„Spacerek” w Opolu

Wygrana z Odrą była 9. drużyny Ireneusza Mamrota w bieżących rozgrywkach.

Radość Damiana Michalika była uzasadniona. Fot. Ernest Kołodziej/miedzlegnica.eu

MIEDŹ LEGNICA

Po wygranej w Opolu (czwarte zwycięstwo na wyjeździe w tym sezonie) podopieczni trenera Ireneusza Mamrota usadowili się na fotelu wicelidera i czekali na wynik niedzielnej potyczki Wisły Płock z imienniczką z Krakowa. Tak czy owak, drużyna znad Kaczawy do tej pory zaksięgowała 29 pkt w 13 spotkaniach i ma jeszcze do rozegrania zaległe spotkanie z „Białą Gwiazdą” (nowego terminu jeszcze nie ustalono).

„Pieczątka” Michalika

Wygraną „Miedzianki” z Odrą przypieczętował w 80 min Damian Michalik, dla którego był to dopiero trzeci mecz w rundzie jesiennej (wcześniej przez kilka tygodni zmagał się z kontuzją) i pierwsza bramka. 

- To nie jest jeszcze ten Michalik, na którego czekają kibice Miedzi - powiedział 32-letni pomocnik po zakończeniu spotkania. - Na pewno cieszy mnie zdobyta bramka i zwycięstwo drużyny, ale nie jestem jeszcze w optymalnej formie, takiej, jakiej bym sobie życzył. Cieszy skuteczność, strzelając gola pomogłem drużynie, bo wcześniej nie wykorzystaliśmy kilku stuprocentowych sytuacji, żeby ten mecz zamknąć. W takich spotkaniach często zdarza się, że przeciwnik wyjdzie z jedną kontrą i strzela wyrównującego gola. Co zrobilibyśmy, gdyby mecz zakończył się remisem 1:1? Pewnie bylibyśmy bardzo zawiedzeni. Jak moje zdrowie? Z każdym dniem jest lepiej, każdy trening i każdy mecz przybliża mnie do dawnej formy. Zwycięstwo, zdobyta bramka na pewno dodają większej pewności siebie i motywacji do dalszej pracy.

Legia na drodze

Przed Miedzią trudny tydzień, bo najpierw zagra w Pucharze Polski z Legią Warszawa (czwartek, godz. 20.30), a potem czeka ją spotkanie ligowe z Pogonią Siedlce, z którą zmierzą się w niedzielę, 3 listopada. - Niby przed nami trudny tydzień, ale z drugiej strony fajny, bo nie ma czasu na rozmyślania - powiedział Damian Michalik. - Cieszymy się z tego, że w Pucharze Polski zagramy przeciwko tak utytułowanemu i wymagającemu przeciwnikowi. Ograliśmy Raków Częstochowa, więc dlaczego nie mielibyśmy ograć Legii?

Dźwignęli ciężar

- Spodziewaliśmy się na boisku wymagającego przeciwnika, bo uznaliśmy przed meczem, że pozycja Odry Opole w ligowej tabeli nie oddaje realnego potencjału, jaki ten zespół ma - stwierdził po zakończeniu spotkania w Opolu Maciej Patyk, asystent trenera Ireneusza Mamrota. - Szczególnie groźny jest na własnym boisku. Opolanie są teraz w trudnym momencie, więc zdawaliśmy sobie sprawę, że będą chcieli przełamać złą passę. Pod kątem wolicjonalnym spodziewaliśmy się ciężkiego meczu i taki był. Na dodatek boisko nie pomagało w realizacji naszego pomysłu na ten mecz, na naszą grę. Biorąc pod uwagę te rzeczy, duży szacunek dla naszych chłopaków, że dźwignęli ten ciężar, zarówno mentalnie, jak i piłkarsko. Oczywiście były momenty w grze, z których nie jesteśmy zadowoleni, ale finalnie odnieśliśmy bardzo ważne zwycięstwo.

Bogdan Nather