Spotkanie z psychologiem
Pokonanie Górnika Zabrze traktowane jest przez Łukasza Tomczyka jako znak dobrej pracy.
Łukasz Tomczyk po sparingowym zwycięstwie z Górnikiem Zabrze czeka na dobre występy Opolan w meczach ligowych. Fot. Facebook Odry Opole.
Może nie wszyscy kibice Odry o osłabieniu rywali wiedzieli i w tej błogiej niewiedzy brali za dobrą monetę wygraną 2:0. Wszak Górnik to aktualny wicemistrz kraju, obecny lider ekstraklasy i jeszcze niedawno zespół grający w europejskich pucharach.
– Na pewno sparing na plus – ocenił Łukasz Tomczyk, trener Odry. – Mieliśmy dobrą energię i to swojego rodzaju podsumowanie pracy z ostatnich dni po powrocie do treningów. Oczywiście nie można dać się uśpić i wpadać w nie wiadomo jaki optymizm, ale ten mecz musi dodać nam radości i wiary w pracę, którą wykonujemy na co dzień. Trzeba utrzymać konsekwencję i to, co robiliśmy w tym mijającym tygodniu, przełożyć na mecz z Miedzią. Jestem bardzo zadowolony z tego, co zaprezentowaliśmy z Górnikiem, jednak musimy to przełożyć na ligowe warunki i wygrać najbliższe domowe spotkanie.
Nie to samo
A teraz fakty. W Górniku, który zagrał sparing z Odrą, brakowało jednak dziewięciu piłkarzy, którzy w przerwie na mecze reprezentacji wyjechali i występowali w swoich drużynach narodowych. Oczywiście do dyspozycji trenera Zabrzan byli zawodnicy stanowiący bezpośrednie zaplecze wyjściowej jedenastki, ale to jednak nie to samo. Warto więc o tym pamiętać, czytając kolejne słowa wypowiedzi szkoleniowca 14. zespołu w tabeli I ligi i drużyny, która w 9 kolejkach strzeliła najmniej goli na zapleczu ekstraklasy.
Z energią oraz świeżością
– Zespół wrócił po przerwie z energią oraz świeżością. Przepracowaliśmy kilka rzeczy, które mają nam pomóc w obronie i w fazach przejściowych. Efekty było już widać w tym sparingu, co bardzo cieszy. Mieliśmy ostatnio również spotkanie z psychologiem i wierzę, że da to pozytywny efekt. Wiadomo, że to wszystko jest proces i musi to działać cyklicznie. To też nie jest piekarnia, że coś jest gotowe na jutro, ale wierzę w to, że każdy taki dzień nas do czegoś przybliża. Oczywiście to jest piłka nożna, nie wygrasz wszystkich meczów i nie zawsze będzie tak, jak chcesz – stwierdził Łukasz Tomczyk.
Mało poważnie
Chyba przy tym wszystkim trener zapomniał, że Odra pod jego wodzą z 9 meczów ligowych wygrała tylko 2, a średnia punktów szkoleniowca Opolan wynosi równe 1. Dla porównania dodajmy tylko, że Janusz Niedźwiedź, były już szkoleniowiec Miedzi Legnica, z którą Odra zmierzy się w niedzielny wieczór, pożegnał się ze swoim stanowiskiem, mając średnią 1,56.
Dlatego na koniec jeszcze raz przytoczę słowa opiekuna niebiesko-czerwonych, który chyba niezbyt poważnie traktuje kibiców Odry, starając się im wmówić, że rezultat sparingu – z rywalem, którego skład już wcześniej dość dokładnie przeanalizowaliśmy – jest początkiem wielkiej drużyny w Opolu.
Zwycięstwo z takim przeciwnikiem
– To bardzo dobry impuls, który nam pomoże. Na pewno w momencie, w którym jesteśmy, potrzeba sygnałów pozytywnej energii, dających pewność w codziennej pracy. Ja cały czas wierzę w to, co i jak robimy, ale zawodnikom zawsze trzeba dać coś naturalnego, czyli zwycięstwo w meczu z takim przeciwnikiem. To daje dobre wejście w kolejne spotkanie. Można na tym bazować, pokazywać wideo z tego meczu i dowodzić, że to, nad czym pracowaliśmy, po prostu się sprawdza. Oczywiście trzeba być cały czas czujnym i ciężko pracować, ale wierzę, że to jest cegiełka, która spięła klamrą ten etap i daje zawodnikom coś wartościowego na przyszłość – zakończył swoje wywody Łukasz Tomczyk.
3 mecze, 1 punkt i 1 gol
Po pokonaniu Wisły Kraków w Pucharze Polski Opolanie – cytując trenera - też mieli bardzo dobry impuls, pewność w codziennej pracy, coś naturalnego, na czym można było bazować, pokazywać wideo. A jednak w trzech kolejnych meczach ligowych zdobyli tylko 1 punkt i strzelili 1 gola. I tak wygląda liczbowa weryfikacja półmetka rundy.
Jednak w piłce nożnej wszystko jest możliwe i może właśnie od meczu z Miedzią Odra popłynie wartkim nurtem... O tym marzą sympatycy Niebiesko-czerwonych, kupując bilety na starcie mające dla fanów wymiar „świętej wojny”.
Jerzy Dusik
