Stawka większa niż mecz
Już w pierwszej połowie sierpnia Raków rozegra dwumecz, którego rezultat może rzutować na cały sezon, a może i wyznaczyć kierunek rozwoju klubu.
Raków Częstochowa jest faworytem starcia z Izraelczykami. Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus
Gdy okazało się, że w decydującej rundzie walki o fazę ligową Ligi Konferencji Europy ewentualnym rywalem Rakowa będzie zwycięzca pary Żalgiris Kowno - Arda Kyrdżali, to i tak już wysoka waga starcia z Maccabi - wzrosła kilkukrotnie. Wszyscy bowiem zdają sobie sprawę, że przejście Izraelczyków jest kluczem do sukcesu sportowego, wielkich pieniędzy czy możliwości dokonywania kolejnych transferów. Odpadnięcia z przedstawicielem ligi litewskiej czy bułgarskiej nikt bowiem nie bierze pod uwagę. - Podekscytowanie i większa presja pojawiła się w gabinetach, natomiast nie powinny one rosnąć na zespole czy trenerze - słyszymy przy Limanowskiego.
Gra o przyszłość
Zwiększonym emocjom trudno się dziwić, bowiem wszyscy mają świadomość otwarcia się ogromnej szansy. W Rakowie przede wszystkim chcieli uniknąć Szwajcarów z Lozanny oraz Hajduka Split. Losowanie jednoznacznie ocenione zostało jako najlepsze z możliwych. Faza ligowa Ligi Konferencji to zbilansowany budżet, możliwość dalszego wzmacniania zespołu, a co najważniejsze olbrzymi komfort finansowy, który pozwoli klubowi zanotować dodatni bilans finansowy. W przeciwnym przypadku Michał Świerczewski będzie musiał dokapitalizować spółkę pożyczką, a to rozwiązanie, którego wszyscy w Rakowie chcą uniknąć.
Ze względu na sytuację geopolityczną, rywalizacja z klubem z Izraela ma status podwyższonego ryzyka. Dodatkowej ochrony nie należy się jednak spodziewać, a procedury wejścia na stadion mają być takie same, jak z każdym innym rywalem. Trzeba po prostu zachować większą czujność. Od strony sportowej w Częstochowie do końca nie wiedzą, czego się po ekipie z Izraela spodziewać. W poprzedniej rundzie Maccabi wyeliminowało Torpedo Żodzino (3:0, 1:1). Wynik zaciemnia jednak obraz rywalizacji, bo ekipa z Białorusi aż tak bardzo nie odstawała. Rozgrywki ligowe w Izraelu rozpoczną dopiero 23 sierpnia, dla rywali Rakowa meczem z Maccabi Bnei Raina.
Podobni do Górnika?
- Porównałbym ich do Górnika Zabrze z poprzedniego sezonu. Mimo wszystko są trochę słabsi od nas, ale w piłce statystyki i spekulacje nie grają. Raków jest delikatnym faworytem, lecznie wolno zapominać, że to Maccabi trzy lata temu grało w Lidze Mistrzów. Na pewno nie jest to słaby zespół, trzeba być bardzo uważnym i konsekwentnym w grze, aby z nim wygrać - mówi nam członek zarządu Rakowa, Rafał Niewmierzycki. Kadra ekipy z Hajfy wyceniania jest na 24,4 mln euro, a więc mniej od częstochowian. Na korzyść Rakowa na pewno wpływa również fakt, że obecnie kluby izraelskie mają duży problem z przekonaniem zawodników do gry w niestabilnym, jeśli chodzi o bezpieczeństwo, kraju. Trener Diego Flores nie miał też specjalnie dużo czasu na poznanie i zgranie drużyny. Argentyńczyk przejął zespół bowiem dopiero 1 lipca. Na kogo trzeba uważać? Djordje Jovanović - serbski napastnik, który jest typowym snajperem, do tego całkiem solidne skrzydła. - Spodziewam się intensywnego, dynamicznego meczu z dużą liczbą pojedynków oraz akcji, które będą się kończyły w polu karnym. Mam nadzieję, że częściej w tym przeciwnika - mówi trener Marek Papszun.
W Rakowie mają świadomość, że drużyna w lidze spisuje się mocno poniżej oczekiwań, ale nikt nie chce płakać nad rozlanym mlekiem. Porażki z Wisłą (1:2) oraz Radomiakiem (1:3) pójdą w niepamięć, jeśli wyeliminuje Maccabi. - Jestem trenerem, który bazuje na codziennej, konsekwentnej pracy z piłkarzami, których mam do dyspozycji. Nie wierzę w zespoły budowane w miesiąc, które potem są w stanie realizować cele. Budowa poprzez proces to właściwa droga - dodał szkoleniowiec wicemistrza Polski.
3. runda kwalifikacji Ligi Konferencji Europy
Czwartek, 7 sierpnia, godz. 21.00◼ Raków Częstochowa - Maccabi Hajfa
Sędzia – Rob Harvey (Irlandia)
