Stracona szansa BKS-u

Bielszczanki powinny wygrać z Uni, bo w każdym secie wysoko prowadziły, a tymczasem z Opola wyjechały z niczym.

Opolanki mają się z czego cieszyć, bo były w ogromnych kłopotach. Fot. PAP/Krzysztof Świderski

TAURON LIGA

W cieniu finału, w Opolu ruszyła walka o brązowy medal. Dla Uni, rewelacji rozgrywek,  sam awans do czołowej czwórki jest najlepszym wynikiem w historii, ale na tym nie zamierza poprzestać. Wszystkim w klubie marzy się pierwszy w historii medal.

BKS to zdecydowanie bardziej utytułowana drużyna, mająca w dorobku wszystkie krążki mistrzostw Polski. Od trzech lat regularnie gra o medale, ostatni brązowy wywalczył w roku 2024.

Mecz nie stał na najwyższym poziomie, ale kibice mogli być usatysfakcjonowani, bo zaskakujących zwrotów akcji nie brakowało. Obie drużyny od pierwszej piłki miały ogromne problemy. Po stronie Uni przede wszystkim szwankowało przyjęcie zagrywki. Zarówno Uxue Gerece, jak i Hannie Hellvig piłka uciekała z rąk. W tym elemencie nie najlepiej radziła sobie też libero Klaudia Łyduch. W efekcie gra Opolanek była schematyczna i prosta. Najczęściej piłkę dostawała Katarzyna Zaroślińska-Król, która musiała sobie radzić z podwójnym, a często i potrójnym blokiem BKS-u. A że atakowała z trudnych piłek, nie zawsze była skuteczna.

Największym mankamentem bialskiej drużyny była z kolei nie najlepsza postawa Kertu Laak. To był duży problem, bo Estonka stanowi główną siłę uderzeniową BKS-u. Tymczasem z pierwszych siedmiu ataków skończyła zaledwie dwa. Nie było to jedyne zmartwienie trenera Bartłomieja Piekarczyka. Po zaledwie kilku minutach gry kontuzji doznała Aleksandra Gryka i do końca spotkania nie wróciła już na parkiet. Zastąpiła ją Nikola Abramajtys.

Przyjezdne lepiej potrafiły zakryć mankamenty. Na parkiecie harowała Martyna Borowczak. Trzymała przyjęcie, nieźle też spisywała się w ofensywie. W końcówce mocno wsparła ją Ljubica Kecman. To zawodniczka defensywna, rzadko angażuje się w ofensywie, ale końcówka pierwszej partii była jej popisem. Skończyła ważne ataki i BKS wysoko wygrał pierwszą odsłonę.

W kolejnych Bielszczanki też miały przewagę, lecz nie potrafiły jej przekuć w sukces. W drugiej wygrywały 16:13, w trzeciej 17:11, a w czwartej 13:9, a mimo to zeszły z parkietu pokonane.

Kolejny mecz w sobotę w Bielsku-Białej.

(mic)

O 3. miejsce (do trzech zwycięstw)

◼ Uni Opole – BKS Bostik ZGO Bielsko-Biała 3:1 (17:25, 25:23, 28:26, 25:21). Stan rywalizacji 1-0.

OPOLE: Makarowska-Kulej (3), Guereca (7), Kecher (6), Zaroślińska-Król (5), Hellvig (18), Połeć (5), Łyduch (libero) oraz Kępa (10), Paluszkiewicz (3), Mulka (1), McCall 6. Trener Bartłomiej DĄBROWSKI.

BIELSKO-BIAŁA: Gennari (1), Borowczak (13), Orzyłowska (10), Laak (14), Kecman (10), Gryka (3), Adamek (libero) oraz Abramajtys (14), Podlaska (2), Nowakowska, Bozóki-Szedmak. Trener Bartłomiej PIEKARCZYK.

Sędziowali: Mirosław Pałka i Patryk Wierzbowicz (obaj Rzeszów). Widzów 3182.

Przebieg meczu
I: 8:10, 12:15, 14:20, 17:25.
II:
9:10, 13:15, 20:19, 25:23.
III: 4:10, 8:15, 15:20, 24:25, 28:26.
IV: 7:10, 12:15, 19:20, 25:21.
Bohaterka – Hanna HELLVIG.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się