Spokój i ciężka praca

Mimo katastrofalnego początku w wykonaniu koszykarek MB Zagłębie, trener Piotr Gliniak zachowa posadę. Przynajmniej do meczu z Wisłą Kraków.

Ten sezon nie idzie po myśli koszykarek z Sosnowca... Fot. Facebook MB Zagłębie Sosnowiec

PGE BASKET LIGA KOBIET

Jedna wygrana i aż sześć porażek. Tak słabego startu koszykarek z Sosnowca nie spodziewali się nawet najwięksi pesymiści. W klubie liczono, że przełamanie nastąpi w meczu z beniaminkiem, ekipą Widzewa Łódź, ale tak się nie stało. Fatalna gra w czwartej kwarcie sprawiła, że zespół Piotra Gliniaka po raz szósty w sezonie zszedł z parkietu pokonany.

Nie pomógł powrót do drużyny rozgrywających, Jade Walker i Martyny Jasiulewicz. MB Zagłębie grało zrywami, przegrywało walkę na tablicach, a do tego tradycyjnie już miało problemy ze skutecznością, o rzutach wolnych nie wspominając. W tej sytuacji 23 punkty Beatrix Meresz na nic się zdały.

– To był jej dzień, wychodziło jej niemal wszystko. Prawda jest jednak taka, że zamiast więcej korzystać z jej usług i szukać jej pod koszem, to często jako zespół wybieraliśmy inne rozwiązania, zbyt pochopne. Za dużo było chaosu. No i niestety, nie mając środkowej na odpowiednim poziomie, trudno walczyć pod koszem. Justyna Adamczuk to bardzo utalentowana zawodniczka, ale sama przez cały mecz tego nie pociągnie – podkreśla Aleksandra Zięmborska, która tym razem nie zaczęła meczu w pierwszej piątce. – Grałam z pękniętym żebrem. Zacisnęłam zęby i wyszłam na parkiet. Dałam z siebie ile mogłam. Jesteśmy w dołku, ale wierzę, że się podniesiemy. Mamy teraz przerwę reprezentacyjną. To dla nas dobra wiadomość, bo pewne rzeczy będzie można przepracować – dodaje zawodniczka Zagłębia.

Z medycznych raportów warto dodać, że z drużyną normalnie trenuje Portugalka Marta Vargas, której jedna z rywalek rozcięła podczas meczu brodę. Konieczne było założenie kilku szwów, ale nie przeszkadzają one w codziennej pracy.

Mimo fatalnego początku trzęsienia ziemi w klubie, przynajmniej na razie, nie będzie. Co nie oznacza, że nie dojdzie do kadrowych roszad. Zgodnie z naszymi przewidywaniami mecz z Widzewem był ostatnim w barwach Zagłębia Jade Rice. Amerykanka kompletnie rozczarowała. W siedmiu meczach zdobyła 30 punktów, a pod koszem nie było z niej zbyt wielkiego pożytku.

– No cóż, tak się zdarza. Nie trafiliśmy z tym transferem. Będziemy chcieli sięgnąć po wartościową zawodniczkę, ale to taki czas, że na rynku jest posucha. Jesteśmy w stałym kontakcie z agentami. Biorąc pod uwagę fakt, że w pierwszej kolejce po przerwie na reprezentację pauzujemy, mamy w sumie cztery tygodnie na spokojną, ciężką pracę – informuje Arkadiusz Baliński, prezes klubu z Sosnowca.

Pytany o dalszy los trenera Piotra Gliniaka odpowiada krótko: – Jesteśmy po mocnej rozmowie. Szkoleniowiec przygotowuje zespół do meczu z Wisłą Kraków. Myślę, że wie gdzie zostały popełnione błędy i co trzeba zrobić, aby było lepiej. Jeśli nie będzie? Muszę być optymistą – dodaje Baliński.

Tyle oficjalnie. Z naszych informacji wynika, że los Jade Rice podzieli jeszcze trenerka przygotowania motorycznego Natalia Malaga. W klubie mają być niezadowoleni z jej pracy i lada dzień znajdzie się zastępstwo na jej miejsce.

Kolejny mecz ekipa z Sosnowca rozegra 28 listopada - we własnej hali podejmie Wisłę Kraków.

Krzysztof Polaczkiewicz

 

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się