Spięcie „Kowala”

Dla uważnych obserwatorów poniedziałkowego meczu GieKSy z Wieczystą zmiana dokonana w szeregach gospodarzy w przerwie zapewne była sporą niespodzianką.

Człowiek w masce czasami też odczuwa dolegliwości zdrowotne. Fot. Mateusz Sobczak / Press Focus

Mateusz Kowalczyk pozostał w szatni, choć laikowi oglądającemu spotkanie pewnie trudno byłoby wymyślić powody takiej decyzji. To m.in. „Kowal” sprawiał, że rywalom przez 2/3 tej odsłony trudno było uruchomić jakąś sensowną akcję ze środka pola. I to „Kowal” zagrał piłkę, która – po przejściu jak po sznurku przez Marcela Wędrychowskiego, Bartosza Nowaka i Ilję Szkurina – wylądowała w siatce Krakusów.

Przyczyny roszady wyjaśniły się po meczu. Po pierwsze: – Kowalczyk odczuwał dość duży nawał meczów – mówił Rafał Górak. Pomocnik rzeczywiście najpierw rozegrał 162 minuty w młodzieżówce (30 września i 5 października), a teraz – w odstępie trzech dni (9 i 12 października) – 123 minuty w GieKSie. Może byłoby ich więcej, ale... – Miał w dniu meczu zainfekowane gardło – dodawał szkoleniowiec Katowiczan.

Te dwa elementy sprawiły, że – mimo zasług położonych na murawie – zakończył grę już w przerwie. Doszły bowiem do tego drobne dolegliwości. – Pojawiły się u niego spięcia w mięśniach dwugłowych – podsumowywał temat opiekun Katowiczan. Zmiana miała zatem również charakter profilaktyczny: wszak już w sobotę czeka GieKSiarzy mecz z Pogonią, wyprzedzającą ich w tabeli... jedną bramką.

(DaL)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się