Stracili kontrolę
– Strzelony gol wyrządził nam wiele złego – analizował po rozczarowującym remisie z Pogonią Siedlce trener Janusz Niedźwiedź, którego zapytaliśmy także o kwestie transferowe.
Szkoleniowiec Ruchu ma sporą zagwozdkę, jeśli chodzi o skuteczność jego zespołu. Fot. Marcin Bulanda/Press Focus
RUCH CHORZÓW
Przeglądając komentarze kibiców „Niebieskich” w internecie, widać, że ich cierpliwość się szybko kończy. Jak w spotkaniu ze Zniczem, tak i z Pogonią – mimo że to dopiero 3. kolejka – z trybun wybrzmiewały gwizdy, obrazujące nieskuteczną grę Ruchu. To paradoks o tyle, że początek 14-krotni mistrzowie Polski mieli wręcz imponujący. Nacierali na beniaminka jak szaleni, ale nie trafili do siatki.
Podaliśmy im tlen
– Powinniśmy wtedy prowadzić przynajmniej 3:0 i ułożyć sobie mecz – przyznał wprost trener Janusz Niedźwiedź. – Nie zrobiliśmy tego pomimo kilku dobrych sytuacji i dużego polotu w grze. Jeśli takich okazji się nie wykorzystuje, to ciężko kontynuować taką ofensywę przez cały mecz. W drugiej połowie strzelony gol spowodował nie tylko, że wygrywaliśmy, ale też wyrządził wiele złego. Niepotrzebnie się cofnęliśmy, a nie tak chcieliśmy grać. Mieliśmy dobić przeciwnika, a straciliśmy kontrolę. Daliśmy przeciwnikowi tlen. Szukał wyrównania i się tego doczekał, co sami sobie spowodowaliśmy. To był inny mecz niż ze Zniczem, ale pokazał, że nadal nie mamy jeszcze stabilności, by w takich sytuacjach lepiej reagować. Pogoń pokazała, że w tej lidze nie będzie słabych zespołów i nikt się przed nami nie położy – zaznaczył trafnie szkoleniowiec spadkowicza.
Bez gola z gry
Co może martwić, to trwający właściwie od początku pracy trenera Niedźwiedzia trend, w którym chorzowianie mają problemy ze stworzeniem akcji w trzeciej tercji boiska. W tym sezonie Ruch strzelił 3 gole, ale żadnego z gry – Novothny po rożnym, Szczepan po karnym, Starzyński z Siedlcami bezpośrednio z kornera. W 4 sparingach „Niebiescy” zdobyli tylko jedną bramkę, także po stałym fragmencie. Zapytaliśmy o to trenera. – To powód do głębszego zastanowienia, ale wyjąłbym z tego okres przygotowawczy. Rzadko się zdarza, że odchodzi tak duża grupa ludzi, nie mamy kim trenować, piłkarze dochodzą na różnym etapie, budujemy drużynę od nowa – przekonywał Janusz Niedźwiedź.
Pytaliśmy go o to także w kontekście utrzymania w klubie ofensywnego tria - Novothny, Szczepan, Kozak - które na papierze przewyższa I ligę. - Drużyna to nie tylko grupa ofensywna. W naszym sposobie gry wszyscy są ważni. Akcje budujemy od tyłu, więc co z tego, że piłkarze ofensywni są na wysokim poziomie, skoro również niżej trzeba odpowiednio reagować, ustawiać, zabezpieczać. W linii obrony i na wahadłach, dodając do tego jednego środkowego pomocnika, mamy tylko jednego piłkarza, który w zeszłym sezonie grał w podstawowym składzie. To nie jest tak, że po kilku treningach będziemy stabilni i powtarzalni. Na to potrzeba czasu – zaznaczył.
Chce trzech wzmocnień
Gra chorzowian daleka jest od ideału i odpowiedniej płynności. To może martwić, bo pytanie brzmi, kiedy zespół będzie gotowy? W poprzednim sezonie wszedł na wysoki poziom, ale za późno, gdy było już „po ptokach”. Obawy są tym większe, że teraz Ruch czeka seria wyjazdów i to na bardzo trudne tereny. – Z piłkarzami rozmawiamy o tym, żeby nie podchodzić do przeciwników w ten sposób. Ktoś może myśleć, że z beniaminkiem u siebie powinno być lekko, a na wyjeździe z Wisłą arcytrudno. My w każdym spotkaniu mamy swój plan, przeciwnik również. Pogoń nie miała nic do stracenia. Dla nich wyjazd na taki stadion, przy tylu kibicach na trybunach, to czasem mecz sezonu – bronił sięNiedźwiedź.
„Niebiescy” mają jedną z najwęższych, jeśli nie najwęższą kadrę w I lidze. Można spodziewać się jednak kolejnych wzmocnień. – Musimy przyspieszyć i finalizować transfery. Nie chcemy jednak brać ludzi z łapanki, żeby uzupełnić skład, ale żeby zespół wszedł na wyższy poziom. Szukamy środkowego i lewego obrońcy oraz środkowego pomocnika – zdradził trener Ruchu.
Piotr Tubacki
