Stypy zamiast świąt
TRYBUNA KIBICA – Piast Gliwice
Udający się na mecz z Widzewem w PKO BP Ekstraklasie kibice Piasta mogli mieć uzasadnione nadzieje na podtrzymanie zwycięskiej passy swych ulubieńców. Jednym z argumentów przemawiających za ich wygraną było to, że Daniel Myśliwiec to były trener łódzkiego zespołu, więc teoretycznie powinien doskonale znać jego wady i zalety. Z drugiej strony, nie sposób było nie brać pod uwagę, że w Widzewie po odejściu Myśliwca dokonało się wiele zmian, zarówno w kadrze, jak i w całym otoczeniu szkoleniowym, zatem owo rozpoznanie i wspomnienia niekoniecznie musiały mieć wielką wartość.
Boisko zweryfikowało zresztą tego typu rozważania i przypuszczenia. Nasz zespół w przekroju całego meczu wydawał się bezradny i zasłużenie przegrał 0:2.
Mieliśmy nadzieję, że dobre humory przywróci nam ewentualna wygrana w środowym meczu STS Pucharu Polski z mistrzem Polski, Lechem Poznań. Patrząc na grę, nieźle nasi piłkarze się prezentowali. Ich akcje były szybkie, urozmaicone, nie brakowało też elementów fantazji. W każdym razie trudno było nie odnieść wrażenia, że różnica w umiejętnościach między Piastem a Lechem jest żadna lub co najwyżej znikoma. A mimo to znów skończyło się na 0:2. Lech bezwzględnie wykorzystał okazje, choć w przekroju 90 minut miał ich niewiele; można jednak uznać, że to właśnie cechuje mistrza. Piast pod względem liczby okazji nie był gorszy, ale piłka nie chciała znaleźć drogi do bramki gości. A jeśli już do niej zmierzała, to na przeszkodzie stawał świetnie dysponowany Bartosz Mrozek.
Cóż, pożegnaliśmy się Pucharem Polski, pozostaje nam ekstraklasa, a konkretnie jej ratowanie dla Gliwic. Z perspektywy 18., czyli ostatniego, miejsca musi to uchodzić za nadzwyczaj trudne. Na dodatek na pożegnanie jesieni przyjedzie do Gliwic Legia, której grunt pod nogami też się mocno pali. Można więc powiedzieć, że będzie to mecz desperatów. Który z nich lekko poprawi sobie nastrój w perspektywie zimy?
Piastol
