Statyści w duńskiej produkcji

Mistrzowie Danii i wicemistrzowie Polski to dzisiaj diametralnie różne półki klubowego szczypiorniaka. W teatrze EHF Champions League kielczanie są tylko widzami.

Niclas Landin zaczarował swoją bramkę, co sprawdził nie tylko Szymon Sićko. Fot. Tomasz Fąfara/PressFocus

LIGA MISTRZÓW 

Obie drużyny spotkały się przed tygodniem w kieleckiej Hali Legionów. Niezwykle emocjonujący pojedynek zakończył się remisem 32:32, a wicemistrzowie Polski wypuścili zwycięstwo w ostatnich sekundach; udowodniono, że nawet po czasie, ale protest nie będzie składany... Do Danii nie poleciał Arkadiusz Moryto, który narzeka na ból barku, a także Benoit Kounkoud, więc brakowało nominalnego prawoskrzydłowego. 

Wyzerowane emocje

Zaczęło się od trzech szybkich bramek gospodarzy, którzy pod wpływem samouspokojenia... stracili trzy kolejne bramki. Wymyśliłby ktoś bardziej niesztampowy początek rywalizacji? Od tego momentu Duńczycy rozpoczęli niesamowitą robotę w obronie. Niklas Landin „podkręcił” skuteczność interwencji do 50 procent, po kwadransie po raz pierwszy pojawił się Juri Knor, co nie tylko zdeprymowało kielczan, ale natychmiast znalazło odzwierciadlenie na tablicy wyników. Rozpędzeni gospodarze nie zatrzymywali się, windując przewagę do 5 goli. W kieleckiej bramce pojawił się Adam Morawski, ale i on miał niewiele do powiedzenia przy tak znakomicie funkcjonujących, perfekcyjnie zgranych światowych gwiazd handballu. Po pierwszej połowie temperatura emocji spadła jeszcze niżej, praktycznie do zera, a nawet do -6.

Dramat Arnoldsena

Tak zbudowana przewaga i widoczna różnica klas dawała komfort mistrzom Danii prezentowania bardzo przyjemnego spektaklu dla swoich kibiców z kieleckimi statystami na planie. Momentami żal robiło się wicemistrzów Polski, którzy dostawali srogą lekcję za to, że w ubiegłym tygodniu odważyli się stawić czoło murowanym pretendentom do Finał Four, a nawet wygrania Ligi Mistrzów. W 42 minucie przy lądowaniu uciekło kolano Tomasowi Arnoldsenowi, który w asyście fizjoterapeutów i braw kibiców z grymasem bólu opuścił parkiet. To była fatalna wiadomość dla Aalborga, ale przede wszystkim dla selekcjonera reprezentacji Danii, Nikolaja Jacobsena, który w styczniu z wielkimi aspiracjami poprowadzi kadrę w mistrzostwach Europy. Kontuzja gwiazdy wybiła z rytmu Aalborg, co pozwoliło kielczanom... utrzymać straty w „rozsądnych” rozmiarach. O niczym więcej nie mogło być jednakmowy.

Zbigniew Cieńciała

◼  Aalborg HB - Industria Kielce 34:27 (16:10)

AALBORG: Landin, Norsten - Nilsson 5, Sagosen 2, Smit, Arnoldsen 6, Anderson 1, Jensen, Hangaard 5, Blonz, Bjornsen 3, Moeller 1, Knorr 5, Antonsen 1, Juul-Lassen 4/2, Munk 1. Kary: 8 min. Trener Simon DAHL.

INDUSTRIA: Ferlin, Morawski - Jędraszczyk, Olejniczak, Sićko 6/5, A. Dujszebajew 7, Maqueda, D. Dujszebajew 2, Latosiński, Karalek 3, Vlah 4, Rogulski, Monar 3, Jarosiewicz 2, Nahi. Kary: 6 min. Trener Tałant DUJSZEBAJEW.

Sędziowali: Adam Biro i Oliver Kiss (Węgry). Widzów 5500.

Przebieg meczu: 3:0 (4), 3:3 (10), 9:5 (18), 9:7 (20), 11:7 (22), 13:8 (26), 16:9 (29), 16:10 (30), 18:10 (34), 21:13 (37), 26:17 (45), 30:23 (52), 32:25 (57), 33:27 (59), 34:27 (60).

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się