Stracona szansa

Sebastian Musiolik (nr 9) strzelił w Szczecinie czwartego gola dla Górnika jesienią. Fot. Hubert Bertin/gornikzabrze.pl
Stracona szansa
„Górnicy” jechali nad morze z dużą chęcią awansu do ćwierćfinału Pucharu Polski, ale celu nie udało się zrealizować.
W Zabrzu marzono o tym, żeby powalczyć o finał pucharowych rozgrywek, ale już wiadomo, że tak nie będzie. Choć w Szczecinie z Pogonią – z którą ostatnio zabrzanie wygrywali w lidze raz za razem (trzy zwycięstwa z rzędu) – walczyli, to jednak do domu wrócili na tarczy, przegrywając po dogrywce 1:2. - Pierwsza połowa była rozgrywana pod dyktando Pogoni. Choć my też mieliśmy dobrą sytuację po dośrodkowaniu Ennalego, gdzie dwóch chłopaków próbowało sięgnąć piłki, ale się nie udało. Natomiast w drugiej połowie, kiedy wyrównaliśmy w samej końcówce, myślałem, że lepiej wszystkim pokierujemy, bo mentalnie w tym momencie powinniśmy być mocniejsi, ale w dalszym ciągu graliśmy otwartą piłkę. Brakowało nam wyrachowania, może większego doświadczenia i niepójścia na otwartą walkę, choć mamy atuty, żeby to robić. Szkoda, że nie udało się zdobyć kolejnej wyrównującej bramki i dociągnąć do karnych. Teraz nie pozostało nic innego, jak życzyć Pogoni szczęścia na dalszym etapie rozgrywek, a my już przygotowujemy się do ligowego meczu w niedzielę w Radomiu – komentował wszystko Jan Urban.
Trener Górnika dodał: - W Pogoni jest dużo jakości, dobrze się ten zespół ogląda, bo gra przyjemną dla oka, kombinacyjną piłkę, stwarzając przy tym sytuacje. Trzeba mieć linię obrony wysoko, kiedy gra się pressingiem, tak jak w pierwszym ligowym spotkaniu i teraz w pucharowym, ale można się wtedy nadziać na kontrę. Pogoni trudno odebrać piłkę i trudno jest mieć przewagę w jej posiadaniu. Szczecinianie lubią nią grać, a przy tym wyprowadzać szybkie ataki. Oba mecze nie różniły się aż tak bardzo. Gdyby było 2:2 i byłyby karne, to różnie mogłoby być. Biorąc pod uwagę wszystkie okazje, rywal miał ich więcej, ale spodziewaliśmy się, że tak będzie, bo wiedzieliśmy, z kim się mierzymy – komentował doświadczony szkoleniowiec. Michał Zichlarz
TRZY PYTANIA DO…
SEBASTIANA MUSIOLIKA, napastnika Górnika
Szkoda tej porażki
Nie udało się wam awansować do 1/4 finału. W lidze wygraliście, w pucharze nie. Jak porównać oba spotkania?
- Na pewno trochę się różniły. Plan na puchar był podobny jak w lidze, ale - przynajmniej w mojej opinii – nie wypadło to najlepiej. Graliśmy gorzej niż u nas. Po odbiorze piłki nie potrafiliśmy się przy niej dłużej utrzymać, a przez to kontry nie były tak groźne. W ten sposób dawaliśmy się napędzać Pogoni, choć klarownych okazji nie miała. Szkoda, bo udało się w końcówce wyszarpać remis, ale niedługo cieszyliśmy się z tego stanu, bo przeciwnik szybko trafił jeszcze raz i wygrał. Jest smutek, że nie udało się awansować.
Pogoń zagrała dużo lepiej niż w Zabrzu w piątek?
- Tak naprawdę niczym się ten zespół nie różnił od tego, co było kilka dni temu. To bardziej w nas leżał problem. Nasze przejście z obrony do ataku nie było tak groźne, jak w meczu u nas. Popełniliśmy proste błędy w defensywie i skończyło się tak, jak się skończyło.
Przed wami dwa ligowe mecze z Radomiakiem i Wartą. Jaki jest cel na te starcia?
- Zdobycie w nich 6 punktów. Już myślimy o ligowych spotkaniach. Jesteśmy drużyną, która jest w stanie wygrywać, pokazała to niejednokrotnie i dołożymy wszelkich starań, żeby tak też było w ostatnich tegorocznych grach!
1/8 FINAŁU PUCHARU POLSKI
POGON SZCZECIN – Górnik Zabrze 2:1 (0:0, 1:1) po dog.
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK – Warta Poznań 2:0 (0:0)
Stal Mielec – WIDZEW ŁÓDŹ 1:2 (0:1)
RAKÓW CZĘSTOCHOWA – Cracovia 1:0 (0:0, 0:0) po dog.
Mecz Korona Kielce – Legia Warszawa zakończył się po zamknięciu numeru
czwartek
Carina Gubin – Piast Gliwice 12.00
Wisła Kraków – Stal Rzeszów 18.00
Arka Gdynia – Lech Poznań 21.00
