Stara gwardia w grze
Nawet jeśli Romelu Lukaku rozegrał w tym sezonie kilkadziesiąt minut, Belgowie lepszego napastnika nie mają.
Przez ostatni rok napastnik Napoli częściej widywany jest w cywilnych ubraniach. Fot. Belga/SIPA USA/PressFocus
BELGIA
Selekcjoner reprezentacji Belgii Rudi Garcia ogłosił skład na mistrzostwa świata, w którym znalazł miejsce dla Romelu Lukaku. Zapewne nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że napastnik Napoli ostatni raz murawę powąchał w marcu (wszedł na 6 minut w starciu z Torino), a w tym sezonie rozegrał 5 spotkań w Serie A, w sumie będąc na placu gry przez 40 minut. Belg boryka się z kontuzjami mięśniowymi niemal przez cały sezon, dlatego Napoli musiało radzić sobie bez niego. W reprezentacji Belgii nie mają pojęcia, w jakiej formie jest 124-krotny reprezentant kraju, a mimo wszystko selekcjoner podjął decyzję o zabraniu go na mundial, wierząc w to, że zdąży się wyleczyć. A sytuacja Lukaku jest jeszcze ciekawsza, jeżeli weźmiemy pod uwagę to, że pod wodzą Rudiego Garcii zagrał on w zaledwie czterech z 12 spotkań. Problem w tym, że selekcjoner po prostu nie ma dużego wyboru. Musiał wręcz zabrać Lukaku, bo w przeciwnym razie w kadrze zabrakłoby mu napastników. W ostatnich meczach reprezentacji na „dziewiątce” grali Charles De Ketelaere z Atalanty, który napastnikiem nie jest, oraz Lois Openda, który… powołania nie otrzymał, ponieważ w Juventusie wypadł ze składu, a od początku marca wziął udział w zaledwie dwóch meczach ligowych, przebywając na murawie w sumie 5 minut. Zapewne więc De Ketelaere pozostaje numerem jeden w walce o miejsce na szpicy, Lukaku jest opcją B, a jedynym nominalnym napastnikiem w składzie Rudiego Garcii, który na tej pozycji gra regularnie, jest 21-letni Matias Fernandedz-Pardo z Lille. W tym sezonie zdobył osiem goli w 28 spotkaniach Ligue 1. Co ciekawe, onjeszcze w pierwszej reprezentacji nie zadebiutował.
W ostatnich latach przyzwyczailiśmy się już do tego, że Belgia ma solidne fundamenty, że w bramce jest Thibaut Courtois, w obronie Toby Alderweireld, w środku pola Kevin de Bruyne i Axel Witsel, a w ataku Lukaku. Alderwiereld co prawda już zakończył karierę, ale pozostali zawodnicy jak byli w kadrze przez lata, tak nadal w niej pozostają. W przypadku Courtoisa czy de Bruyne to dziwić nie może, bo nadal grają na najwyższym poziomie, ale 37-letni Witsel gra już w Gironie, przeciętnym hiszpańskim zespole. Nadal jednak otrzymuje powołania, bo nie widać jego następców. Na horyzoncie nie pojawił się nowy de Bruyne, nowy Courtois czy Lukaku. Dlatego właśnie każdy z nich – nawet jeśli nie grał w piłkę przez rok – jest potrzebny na pokładzie statku dowodzonego przez Rudiego Garcię.
Czy kryzys związany z tym, że złote pokolenie Belgów starzeje się, a nowemu pokoleniu trudno dorównać umiejętnościami, spowoduje, że reprezentacja Czerwonych Diabłów będzie miała problem z wyjściem z grupy? Raczej nie, bo trafiła do dość łatwiej grupy, w której trudno znaleźć zespół grający na tym samym, wysokim poziomie. Jeśli nie dotrze do fazy pucharowej, będzie to nie tylko szokujące, ale też wstydliwe dla zespołu z Beneluksu.
Kacper Janoszka
