukrotnie jako trener.
Pierwszy trenerski awans wywalczył w 2019 roku, po czym został asystentem Artura Gronka. Po powrocie na stanowisko pierwszego szkoleniowca stworzył zespół, który po trzech z rzędu finałach I ligi dopiął swego. Czy Skiba poprowadzi Astorię w ekstraklasie? Sytuacja znów jest niejasna. – Na razie nie chcę niczego deklarować. Kończy mi się kontrakt. Kluczowa będzie rozmowa z żoną – wyznał po zwycięstwie nad ŁKS-em. Władze klubu biorą pod uwagę, że Skiba się wycofa. Ewentualnym następcą może zostać m.in. Robert Skibniewski, który jest w teamie Marcina Gortata, a w trakcie ostatniego sezonu odszedł z ŁKS-u.
W piątek koszykarze Enei Abramczyk Astorii zostali podjęci przez władze miasta. Drużyna otrzymała nagrodę finansową w wysokości 100 tysięcy złotych. Sukcesu gratulował prezydent Rafał Bruski. – Widać było, że stanowicie drużynę na boisku i poza nim – chwalił.
Bydgoszcz wchodzi do ekstraklasy z silnym zapleczem kibicowskim. Do kalendarza wracają derby województwa kujawsko-pomorskiego z Twardymi Piernikami Toruń. - Wielkie podziękowania kieruję do naszych kibiców. Tylko podczas trzech spotkań w tym sezonie hala nie była w stu procentach wyprzedana! To pokazuje, jak wielki jest w Bydgoszczy głód męskiej koszykówki na najwyższym poziomie. Przeżywamy właśnie piękny rok bydgoskich awansów. Zaczął Zawisza, teraz dołączyliśmy my, a mocno liczymy jeszcze na żużlowców Polonii - mówił po ostatnim meczu sezonu Bartłomiej Dzedzej, prezes Astorii.
W klubie wszystko jest poukładane i można się spodziewać, że w nowym sezonie zespół z Bydgoszczy nie będzie chłopcem do bicia. Michał Chyliński żegna się z parkietem, ale nie z klubem. Finałowe, zwycięskie starcie w I lidze było ostatnim, w jakim wystąpił 40-letni wychowanek Astorii, który został dyrektorem klubu i już kompletuje skład. – Nie mogłem sobie wymarzyć lepszego zakończenia kariery. Taki sukces, z tymi ludźmi, z tymi chłopakami... Dziękuję wszystkim kolegom z zespołu i prezesowi. Te finały kosztowały nas mnóstwo zdrowia, ale zostaną po nich piękne wspomnienia – podkreślał na gorąco po meczu, a podczas wspomnianego spotkania w ratuszu stwierdził krótko: - Będziemy budować jak najlepszy zespół, żeby realnie zaistnieć w ekstraklasie.
Wszystko wskazuje, że beniaminek będzie dysponował budżetem na poziomie 4 milionów złotych na wydatki wyłącznie sportowe, a to oznacza, że może powalczyć nawet o miejsce w play offie.
Można się spodziewać, że w klubie zostanie Karol Gruszecki, który znalazł się w najlepszej piątce sezonu zasadniczego. Trudno sobie też wyobrazić, by odpuszczono podpisanie umowy z Karolem Kamińskim, zdobywcą 34 punktów w decydującym meczu. Obcokrajowcy raczej pojawią się w Bydgoszczy zupełnie nowi. Te wszystkie decyzje podejmować będzie w najbliższych tygodniach Michał Chyliński...
(pp)
