Strzelecka niemoc Knicks

Cleveland Cavaliers kontynuują świetną passę. Tym razem rozbili Nowojorczyków.

James Harden gra w Cleveland krótko, ale już zdobył serca kibiców. Fot. Facebook/Cleveland Cavaliers

NBA

Knicks grali w Cleveland. Oba zespoły mają podobny bilans i sąsiadują w tabeli. Dzięki znakomitej drugiej połowie wygrali Kawalerzyści. Liderem strzelców Cavs był Donovan Mitchell, który zapisał 23 punkty. Dzielnie wspierał go James Harden (20 pkt), a podkoszową dominację potwierdził Jarrett Allen, kończąc mecz z solidnym double-double (19 pkt, 10 zbiórek). Po meczu Harden zbierał wyłącznie komplementy. - Jego opanowanie, spokój... On po prostu panuje nad meczem. To uspokaja wszystkich i jest kluczowe. On wie, gdzie powinna powędrować piłka. Doskonale rozumie sytuacje w końcówkach. Niezwykle inteligentny zawodnik - chwalił swojego zawodnika Kenny Atkinson, trener Cavs. Jego zespół dziewięciu ostatnich meczów wygrał osiem.

Po stronie Knicks dwoili się i troili Jalen Brunson (20 pkt) oraz Mikal Bridges (18 pkt), ale ich starania spaliły na panewce przez fatalną skuteczność. Mitchell Robinson „otarł się” o swój rekord sezonu, zbierając 15 piłek.

To nie był wieczór snajperów z Madison Square Garden. Knicks trafili zaledwie 35 z 86 rzutów z gry, a ich liderzy - Bridges i Brunson - wspólnie zaliczyli tylko 12 celnych rzutów na 36 prób. Nowojorczycy raz za razem pudłowali też z dystansu (zaledwie 27% skuteczności), nie potrafiąc wykorzystać problemów Cleveland z obroną obwodu. - Niezależnie co robiliśmy, to albo traciliśmy piłkę, albo oddawaliśmy rzuty z trudnych pozycji. Zastosowaliśmy konkretne zagrywki, ale nie przełożyły się one na wypracowanie jakichkolwiek korzyści - mówił Mike Brown, trener Nowojorczyków.

Choć do przerwy Cavaliers prowadzili zaledwie sześcioma punktami (60:54), losy meczu rozstrzygnęły się w trzeciej części gry. Cleveland całkowicie zaryglowało dostęp do kosza, pozwalając Knicks na trafienie zaledwie 3 z 24 rzutów.

To najgorsza kwarta rzutowa Knicks od 2018 roku. Z kolei defensywa Cavaliers po raz ostatni tak mocno stłamsiła rywala w ubiegłym sezonie w starciu z Minnesotą.

Obie ekipy legitymują się obecnie identycznym bilansem 37-22, co daje im ex aequo 3. miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej. W kontekście play offu warto jednak pamiętać, że Knicks wygrali dwa z trzech bezpośrednich starć w tym sezonie, co w przypadku równej liczby punktów na koniec rozgrywek daje im przewagę.

Czwarty mecz w barwach Knicks zaliczył Jeremy Sochan. Polak był na boisku ledwie 4 minuty i 43 sekundy, nie zdobył punktu, ale miał 2 zbiórki. Po pierwszym meczu słynny aktor Ben Stiler, który jest wielkim fanem Knicks, zauważył, że na naszego zawodnika warto stawiać częściej. - Ten bardzo krótki czas, w którym Sochan krył Cade'a, wydawał się skuteczny. Patrząc na to, co działo się zeszłej nocy, odnosi się wrażenie, że warto było spróbować tego wcześniej - zauważył celebryta. Na razie trener go nie posłuchał...

Cleveland - New York 109:94, Phoenix - Boston 81:97, Atlanta - Waszyngton 119:98, Brooklyn - Dallas 114:123, Toronto - Oklahoma City 107:116, Milwaukee - Miami 128:117, Chicago - Charlotte 99:131, Nowy Orlean - Golden State 113:109, Los Angeles - Orlando 109:110, Portland - Minnesota 121:124, Indiana - Philadelphia 114:135.

(p)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się