Strzelanie jest najtrudniejsze
Rozmowa z Janem Urbanem, szkoleniowcem Górnika Zabrze
Jan Urban Fot. PressFocus
Za wami sparingowe spotkanie ze Stalą Rzeszów, które wygraliście 2:1 po niezłej grze.
- Jak zwykle w przerwie na reprezentację chcieliśmy wykorzystać czas i zagrać mecz kontrolny. Zmierzyliśmy się z drużyną, która traktuje piłkę bardzo przyjaźnie i technicznie. To było widać w meczu z nami, a trzeba dodać, że zagrała bez kilku chłopaków, którzy pojechali na zgrupowania reprezentacji młodzieżowych. To była pożyteczna gra dla obu stron. Z naszej w większości zagrali ci, którzy wcześniej grali mniej, a pozostali dostali szansę, żeby zachować meczowy rytm.
Dotyczy to na przykład Sinana Bakisa, który rozegrał całe spotkanie i wreszcie trafił do siatki, zdobywając pierwszego gola w barwach Górnika. Pokazał się też Yousuke Furukawa, który zdobył efektownego gola na 1:0. To chyba cieszy?
- Tak. Jeśli nie masz minut w meczach mistrzowskich, a dostajesz je w grach kontrolnych, to też trzeba je wykorzystać. Z drugiej strony, w tym spotkaniu było nas tak mało, że dobrałem zawodników z drużyny rezerw. Chłopcy powinni być zadowoleni (zagrali Krystian Derkacz, Iwo Świerkot i Jakub Pochcioł – przyp. red.).
Przed wami przygotowania do derbów z Piastem w niedzielę. Jak będą wyglądały?
- Sobota i niedziela były wolne. Od poniedziałku zaczynamy mikrocykl do spotkania z Piastem. Nie będzie się różnił od poprzednich. Czekamy aż wszyscy wrócą zdrowi z meczów reprezentacji.
Sparing ze Stalą pokazał, że wasze trzy wygrane w lidze w czterech ostatnich spotkaniach nie były przypadkiem. Jako sztab trenerski powinniście być zadowoleni. Czy tak rzeczywiście jest?
- Nigdy nie mieliśmy tego typu problemów, że ktoś przebiegł więcej czy mniej kilometrów. Te różnice muszą być bardzo duże, żeby to coś oznaczało. Patrzymy teraz na to, ile jest sprintów, na jakiej intensywności. Kilometrówka zależy od rodzaju zawodników. Ja z trenerem przygotowania Cesarem [Cesar Sanjuan-Szklarz – przyp. red.] pracuję bardzo długo. Ma wszystko poukładane i jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne nigdy nie było problemów. Nawet wtedy, kiedy wyniki są gorsze z reguły nie chodzi o bieganie.
Jeden mankament - to też rzuciło się w oczy w piątkowej kontrolnej grze - to skuteczność. Macie wiele sytuacji, ale piłka tylko dwa razy wpadła do siatki. To pana martwi?
- To brak szczęścia, umiejętności... Wszystkiego po trosze. Nie wyolbrzymiam tego jednak. To są rzeczy nad którymi trzeba pracować, a zawodnicy muszą nabrać doświadczenia poprzez grę, kolejne minuty i strzelane bramki. Ale wiemy, że strzelanie bramek to zawsze najtrudniejsza rzecz.
Przed reprezentacją Polski finisz w rozgrywkach Ligi Narodów. Jak pan, jako były świetny reprezentant i uczestnik mistrzostw świata w Meksyku w 1986 roku, patrzy na ostatnie wydarzenia?
- Wiadomo było, że o pozytywny wynik w Portugalii będzie trudno. Główne zadanie to utrzymanie się w Dywizji 1. Ten wynik powinien być osiągnięty, tym bardziej że ostatnie spotkanie - ze Szkotami - gramy u siebie. Widzę to pozytywnie. Szkoci będą walczyć, ale to my mamy więcej jakości, to my powinniśmy dominować i grać piłką, bo też charakter tej naszej reprezentacji się zmienia. Próbuje grać bardziej kombinacyjnie, płynnie i tak powinno to z naszej strony wyglądać w poniedziałkowym spotkaniu.
Rozmawiał Michał Zichlarz
