Stabilizacja, nie rewolucja
Z DRUGIEJ STRONY - Kacper Janoszka
Jeszcze w tym tygodniu zastanawialiśmy się kogo ewentualnie może powołać selekcjoner Jan Urban na zgrupowanie przed barażami. Poszukiwaliśmy możliwych debiutantów, szukaliśmy zastępstw w defensywie. Poniekąd był to wynik komunikatu NK Celje, które przedwcześnie pogratulowało swojemu zawodnikowi, Łukaszowi Bejgerowi, powołania na mecze reprezentacji. Chyba to jednak była pomyłka, Bejger może co najwyżej był na szerokiej liście potencjalnych reprezentantów, bo zaproszenia na mecze barażowe nie dostał. Jan Urban nie skorzystał też z możliwości sprawdzenia Kacpra Potulskiego z Mainz. W roli czwartego bramkarza nie sprawdzi Mateusza Lisa. Pomimo , że jest obecnie jednym z najlepszych zawodników w ekstraklasie, Bartosz Nowak nie dostanie szansy w kadrze narodowej.
W przestrzeni medialnej pojawiały się te nazwiska. Ostatecznie z debiutantów na zgrupowaniu pojawi się jedynie Oskar Pietuszewski. To nie dziwi, wręcz przeciwnie, bo jest jednym z najlepszych polskich zawodników w tej chwili. Nie można więc przejść obok jego formy obojętnie. Powinniśmy się cieszyć z tego, że mamy w kraju 17-latka, który dryblingiem jest w stanie oszukać dwukrotnie starszych od niego rywali, którzy na futbolu zjedli zęby (boleśnie o umiejętnościach Polaka przekonał się choćby 38-letni Nicolas Otamendi, defensor Benfiki, mistrz świata z Argentyną z 2022 roku). Trzeba było go powołać i... już. Nie ma w tym wyborze większej kontrowersji.
Zastanawia mnie jednak, dlaczego wokół nas krążyły nazwiska pozostałych potencjalnych debiutantów. Czy był to kontrolowany wyciek informacji z obozu reprezentacji? Czy może sztab poszukiwał kreta w swoich szeregach, który przekazuje tajniki kadry do mediów? Ostatecznie nie były to nazwiska wyciągnięte z czapy, tylko zawodnicy, którzy potencjalnie mogliby zainteresować selekcjonera, bo grają regularnie, wyróżniają się, niektórzy występowali w europejskich pucharach… Selekcjoner jednak nie zaskoczył, powołał znanych sobie zawodników, których już zdążył przetestować w boju.Wie co robi, bierze za wyniki odpowiedzialność.
Fakty są takie, że Jan Urban musiał postawić na tych zawodników, którzy mają doświadczenie na szczeblu międzynarodowym, już nieraz wystąpili z orłem na piersi. Nie mógł na ostatniej prostej mieszać w reprezentacyjnym garze i wyczarować kilku nowych piłkarzy. Tym bardziej, że przecież drużyna pod jego wodzą w poprzednim roku radziła sobie dobrze. A wszyscy wiemy, że lepsze jest wrogiem dobrego. Dlatego właśnie w kadrze dalej znalazło się miejsce dla Jana Ziółkowskiego, który ostatnio przeżywa gorsze chwile w Romie. Dlatego możliwy będzie występ Przemysława Wiśniewskiego, który powrócił do Polski. Akurat teraz, na ostatniej prostej przed możliwym wyjazdem na mundial, ci piłkarze, którzy już posmakowali – w mniejszym lub większym stopniu – gry w reprezentacji, musieli znaleźć się w kadrze. Przez kilka miesięcy nie oduczyli się przecież grać w piłkę. A teraz, bardziej niż zwykle, potrzebujemy stabilizacji, a nie rewolucji. Ci, którzy dołączyli do ekipy Jana Urbana – Pietuszewski czy Moder (dla tego drugiego też będzie to pierwszy mecz pod wodzą nowego selekcjonera) – mają przede wszystkim wzmocnić siłę kadry, a nie sprawić, że będzie ona grała inaczej. I oby wzmocnili ją na tyle, żebyśmy latem nie nudzili się przed telewizorami, a oglądali naszych podczasmundialu w Ameryce Północnej.
