Strąceni z piedestału
Zwycięstwo Realu w El Clasico sprawia, że liga hiszpańska będzie znacznie ciekawsza!
Radość w obozie Realu była ogromna. W końcu dwa poprzednie spotkania w tym roku padły łupem Blaugrany. Fot. PAP/EPA
HISZPANIA
Dwa gole Kyliana Mbappe zapewniły Realowi Madryt zwycięstwo nad FC Barceloną w 265. edycji El Clasico. Francuski napastnik zdobył tym samym już 100 gola dla Królewskich, dał im pierwszą wygraną na Camp Nou od października 2023 roku i jednocześnie brutalnie przerwał imponującą serię największego rywala…
Nie przejdą do historii
Kilka dni sprawiło, że nastroje w Barcelonie diametralnie się zmieniły, a Duma Katalonii została sprowadzona na ziemię. W środku tygodnia zawodnicy trenera Hansiego Flicka przegrali w Lidze Mistrzów z Paris Saint-Germain (2:4). Niedzielna porażka teżma swoje konsekwencje.
Po pierwsze Blaugrana przegrała domowe spotkanie po raz pierwszy od 23 spotkań! Po drugie nie stała się ona pierwszym klubem w historii La Ligi z dziesięcioma zwycięstwami na otwarcie sezonu, a to była dla nich dodatkowa motywacja. Po trzecie zaś ma ona już tylko trzy punkty przewagi nad Realem i dwa nad Atletico Madryt.
– Porażki są częścią gry, musimy to przeanalizować, musimy się poprawić i zrobimy to. Najważniejsze jest to, żebyśmy odpowiednio zareagowali – przyznał Flick.
Zwycięstwo drużyny
W Madrycie panują zupełnie odmienne nastroje. Chociaż Real wciąż nie jest liderem, to jednak to są już tylko trzy punkty. Ponadto Królewscy notują serię pięciu kolejnych zwycięstw, a terminarz wydaje się bardzo korzystny.
W obozie Los Blancos wszyscy podkreślają, że udało się wygrać przede wszystkim dlatego, że stworzył się prawdziwy zespół, a nie zlepek piłkarzy ze świetnymi umiejętnościami. – To było zwycięstwo drużyny. Prawda jest taka, że dziś bohaterem meczu był zespół, ponieważ wiedzieliśmy, że dziś musimy zagrać po męsku, zagrać jak drużyna – przyznał Mbappe.
– Dziś kluczowe było stworzenie prawdziwej drużyny, umiejętność cierpienia na boisku, utrzymywanie się przy piłce, przenoszenie ciężaru gry z jednej strony na drugą, szukanie wolnych przestrzeni i atakowanie za linię obrony rywala, bo oni grają bardzo wysoko ustawioną linią defensywną – podsumował z kolei kapitan Fede Valverde.
Echa kontrowersji
Kibice śledzący ligę hiszpańską są już przyzwyczajeni do notorycznych błędów popełnianych przez sędziów. Nie zabrakło ich także w tym niedzielnym El Clasico, a odniósł się do nich po końcowym gwizdku trener Królewskich, Jose Mourinho. – Sędzia moim zdaniem zaliczył bardzo dobry mecz, ale VAR chyba zaspał w 60. minucie. Ta decyzja mogła mieć duży wpływ na losy meczu, to była oczywista czerwona kartka za faul João na Diomande – powiedział Portugalczyk.
Po godzinie gry João Cancelo zaatakował od tyłu zawodnika Realu i wyprostowaną nogą trafił prosto w jego łydkę. Wtedy to klub z Madrytu był na prowadzeniu, ale do wyrównania doszło dosłownie minutę po tym zdarzeniu. Niewątpliwie ewentualna czerwona kartka miałaby wpływ na dalszy przebieg spotkania. Tym bardziej, że nie ma wątpliwości co do błędu sędziego Juan Martinez Munuera, dla którego był to piąty hiszpański klasyk.
– Jak zobaczyłem te pięć sekund nagrania, to zamarłem, jak to może nie być czerwona kartka. Wejście od tyłu w łydkę, dociśnięcie korkami, pełna stopa… no nie ma za bardzo nic na obronę – przyznał zawieszony przez PZPN arbiter Arkadiusz Kamil Wójcik, który jest ekspertem na portalu „Weszło”.
Miłosz Cebo
