Styl zostawmy na boku, najważniejszy jest wynik

POWIEDZIELI

Oskar Pietuszewski zadebiutował w seniorskiej reprezentacji. Fot. PAP/Leszek Szymański

◼ Piotr ZIELIŃSKI

Wielkie podziękowania dla całej drużyny, jak weszliśmy w druga połowę. Było gorąco, w naszej bramce „Grabi” stanął na wysokości zadania. Ale to już teraz nieważne, chcieliśmy wygrać i i wygraliśmy dla całej Polski. Jesteśmy w finale baraży!

Dobrze weszliśmy w mecz, ale taką przewagę trzeba potwierdzić golem. Co stało się z nami między 15 a 45 minutą - będziemy się nad tym na pewno zastanawiać. Nie udało nam się trafić, a stracona bramka nas podrażniła.

Każdy wiedział, że jakość jest na naszą korzyść, ale w piłce trzeba biegać, walczyć, zostawić serce na boisku. Albania napsuła nam dużo krwi, ale koniec końców to my gramy dalej.

Zszedłem wcześniej z boiska, ale wszystko jest okej; miałem rok temu problemy mięśniowe, dużo się nabiegałem. Chłopaki, którzy weszli, dali dużo od siebie, tylko cieszyć się, że mamy ich tak dużo.

Szwecja? Na pewno bardzo dobra reprezentacja, mieliśmy okazję grać z nimi o mundial cztery lata temu. Ale mamy dużo jakości, fajny zespół. Teraz ważna jest regeneracja i jedziemy do Sztokholmu wygrać.

◼ Robert LEWANDOWSKI

Najważniejsze, że po straconym golu kontrolowaliśmy emocje. Po pierwszym kwadransie nie wychodził nam pressing, później dwa trzy błędy, brak dojścia, Albańczycy poczuli się pewniej i ciężko było ich złapać. Są rzeczy do poprawy, wiedzieliśmy, co nie funkcjonuje po pierwszej połowie, żebyśmy inaczej podchodzili do Albańczyków. Takie mecze trzeba wyszarpać, wybiegać. To są baraże, to jest stres, liczy się awans, styl zostawmy gdzieś z boku, choć mamy materiał do analizy. Ale na końcu liczy się to, że mamy awans. Może lepiej, że ten mecz nie był taki super w naszym wykonaniu. Do meczu ze Szwecją podejdziemy z chłodną głową, takie mecze wyjazdowe czasem nawet są łatwiejsze. Koniec końców najważniejsze jest to, żeby awansować na mistrzostwa świata.

◼ Oskar PIETUSZEWSKI

Zadebiutowałem w pierwszej reprezentacji, po raz kolejny spełniłem swoje marzenia, dziękuję trenerowi Urbanowi. W pierwszej połowie, patrząc z perspektywy ławki, mieliśmy ciężki moment po stracie gola, myślę, że waga meczu sprawiła, że trudno nam się grało. Mieliśmy swoje szanse, ale potem bramka podcięła nam skrzydła. Miałem wejść na boisko bez kompleksów, naszym zadaniem było strzelić jak najszybciej gola. Rywale mieli groźne kontry, na szczęście nie straciliśmy drugiej bramki, a to nam udało się odrobić starty, a potem wyjść na prowadzenie. Czy Szwecja to dobry rywal? Skupiamy się na sobie, bo mamy super ekipę, bardzo dużo umiejętności, jedziemy do Sztokholmu tylko i wyłącznie po zwycięstwo.

◼ Sebastian SZYMAŃSKI

Pierwsze 15 minut zagraliśmy bardzo dobrze, potem straciliśmy kontrolę w meczu i bramkę. W przerwie uratowała nas chłodna głowa. Wiedzieliśmy, że mamy potencjał, że mamy plan na mecz i że jesteśmy w stanie go wygrać. Kluczem była cierpliwość, nie podpalaliśmy się po straconej bramce, żeby nie dostać drugiej. Szukaliśmy swoich szans. To był fajny mecz, ale stać nas na lepszą grę. W drugiej połowie graliśmy zdecydowanie szybciej, były one sytuacje.

Cieszymy się, czekamy na wtorek, przed nami najważniejszy mecz, jedziemy, żeby go wygrać. Mam nadzieję, że wszyscy będziemy po nim zadowoleni.

(ToM)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się