Środkowy pomocnik - Bartosz SLISZ - Ozłocona jedenastka - str.3

Daniel Bielica zachował w tym sezonie 7 czystych kont. Fot. Tomasz Kudala/Press Focus
Środkowy pomocnik - Bartosz SLISZ
Legia Warszawa
Polak
24 lata
18 meczów
1390 minut
0 goli
1 asysta
Przez wielu jest określany mianem zawodnika niezbędnego dla Legii. Najczęściej nie prezentuje nic efektownego, od jego przebłysków nie zależą też wyniki meczów. Jest jednak - za Damianem Dąbrowskim z Zagłębia Lubin - drugim najczęściej i najcelniej podającym pomocnikiem ligi. Jasne, w kwestii kluczowych podań trochę mu do czołówki brakuje (ma 17, a lider Grosicki trzy razy tyle), jednakże nie taka też jest jego funkcja. To organizator gry warszawiaków. Człowiek od kontroli środka pola, od zabezpieczania, od zawiązywania ataków, od przecinania podań przeciwników, od czytania boiskowych wydarzeń. Pewnego rodzaju mózg zespołu, dzięki któremu więcej luzu mają inni piłkarze, ci bardziej kreatywni. Można mówić, że pochodzący z Rybnika Slisz bywa zawodnikiem niedocenianym, ale - co pokazują Złote Buty - nie w każdym miejscu. Zresztą nie bez powodu do reprezentacji Polski powołuje go Michał Probierz, dając zresztą grać w podstawowym składzie.

Nene jest bardzo ważną postacią w Jagiellonii Białystok. Fot. Michał Kość/Press Focus
Środkowy pomocnik - NENE
Jagiellonia Białystok
Portugalczyk
28 lat
18 meczów
1501 minut
5 goli
3 asysty
W kontekście zaskakującego wicelidera z Białegostoku głośno jest o wielu nazwiskach. Dieguez, Pululu, Imaz, Marczuk czy nawet trener Adrian Siemieniec należą do grona, o którym mówi się najwięcej. Dopiero gdzieś w drugim szeregu często przebija się Nene, od którego jednak w drugiej linii zależy mnóstwo. Jego lewa noga cechuje się chirurgiczną precyzją, a zmysł do bycia w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie przyczynił się do kilku goli. Nieraz zdarzało się, że to właśnie zagrania Nenego decydowały o zwycięstwach „Jagi”. Jak na środkowego, czasem wręcz defensywnego pomocnika Portugalczyk bardzo dobrze drybluje. Z 24 prób 17 było udanych, a pośród 30 lepiej dryblujących graczy ekstraklasy zdecydowanie brakuje piłkarzy z jego pozycji.
Lewy wahadłowy - Kamil GROSICKI
Pogon Szczecin
Polak
35 lat
19 meczów
1627 minut
8 goli
8 asyst
Od momentu, kiedy „Grosik” wrócił do Polski, jest niekwestionowaną gwiazdą ekstraklasy. Mimo 35 lat na karku wygląda, jakby do „30” jeszcze trochę mu brakowało. Nie zatracił swojej młodzieńczej dynamiki, charyzmy ani ambicji, dzięki której stał się motorem napędowym Pogoni Szczecin. Gdy był starterem w reprezentacji Polski, słynął z tego, że w okolicach 70 minuty trzeba go było zdejmować z boiska. W polskiej lidze nie stanowi dla niego problemu, aby biegać i walczyć przez pełne 90 minut. Tylko Erik Exposito wyprzedza go w klasyfikacji kanadyjskiej. Według niektórych źródeł jest najlepiej asystującym zawodnikiem ekstraklasy. Ma zdecydowanie największą liczbę kluczowych podań (51), dośrodkowań (149) oraz dośrodkowań celnych (45). Jest drugim najczęściej sprintującym zawodnikiem rozgrywek. Nie będzie chyba przesadą stwierdzenie, że bez niego „portowcy” nie znajdowaliby się w tym miejscu, w którym są obecnie.
