Startuje Ryder Cup!
Odliczanie zakończone. Po kilku dniach treningowych, którym towarzyszyły wydarzenia specjalne, w piątek wcześnie rano rozpocznie się Ryder Cup.
Ceremonia otwarcia Ryder Cup przeniesiona została z czwartku na środę. Zdjęcia: Kasia Nieciak
Środa na Bethpage obfitowała w ważne wydarzenia. W czwartek nadciągnął deszcz. Prognozy były wręcz katastrofalne, zmuszając organizatorów do zmiany lokalizacji finałowej rundy Junior Ryder Cup. Na koniec dnia okazało się, że nie było tak źle. Kto nastawił się na potop, wrócił do domu bardzo zadowolony. Tak było również w moim przypadku.
W piątek rozpocznie się batalia pomiędzy Europą i USA. Bethpage nawiedzi Donald Trump. Przedsięwzięte środki bezpieczeństwa są bezprecedensowe. To prawdziwyorganizacyjny koszmar.
Helikoptery w zawieszeniu
W środę odbyła się uroczysta ceremonia otwarcia imprezy, która również z powodów katastroficznych przewidywań pogodowych została przesunięta z czwartku. Podczas otwarcia zaprezentowali się zawodnicy, klasycznie odśpiewano hymn amerykański, a kiedy się kończył, nad głowami widzów przeleciały trzy Black Hawki. Zanim dostały sygnał, że już mogą nadlatywać te potężne maszyny krążyły nieopodal dobry kwadrans, o zgrozo wypalając ocean paliwa. Obserwowałam helikoptery w oddali, uzbrojona w wiedzę, jakie konkretnie żelastwo zaplanowane jest do lotu podczas uroczystości. Jako zapalona spotterka podpytałam się o to spotkanego wcześniej pilota wojskowego, który razem ze swoimi kolegami kibicował podczas meczu gwiazd. Oprócz helikopterów najciekawszym punktem ceremonii były przemowy kapitanów. Nie obyło się bez dość kuriozalnej pomyłki amerykańskiego kapitana Keegana Bradleya i pstryczków jego europejskiego odpowiednika Luke’a Donalda w kwestii pieniędzy, które pojawiły się na Ryder Cup.
Pieniądze w tle
Kapitan Luke nie mógł się powstrzymać i kilkukrotnie czynił aluzje do faktu, że po raz pierwszy w historii tych rozgrywek zawodnicy otrzymają wynagrodzenie za grę. Mowa oczywiście o Amerykanach, którzy dostaną za występ pół miliona dolarów, z czego 300 tysięcy przeznaczą na cele charytatywne. Europejczycy nie dostaną wynagrodzenia, głównie dlatego, że po prostu tego nie chcieli, traktując grę w Pucharze Rydera jako honor, a nie kolejną okazję do zarobku. Część graczy USA, w tym kapitan, Scottie Scheffler i Xander Schauffele przytomnie deklarują przekazanie całej kwoty na organizacje charytatywne.
„Napędza nas coś, czego nie można kupić za pieniądze” – wbijał szpilki Amerykanom europejski kapitan. „Nie chodzi o nagrody pieniężne ani punkty w światowym rankingu. Chodzi o dumę. Chodzi o reprezentowanie swojej flagi, koszulek i dziedzictwa, które po sobie zostawiacie”. Po kilku minutach, znowu dorzucił do pieca: „Napędza nas coś, czego nie da się kupić za pieniądze: cel, braterstwo i odpowiedzialność za oddanie czci tym, którzy byli przed nami, a jednocześnie inspirowanie tych, których czas dopiero nadejdzie”.
Bradley w swojej mowie odnosił się do przeszłości i tego, że jako dziecko przedzierał się potajemnie na legendarne pole Bethpage. Wspominając jak w 1999 roku pasjonował się jako niespełna 13-latek Ryder Cup w The Country Club w Brookline w Massachusetts, niespodziewanie pomylił Justina Leonarda z Justinem Rosem. Rose siedział w czasie tej przemowy niedaleko Bradleya. Leonard trafił 25 lat temu decydujący putt dla drużyny USA z trzynastu metrów, po czym pogalopował w amoku przez siedemnasty green, mimo, że oniemiały tym co widzi Jose Maria Olazabal, czekał jeszcze na wykonanie swojego putta na remis na tym dołku. Na green wtargnęli wtedy też inni członkowie Team USA, łącznie z żonami i kamerzystami NBC. Olazabal po tym wszystkim zdołał wygrać ostatni dołek i zremisować cały mecz z Leonardem. Amerykanie mieli już na koncie 14.5 punktów, co gwarantowało im zwycięstwo na swojej ziemi.
