STALE SOLBAKKEN
SELEKCJONER
IPA/SIPA USA/PressFocus
Jaka praca, taka płaca. W Norwegii, opływającej ropą, choć jednocześnie przecież oszczędnej - można się realizować. Stale Solbakken, selekcjoner reprezentacji Norwegii musi czuć przyjemne ściskanie w żołądku: norweska federacja przedłużyła z nim w ostatni w czwartek kontrakt aż do mistrzostw Europy w 2028 roku. Roczna pensja? Prooooszę państwaaaa, można żyć: 10 milionów koron (3,6 mln złotych)!
Przypomnijmy: Solbakken prowadzi Norwegię od grudnia 2020. Wcześniej zbierał rozumki w dobrych europejskich klubach - był szkoleniowcem FC Kopenhaga w latach 2005-2011 i 2013-2020, FC Koeln w 2011-2012 oraz Wolverhampton w 2012-2013. Prezes NFF Lise Klaveness (tam nie mają oporów, by piłką rządziły kobiety) powiedziała na antenie kanału telewizji NRK, że pensja Solbakkena to w Norwegii gigantyczne pieniądze, lecz że szkoleniowiec jest wart... więcej! – Gdyby tylko chciał zarabiać więcej, federacja była gotowa zapłacić! Jeszcze nigdy w naszej historii selekcjoner drużyny narodowej nie zarabiał lepiej, ale mamy nową generację wspaniałych piłkarzy pod wodzą świetnego trenera, więc nasz apetyt też wzrósł – podkreśliła.
Co prawda teraz myślimy o mundialu, ale w przypadku awansu na ME Solkbakken otrzyma dodatkowych pięć milionów koron premii. Można żyć, prawda?
