Sposobem i strategią

Nie minęły dwie doby od ogłoszenia kadry na eliminacyjny dwumecz, a już Jan Urban musiał szukać zastępców dla paru kontuzjowanych w ostatniej chwili wybrańców.

Jest Robert, znów na pierwszym planie. A co z resztą? – zafrasowana mina Jana Urbana dziwić nie może. Fot. Piotr Nowak / PAP

REPREZENTACJA

Czterdzieści lat wstecz hitem telewizyjnej „jedynki” był polski serial kryminalny „Na kłopoty Bednarski”. Przenosząc go wehikułem czasu w teraźniejszość i wrzucając w środowisko piłkarskie, całkiem śmiało można by postać głównego bohatera zastąpić... obecnym selekcjonerem. Bo przecież przed debiutem w tej roli miał na przygotowanie drużyny na arcytrudny mecz z Holandią ledwie trzy treningi. A teraz – przed ponowną potyczką z pałającymi żądzą rewanżu za czerwcowe 1:1 Pomarańczowymi – posypała mu się grupa wskazanych ledwie kilkadziesiąt godzin wcześniej kadrowiczów. Potrzebne były szybkie decyzje i nagłe wezwania pod broń.

– Rzeczywiście wyskoczyły nam trudności: kontuzje, kartki... Ale wydaje mi się, że jesteśmy przygotowani dobrze. Mamy plan na to spotkanie, a boisko pokaże, na ile był skuteczny. Sam jestem ciekaw realizacji naszego pomysłu, bo to jest ważna zmiana – mówił Jan Urban na wtorkowej konferencji poprzedzającej pierwszy wspólny trening. Szczegółów nie zdradzał, ale można domniemywać, że owa zmiana, o której wspominał, dotyczyć będzie linii obronnej. Zmiana z konieczności, bo przecież z solidnej, a zbudowanej „ad hoc” trójki: Przemysław Wiśniewski – Jan Bednarek – Jakub Kiwior, właśnie wypadły dwa ogniwa. „Wiśnia” – z powodu nadmiaru kartek; „Bedi” – przez kontuzję, jakiej nabawił się po kilkunastu minutach ostatniego meczu ligowego Porto. – Zobaczyłem rezonans Janka i Łukasza (Skorupskiego – dop. red.). Moja ocena była taka sama, jak ich klubowych lekarzy, więc nie było sensu, żeby kontuzjowani przyjeżdżali do Warszawy – powiedział w TVP Sport lekarz reprezentacji, Jacek Jaroszewski. Bologna w oficjalnym komunikacie poinformowała, że leczenie uszkodzenia mięśni prawego uda u bramkarza potrwa około 45 dni. Stoper Porto być może wróci do zajęć wcześniej, ale na występy w kadrze nie ma szans.

W tej sytuacji Urban „dowołał” najpierw Mateusza Kochalskiego, bramkarza Karabachu Agdam, jeszcze bez występu w zespole narodowym. Drugim nominowanym „za pięć dwunasta” jest z kolei bardzo doświadczony (58 występów w reprezentacji) Bartosz Bereszyński. Rutynowany obrońca od sześciu tygodni jest graczem Palermo, które występuje w Serie B. To jego pierwsze zgrupowanie za kadencji obecnego selekcjonera.

Do Warszawy – z podobnych powodów – nie przyleciał także Krzysztof Piątek. Co więcej; po naciągnięciu mięśnia uda w niedzielnym meczu ligowym Panathinaikosu nie zagrał inny z napastników, Karol Świderski. – Najpóźniej w środę powinien ćwiczyć z zespołem – uspokajał jednak doktor Jaroszewski.

Selekcjoner przyznał, że przed zgrupowaniem rozważał powołanie potencjalnych zastępców „wykartkowanego” Bartosza Slisza, którzy przeciwko Holandii mogliby zagrać na pozycji numer „sześć”. – Myślałem o nich – zdradzał, wymieniając nazwiska Tarasa Romanczuka i Oskara Repki. – Ale najważniejszym tematem nie jest to, kto zastąpi Bartka. Ważne jest, by spróbować wygrać sposobem, strategią; w ten sposób – a nie roszadami personalnymi – zniwelować różnicę piłkarskiej jakości – wyjaśniał selekcjoner.

Jeśli mu się uda, nie od rzeczy będzie zanucić – z drobną modyfikacją – muzyczny motyw przewodni wspomnianego na wstępie serialu. Jak to leciało? „Jan Urban na kłopoty ma zawsze środek złoty. Weźmie się do roboty, zrobi cud”...

Mecz z Holandią w piątek, 14 listopada, o godz. 20.45 na stadionie Narodowego Centrum Sportu w Warszawie.

(DaL)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się