Stawia na Kolumbię!

Nie ma to jak kibice z Ameryki Południowej! Dopingują swoje reprezentacje wszędzie, a wśród nich jest wiele kobiet.

Ameryka Południowa dba o piękną stronę futbolu. Tutaj Vivi z Kolumbii. Fot. Michał Zichlarz

Na amerykańskim mundialu najwięcej jest fanów futbolu z Ameryki Południowej. To oczywiście z racji geograficznego położenia, ale też wielkiej społeczności migrantów. W Nowym Jorku i nie tylko dominują przede wszystkim żółte trykoty reprezentacji Kolumbii, Ekwadoru, w mniejszym stopniu Brazylii. Bardzo wielu jest też Meksykanów.

Jest też południowoamerykańska solidarność. Kolumbijkę Vivi L. spotykam w lokalu „Pig Beach” na Queens. Jest z mężem Peruwiańczykiem na jednym z meczów Brazylii pokazywanych tutaj na dużym ekranie. Brazylia zawsze jest jednym z faworytów, na razie radzą sobie dobrze, wygrali grupę. Cała Ameryka Południowa zawsze stoi za Brazylią, dlatego też im dopinguję – śmieje się Vivi, w koszulce oczywiście reprezentacji Los Cafeteros. Trzeba dodać, że wśród fanów południowoamerykańskich reprezentacji jest bardzo wiele pań. To normalka.

My też liczymy na bardzo dobry wynik, mamy w drużynie zawodników pokroju Jamesa Rodrigueza, więc nie powinno być źle. Wierzę, że któraś z reprezentacji z Ameryki Południowej zdobędzie mistrzostwo. Drużyny z Europy? Zawsze są mocne, zawsze wymieniane w gronie faworytów, tak jest i teraz, ale cztery lata temu to Argentyna wygrała. Teraz mam nadzieję, że będzie to Kolumbia (uśmiech) – mówi Kolumbijka.  

Na razie wicemistrz Ameryki Południowej radzi sobie bardzo dobrze, co pokazały spotkania w grupie K. Teraz przed zespołem gra o 1/8 finałuMŚ. Vivi mieszka w Stanach, więc pytam o soccer w Ameryce. – Soccer się rozwija, idzie do przodu. Chodzimy tutaj na mecze MLS, są świetne stadiony, jest infrastruktura. Sama mieszkam z mężem na Queens w Nowym Jorku, wspieramy tutaj lokalny klub soccera New York City FC. Coraz więcej dzieci gra, ogląda mecze i to cieszy zaznacza.

Pytam, czy wie coś o polskiej piłce, ale uśmiecha się, przeprasza i mówi, że nie, ale na nazwisko Roberta Lewandowskiego oczywiście reaguje pozytywnie. – O tak, on jest przecież Polakiem, zresztą w rodzinie też mamy polski ślad, bo kuzyn ożenił się z Polką. Polska jest więc w mojej rodzinie – śmieje się Vivi L.               

Michał Zichlarz, Nowy Jork

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się