Spotkanie nieserdeczne
Carlo Ancelotti pięć lat temu stwierdził, że Brahim Diaz potrzebuje jeszcze czasu na wypożyczeniu w Milanie.
Pozory mogą mylić... Stosunki między Carlo Ancelottim a Brahimem Diazem nie zawsze bywały serdeczne. Fot. Cordon/SIPA USA/PressFocus
MAROKO
Włoch - dziś selekcjoner Canarinhos -dołączył do Realu w 2021 roku, a wówczas marokański pomocnik powrócił z wypożyczenia z Milanu. Ancelotti przyjrzał się mu na kilku treningach, po czym stwierdził, że jeszcze go nie potrzebuje i że może z powrotem pójść na wypożyczenie, więc znów trafił do Milanu. Spędził tam nie – jak zwyczajowo się przyjęło – rok, a dwa lata. Powoli się jednak rozwijał i w końcu Ancelotti stwierdził, że do Królewskich się nadaje. Pojawił się promyk nadziei, że zacznie spłacać się 17 milionów euro, które klub wydał na niego zimą 2019 roku, gdy wykupił go z Manchesteru City. Ancelotti jednak nie zrobił z niego zawodnika pierwszego składu. Trudno było Diazowi przebić się pomiędzy gwiazdami i do momentu, gdy Włoch był trenerem Los Blancos, połowę sezonu przesiedział na ławce. Ewidentnie reprezentant Maroka ma coś do udowodnienia w hitowym meczu przeciwko Brazylii, który rozpocznie się w nocy z soboty na niedzielę.
Pokuta za finał
Zresztą Brahim Diaz ma też sporo do udowodnienia marokańskim kibicom. Jego historia gry w narodowych barwach nie jest zwyczajna. Bardzo długo był postrzegany jako reprezentant Hiszpanii, zapewne niewielu w ogóle wiedziało, że pochodzi „częściowo" z Maroka, bo przecież nie zdradza tego jego nazwisko. Grał w młodzieżowych reprezentacjach Hiszpanii, co więcej, przed ukończeniem 22. roku życia otrzymał powołanie od selekcjonera pierwszej reprezentacji Luisa de la Fuente. Zagrał w meczu towarzyskim przeciwko Litwie, w którym zdobył gola. Później jednak selekcjoner o nim kompletnie zapomniał. Powołał go jeszcze na eliminacje mistrzostw świata pod koniec 2021 roku, ale spotkania z Grecją i Szwecją przesiedział na ławce. Następnie kompletnie zniknął z radarów sztabu szkoleniowego La Furia Roja.
Zaczął więc starać się o możliwość gry w Maroku i w 2024 roku zadebiutował w kadrze Walida Regraguiego. Błyskawicznie stał się jedną z najważniejszych postaci drużyny. Zawiódł natomiast podczas ostatniego finału Pucharu Narodów Afryki – przez cały turniej pracował na miano najlepszego zawodnika zmagań (zdobył pięć bramek), a gdy miał okazję zamknąć finałowe starcie z Senegalem z rzutu karnego, postanowił podcinką… podać do bramkarza. Maroko finał przegrało, po czasie Afrykańska Konfederacja Piłkarska (CAF) przyznała mu co prawda walkower, ale… niesmak po rzucie karnym pozostał. Przed turniejem 26-latek urodzony w Maladze pokazał jednak, że wraca do formy – w starciu sparingowym z Norwegią wpisał się na listę strzelców.
Gotowy na powrót?
Niewiadomą przed spotkaniem Brazylia - Maroko pozostaje to, czy wystąpi Neymar. W listopadzie 2023 roku, zaraz po tym, jak został zawodnikiem Al-Hilal, zerwał więzadło krzyżowe. Później miał problemy z udem. Zniknął z reprezentacji, w międzyczasie powrócił do Brazylii, do Santosu, w którym się wychował. Pracował na powołanie od Carlo Ancelottiego i doczekał się zaproszenia prosto na mundial. Pechowo – jeszcze przed zgrupowaniem doznał kontuzji, więc nie brał udziału w meczach towarzyskich, ale w mijającym tygodniu powrócił do treningów. Czy to oznacza, że zagra z Marokiem? Wszystko zapewne zależy od przebiegu rywalizacji, bo nie wyjdzie raczej w pierwszym składzie. Jeśli natomiast spotkanie dobrze się dla Brazylii ułoży, to Ancelotti może sięgnąć po doświadczonego pomocnika. Dla 34-latka będą to czwarte mistrzostwa świata w karierze i – najprawdopodobniej – ostatnie.
Kacper Janoszka
NIE PRZEGAP!niedziela, 0.00 - TVP 2, TVP Sport
