Spadli na dno
Piłkarze Realu Madryt w ciągu kilku dni stracili szansę na zdobycie dwóch trofeów.
Alvaro Arbeloa już na starcie pracy w roli trenera Królewskich musi poradzić sobie z ogromnym kryzysem. Fot. PAP / EPA
HISZPANIA
Zaledwie kilka dni po tym, jak Real Madryt przegrał w finale Superpucharu Hiszpanii, zespół – już po zwolnieniu Xabiego Alonso i z Alvaro Arbeloą w roli szkoleniowca – odpadł z Pucharu Króla, niszcząc marzenia kibiców o zdobyciu trofeum. Najboleśniejsze dla środowiska Królewskich było to, że drużyna przegrała z Albacete (2:3), jednym z najsłabszych zespołów drugiego stopnia rozgrywkowego w kraju. O tym, jak wielka była to niespodzianka, mówią słowa członków zespołu z miasta w południowo-wschodniej Hiszpanii. – Jesteśmy w niebie. Spełniliśmy marzenie. Stanęliśmy do rywalizacji z najlepszym zespołem na świecie i wygraliśmy – powiedział trener Alberto Gonzalez, który po raz pierwszy w karierze mierzył się z Los Blancos. – To coś najważniejszego, co przydarzyło mi się w piłkarskim życiu. O takich chwilach marzyłem, będąc dzieckiem – stwierdził Jefte Betancor, strzelec dwóch bramek w rywalizacji z Realem.
Bolesne dla Królewskich były też okoliczności porażki – w doliczonym czasie doprowadzili do wyrównania 2:2, ale mimo to zabrakło im koncentracji i jeszcze przed dogrywką stracili bramkę na 2:3. Real jest więc w kompletnej rozsypce. Dopiero pożegnał Xabiego Alonso, pod wodzą którego grał przeciętnie (choć punktował nieźle, będąc na drugim miejscu w lidze), a zaraz otrzymał niemal nokautujący cios po przejęciu sterów przez Alvaro Arbeloę. Do dziennikarzy po spotkaniu wyszedł Dani Carvajal, najbardziej doświadczony zawodnik Realu i przy okazji drugi najbardziej utytułowany piłkarz w historii klubu (27 trofeów; pierwszy jest Luka Modrić z 28 pucharami). – Dziś spadliśmy na dno. Każdy z piłkarzy jest za to odpowiedzialny. Przepraszamy kibiców. Nie gramy na poziomie, którego się od nas oczekuję, ale obiecuję, że oddamy życie na boisku w następnych meczach, w nadchodzących miesiącach i nasza sytuacja ulegnie zmianie – powiedział dramatycznie 34-latek. W pierś bił się też nowy trener. – Jestem odpowiedzialny za porażkę. To ja podejmowałem decyzje kadrowe, to ja dobrałem sposób gry i to ja dokonywałem zmian – stwierdził Alvaro Arbeloa. Pozostaje pytanie, czy znajdzie sposób na to, żeby w najbliższym czasie wyjść z kryzysu. Inaczej może skończyć pracę równie szybko jak Xabi Alonso.
Kacper Janoszka