Ofensywny pomocnik - Kajetan SZMYT
Warta Poznań
Polak
21 lat
18 meczów
1450 minut
6 goli
1 asysta
Jak już zostało wspomniane na początku, dla urozmaicenia jedenastki młoda gwiazda Warty została nieco pociągnięta za uszy, ponad Rafała Wolskiego. Oczywiście należy mieć świadomość, że na jego dorobek bramkowy - a zatem i noty - w dużej mierze wpłynęły rzuty karne, dzięki którym strzelił swoje pierwsze 4 gole w tym sezonie. Jednakże nawet bez tego każdy zgodzi się, że Szmyt jest najlepszym zawodnikiem poznaniaków w tym sezonie. W Warcie nie ukrywają, że liczą na jak najszybsze spieniężenie urodzonego w 2002 roku wychowanka (występującego w klubie od czasów szkoły podstawowej, oczywiście z przerwami na późniejsze wypożyczenia). Szmyt słynie z przebojowości (tylko dwóch graczy podejmuje próby dryblingów częściej), dlatego jest tak cenny w kontekście łamania schematów i zaskakiwania rywali. Oczywiście, wciąż trzeba go jeszcze oszlifować, ale talentu i znaczącego wpływu na grę „Dumy Wildy” nikt odmówić mu nie może.
Napastnik - Erik EXPOSITO
Śląsk Wrocław
Hiszpan
27 lat
19 meczów
1710 minut
14 goli
3 asysty
Tutaj właściwie nie trzeba by pisać żadnego uzasadnienia. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Hiszpan zostanie najlepszym piłkarzem sezonu w ekstraklasie (nie tylko w rankingu Złotych Butów). Lider, gwiazdor oraz najlepszy snajper rozgrywek to bezapelacyjnie ktoś, dla kogo przychodzi się na stadiony. Napastnik, który nie tylko strzela, ale pomaga w rozegraniu, schodzi w boczne sektory, walczy, pomaga kolegom. To drugi najskuteczniejszy drybler ligi i gracz najczęściej wchodzący w pojedynki. Dodatkowo to sympatyczny facet, który postanowił nauczyć się podstaw języka polskiego, mimo że za kilka miesięcy zapewne już go w Polsce nie będzie (choć tematy jego transferów już kilka razy upadały). W kontekście świątecznym warto też dodać, że Exposito lubi... pierogi. A poza tym lubi strzelać gole. 14 w 19 spotkaniach to znakomity rezultat jak na naszą ekstraklasę. W końcu poprzedni król strzelców, Marc Gual, zanotował trafień... 16. Snajper Śląska to człowiek instytucja, potrafiący swoją indywidualnością przechylać szalę zwycięstwa na korzyść wrocławian. Z takimi napastnikami można zdobywać mistrzostwo Polski.
Napastnik - Pedro HENRIQUE
Radomiak
Brazylijczyk
27 lat
19 meczów
1622 minuty
8 goli
4 asysty
Razem z Efthymisem Koulourisem z Pogoni oraz Ilją Szkurinem ze Stali jest drugim - po Exposito rzecz jasna - najskuteczniejszym napastnikiem ekstraklasy. Jest również 4. w klasyfikacji kanadyjskiej, ponieważ oprócz 8 trafień zanotował też 4 asysty. Postawienie w ataku Radomiaka akurat na Pedro Henrique było o tyle nieoczywiste, że wiosną poprzedniego sezonu znakomicie radził sobie Leonardo Rocha. W 13 występach strzelił 6 goli, ale wtedy latem do składu przyszedł Henrique i posadził rok młodszego kolegę na ławce. Jak pokazują jego występy, niebezpodstawnie. Brazylijczyk nawet jeśli nie strzela, to bardzo ciężko pracuje. Znakomicie gra głową, dlatego w całej lidze to właśnie on walczył w największej liczbie pojedynków powietrznych. Tylko Patryk Makuch z Cracovii wygrał ich więcej (ale tylko o 4, bo 93). Warto też dodać, że prawie co trzecie podanie Henrique jest kierowane do przodu, a to przecież nie takie proste - w końcu to on jest w teorii najbardziej wysuniętym piłkarzem Radomiaka!
Piotr Tubacki