Gwiazdy miały swoje pięć minut
W The Ryder Cup Celebrity All-Star Match zwyciężyła ekipa USA, pokonując Europę 25-19. Grano w formacie dwuosobowej rozgrywki Scramble, na jedenastu dołkach Bethpage Black, gdzie każdy dołek wart był punkt dla drużyny z lepszym wynikiem. Colin Jost i Eli Manning pokonali Toni Kukoča i nie mającego najlepszego dnia Brooklyna Beckhama 7.5-3.5. Miranda Lambert i Michael Strahan wygrali z Catheriną Zetą-Jones i Paulem Gasolem 6-5. Kane Brown i Noah Kahan pokonali Toma Feltona i Olivera Phelpsa 6.5-4.5. Jedyną drużyną europejską, która była lepsza od Amerykanów okazali się: Teemu Selänne i José Andrés, pokonujący Johna McEnroe’a i Bobby’ego Flaya 6-5.
Dla uczestników juniorskiego Ryder Cup w środę nadeszła druzgocąca wiadomość, że jednak nie pograją sobie na Bethpage Black. Tradycja Junior Ryder Cup stanowi, że finałowa runda przenosi się na pole, na którym rozgrywany jest dorosły Ryder Cup. Tym razem przy płatającej figle pogodzie, juniorki i juniorzy zostali zatrzymani na polu, na którym rywalizowali od wtorku, w oddalonym o jakieś 15 mil Nassau Country Club. Zwycięsko z trzydniowej rywalizacji wyszła ekipa USA, pod wodzą kapitanki Suzy Whaley, pokonując Team Europe, dowodzony drugą edycję z rzędu przez Szkota Stephena Gallachera. To było przekonujące zwycięstwo Team USA, 17.5-12.5. Nie tylko juniorzy byli niepocieszeni z powodu zmiany planów i konieczności pozostania w Nassau. Była to również smutna wiadomość dla kibiców, których ominęła okazja zobaczenia najlepszych juniorek i juniorów w akcji. W europejskiej drużynie występował wspaniale utalentowany Anglik Kris Kim, który na początku września grał również w Konopiskach pod Częstochową, w turnieju HotelPlanner Tour – GAC Rosa Challenge Tour. Chciałam z nim zbić żółwika i spytać się, czy pamięta rywalizację w Rosa Golf Club, gdzie miałam przyjemność być starterką, wypuszczając w pole również Krisa.
Z dużej chmury mały deszcz
Czwartek okazał się nie taki zły, a nawet zaskakująco sympatyczny. Z powodu prognoz pogodowych, które były naprawdę straszne, zastanawiałam się nawet, czy nie odpuścić sobie tego dnia wizyty na Bethpage. Ponieważ lać miało również w Nowym Jorku, stwierdziłam, że w tych okolicznościach nie ma nic lepszego do roboty i jednak warto spróbować opcji Ryder Cup – w końcu całkiem sporo się tam dzieje. Wybraliśmy się tam później niż zwykle, docierając na miejsce koło 11. Przywitał nas siarczysty deszcz i wszystko zapowiadało się ponuro. Zaczęliśmy więc od wizyty w sklepie. Zakupiłam tam cudną granatową czapkę i kiedy wychodziłam z ogromnego namiotu, deszczu już nie było. Później było już tylko lepiej, a czapka szybko podpisana została przez Xandera Schauffele i Brysona DeChambeau. Dość długo obserwowałam trening Brysona, który posyłał niemożliwe bomby. Na ogromnym ekranie ekscytację zgromadzonej publiczności wzbudzały pojawiające się tam cyferki i wizualizacja tego, gdzie lądowały piłki. Bryson celował na lekko schowany za drzewami green, skręcającego w prawo dołka par 4. Prędkość piłki oscylowała w okolicy 193 mil na godzinę, a w locie pokonywała ona nawet szalone 349 jardów. W czasie tych popisów na innym wielkim ekranie transmitowane było ogłoszenie składu porannych meczów foursomes. Oczywiście na pierwszy ogień poszedł Bryson z Justinem Thomasem, którzy od 7.10 rano czasu nowojorskiego zagrają z parą Rahm/Hatton. Po wyczytaniu nazwiska Brysona, publiczność zgotowała mu ogłuszającą wrzawę, którą on jeszcze dodatkowo podkręcał. W kolejnych meczach zmierzą się: Scottie Scheffler i Russell Henley /Ludvig Åberg i Matt Fitzpatrick, Collin Morikawa i Harris English/Rory McIlroy i Tommy Fleetwood, Xander Schauffele i Patrick Cantlay/Robert MacIntyre i Viktor Hovland.
Skład popołudniowej sesji four ball poznamy zaraz po zakończeniu porannych gier. Szykują się potężne emocje. Turniej transmitowany powinien być w Polsce na antenach Polsatu Sport.
Kasia Nieciak
Tommy!
Bryson trenuje, kibice wiwatują
