Spacerek, a nie handball

Chorzowski beniaminek w sobotę nie sprostał jednemu z najważniejszych wyzwań w tym sezonie.

„Niebieskie” nie zdołały zatrzymać zawodniczek z Koszalina w drodze po trzy punkty. Fot. Norbert Barczyk/PressFocus

ORLEN SUPERLIGA KOBIET

Po słabym występie „Niebieskie” poległy w Koszalinie z grającymi w 11-oosobowym składzie Młynami Stoisław. Miejscowe odniosły dopiero drugie zwycięstwo w sezonie po równo trzech miesiącach oczekiwania - poprzednie w 6. serii, 19 października - również u siebie - z Energą Szczypiorno Kalisz (32:24). Sobotnim zwycięstwem prowadzone po raz pierwszy przez Ukraińca Dmytro Hrebeniuka - zastąpił Krzysztofa Przybylskiego - Młyny zrewanżowały się Ruchowi za klęskę(29:41) w pierwszej rundzie w Chorzowie. W wielkiej radości znalazła się łyżka dziegciu, ze względu na groźnie wyglądającą kontuzję skrzydłowej Jagody Lasek.

- Jestem bardzo niezadowolony - komentował po ostatnim gwizdku trener Ruchu, Ivo Vavra. - Fatalna gra, bardzo zła skuteczność. To nie była piłka ręczna, a spacerek w naszym wykonaniu. Po meczu z Sośnicą Gliwice myślałem, że nie można już gorzej zagrać, a jednak myliłem się.

Spotkanie miało wyrównany przebieg. Było bardzo zacięte, ale oba zespoły popełniły w nim liczbę błędów nieprzystającą drużynom grającym w najwyższej klasie rozgrywkowej. W spotkaniu o „6 punktów” główną rolę odgrywały nerwy, a nie umiejętności. Zaczęło się od prowadzenia Młynów (1:0 i 2:1), za moment Ruch prowadził (2:3) i nagle stanął, co pozwoliło gospodyniom rzucić 5 kolejnych bramek. Gdy wydawało się, że koszaliński zespół przejął kontrolę nad meczem, chorzowianki zaczęły mozolnie odrabiać straty. Punktowała głównie Anastazja Bondarenko. Do końca pierwszej odsłony Ukrainka zdobyła połowę bramek, a dwa skutecznie wykonane przez nią rzuty karne zapewniły Ruchowi remis do przerwy. Spory wkład w ten wynik miała rozgrywająca znakomite zawody Natalia Filończuk, broniąca z 45-procentową skutecznością. - Jesteśmy dumne z przebiegu spotkania. Mimo że na początku prowadziłyśmy, a Ruch nas dogonił, nie podłamałyśmy się. Drugą połowę rozpoczęłyśmy właściwie od 0:0. Widać było jednak, że się rozpędzamy i czułyśmy, że doprowadzimy to spotkanie do końca. Chciałyśmy pokazać, że jeszcze się liczymy w walce o punkty - cieszyła się zawodniczka, która i po przerwie wręcz „zamurowała” bramkę.

Po przerwie obie drużyny nadal popełniały sporo błędów i nadal nie radziły sobie w ataku. Na kwadrans przed końcem nieco lepiej zaczęły prezentować się koszalinianki (17:13 w 47 min), ale Ruch nie odpuścił, mając w bramce równie dobrze usposobioną jak jej vis a vis, Monikę Ciesiółkę. Na 5 minut przed końcem chorzowianki przegrywały już tylko 17:18 i do ostatnich sekund było bardzo nerwowo. Przy stanie 20:19 „Niebieskie” miały jeszcze szansę na 20. trafienie, ale nie wykorzystały okazji. - Jechałyśmy do Koszalina po 3 punkty, ale nie zrealizowałyśmy naszych założeń, naszej taktyki i jesteśmy bardzo rozczarowane. Pokazałyśmy walkę i charakter do samego końca, lecz zabrakło nam skuteczności - stwierdziła Monika Ciesiółka, która obroniła 13 z 30 rzutów (43%).

