Solidne fundamenty
Beniaminek działał rozważnie na rynku transferowym, dzięki czemu na razie nie musi obawiać się o byt.
Kapitan Arkadiusz Jędrych miał w tym roku powody do radości. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
W końcu jednym z najważniejszych momentów ostatnich miesięcy dla górnośląskiej drużyny była wygrana z Jagiellonią Białystok. Mistrzowie Polski zostali zaskoczeni przez świetnie grającego beniaminka przy Bukowej. Zwycięstwo 3:1 było dowodem na to, że GKS jest gotowy na grę w ekstraklasie. A przecież fani mogli mieć obawy. Mogli się zastanawiać, czy ekipa Rafała Góraka będzie w stanie się utrzymać. Gdy popatrzy się na poprzednie lata w ekstraklasie, można zobaczyć, że beniaminkowie mieli spore trudności. Nawet w poprzednim sezonie z ekstraklasy po roku gry spadły zespoły Ruchu Chorzów i ŁKS-u. GieKSie - na razie - to nie grozi.
Katowiczanie są ciekawym przykładem przemyślanego budowania zespołu. Nie ruszyli na podbój zagranicznych rynków. Szukali zawodników znanych z polskiego podwórka, którzy realnie mogli podnieść poziom gry. W ten sposób kontrakty podpisali Adam Zrelak, Bartosz Nowak, Borja Galan, Sebastian Milewski, Alan Czerwiński czy Lukas Klemenz. Mimo tego, że nazwisk nowych piłkarzy jest sporo, fundament drużyny pozostał niezmieniony w porównaniu do okresu, gdy zespół grał w 1. lidze. Dalej w pierwszym składzie grają Dawid Kudła, Arkadiusz Jędrych, Oskar Repka i Adrian Błąd. To kręgosłup, który jest nie do zastąpienia i który przy okazji gwarantuje solidność.
Z uwagi na powrót do Lecha Poznań po okresie wypożyczenia Antoniego Kozubala, klub zdecydował się na sprowadzenie Mateusza Kowalczyka, który nie mógł odnaleźć się w Broendby, do którego przeniósł się z ŁKS-u Łódź. Pomocnik sprawił, że kibice szybko zapomnieli o Kozubalu i o tym, jak wiele dobrego wnosił do zespołu. Kowalczyk jest oczywiście innym zawodnikiem od piłkarza „Kolejorza”, ale równie ważnym, o czym świadczy to, że we wrześniu otrzymał powołanie do reprezentacji. Wypożyczenie go z Danii było świetnym ruchem pionu sportowego.
Na razie więc GKS radzi sobie wyjątkowo dobrze, a jedynym zmartwieniem pozostaje wypełnienie minutowego limitu młodzieżowców. Kowalczyk jest jedynym zawodnikiem U-21, który w barwach GieKSy gra regularnie. Jeśli schodzi z murawy przed końcem meczu albo całkowicie omija go spotkanie (tak było w starciu z Lechią w listopadzie), na placu boju brakuje młodzieżowca, który mógłby uzupełnić minutowy deficyt. Jakub Antczak, Alan Bród i Bartosz Baranowicz uzbierali w sumie nieco ponad 150 minut w ekstraklasie. Z tego powodu, jeżeli klub nie chce płacić kary za niewypełnienie limitu, w rundzie wiosennej trener Rafał Górak będzie musiał odrabiać minutowe straty.
Kacper Janoszka
10. GKS Katowice
STRZELCY (27)
4 – Bergier, Jędrych, 3 – Repka, Zrelak, 2 – Błąd, Kowalczyk, Mak, Marzec, 1 – Antczak, Klemenz, Milewski, Nowak, Wasielewski.
PLUS
Pan kapitan
Dla Arkadiusza Jędrycha awans z GKS-em Katowice oznaczał drugie podejście w karierze do gry w ekstraklasie. Wcześniej w najwyższej klasie rozgrywkowej grał z Zagłębiem Sosnowiec w sezonie 2018/19. Wtedy jednak po nie najlepszej rundzie został pożegnany i przeniósł się do GieKSy. Tym razem defensor w ekstraklasie radzi sobie bez zarzutów. Jest nie tylko skutecznym stoperem, ale także dobrym duchem zespołu. Bez zarzutów spisuje się w roli kapitana. Ponadto zdobył w tym sezonie 4 bramki i pod tym względem w zespole może się z nim równać tylko Sebastian Bergier.
MINUS
Młodzieżowy kłopot
Chwilę przed startem sezonu do GKS-u dołączyło dwóch młodzieżowców: Mateusz Kowalczyk iJakub Antczak. Pierwszy z nich błyskawicznie znalazł dla siebie miejsce w składzie. Drugi jeszcze nie otrzymał takiego zaufania od trenera. Problem polega na tym, że gdy Kowalczyk grać nie mógł lub grał mniej, młodzieżowca w składzie po prostu brakowało. Tym samym GieKSa ma deficyt minut rozegranych przez młodzieżowców. Żeby wypełnić regulaminowy limit, musi uzbierać 3000 minut, a do tej pory katowiccy zawodnicy U-21 grali w ekstraklasie przez 1234 minuty.