Sobotnia porażka Ruchu może, ale jeszcze nie musi, oznaczać pożegnanie z marzeniami o pierwszej „szóstce” rywalizującej w drugiej fazie rozgrywek o mistrzostwo Polski. Być może w Chorzowie nadszedł moment, by wrócić jednak do myślenia o jak najszybszym zapewnieniu sobie ligowego bytu, co było celem beniaminka od początku sezonu. - Musimy w poniedziałek usiąść i szczerze pogadać - zapowiada czeski szkoleniowiec „Niebieskich”. - Jeden taki „głupi” mecz w sezonie może się zdarzyć, ale nie 4 czy 5. Jeden występ mamy OK, trzy kolejne już nie. Może jestem złym motywatorem, może coś źle robię... Porażkę naturalnie biorę na siebie, ale już więcej - bez wsparcia wszystkich zawodniczek - zrobić nie mogę. Inaczej zostaniemy w tym miejscu, gdzie jesteśmy - stwierdził trener Vavra, długo nie mogąc ochłonąć po sobotnim meczu.

Zbigniew Cieńciała


◾  Młyny Stoisław Koszalin - KPR Ruch Chorzów 20:19 (10:10)

KOSZALIN: Filończuk, Klarkowska - Furmanets 2, Lemiech 3, Haric 5, Rycharska 2, Koper, Aydin 5/1, Lasek, Dorota Szynkaruk 3/3, Jura. Kary: 8 min. Trener Dmytro HREBENIUK.

RUCH: Ciesiółka, K. Gryczewska - P. Wiśniewska 3, Bondarenko 9/6, Gęga, Wilczek 3, Masałowa 1, Doktorczyk 3, Hajnos, Iwanowicz, Jasinowska. Kary: 12 min. Trener Ivo VAVRA.


◾  Energa Szczypiorno Kalisz - Energa Start Elbląg 28:36 (15:20)

KALISZ: Chojnacka, Osowska - Gliwińska 4, Sanches Bispo 3, Trbović 1, Kaczmarek 5, Gjorgijevska 4/2, Costa Pereira 3, Witkowska 3, Hosgor 4, P. Kucharska, Czarpacka 1. Kary: 10 min. Trener Pether KRAUTMAYER.

START: Radojcić - Pahrabicka 3, Zych 8, Wicik 5, Grabińska 6/4, Chwojnicka 4, Peplińska, Dworniczuk 2, Kuźmińska 1, Wołoszyk, Szczepanek 6, Szczepaniak 1, A. Wiśniewska. Kary: 8 min. Trener Magdalena STANULEWICZ.


◾  MKS Piotrcovia - MKS FunFloor Lublin 26:29 (15:15)

PIOTRCOVIA: Sarnecka, Suliga - Gadzina 3, Roszak 1, Sobecka 5/3, Noga 4, Arciszevskaja 7, Domagalska, Raduszko, Mielewczyk 4/4, Waga 2, Grobelna. Kary: 8 min. Trener Horatiu PASCA.

LUBLIN: Wdowiak, Mamic - Balsam 5/4, Planeta 1, Tomczyk 3, Andruszak 2, Rosiak 7, Daria Szynkaruk 3/2, Posavec 5, M. Więckowska, Olek, D. Więckowska 1, Pietras 1, Pastuszka 1. Kary: 8 min. Trener Paweł TETELEWSKI.

◾  KPR Gminy Kobierzyce - KGHM MKS Zagłębie Lubin 18:22 (8:13)

◾  SPR Sośnica Gliwice - MKS Urbis Gniezno środa, 18.00

1. Zagłębie

11

30

317:213

2. Lublin

11

30

359:266

3. Kobierzyce

12

30

352:300

4. Start

12

25

340:356

5. Gniezno

10

17

304:284

6. Piotrcovia

12

12

323:332

7. Ruch

12

9

324:355

8. Sośnica

10

9

226:276

9. Koszalin

11

6

263:326

10. Kalisz

11

0

266:366

1-6 - grupa mistrzowska, 6-10 - grupa spadkowa

13. seria - 22-26 stycznia: Zagłębie - Ruch, Lublin - Kobierzyce, Sośnica - Koszalin, Start - Piotrcovia, Gniezno - Kalisz.

(mha)