Śnieżny koszmar

Kamil Stoch oddał swój ostatni oficjalny skok na Wielkiej Krokwi, na której rozpoczął swoją piękną karierę.

Żegnajcie! Kamil Stoch nie ukrywał wzruszenia po niedzielnym konkursie na Wielkiej Krokwi. Fot. PAP/Grzegorz Momot

PUCHAR ŚWIATA

Tysiące ludzi przyjechało do Zakopanego, żeby obejrzeć ostatni występ Kamila Stocha i podziękować mu za piękną karierę. To pożegnanie miało trochę gorzko-słodki smak, bo nasz trzykrotny mistrz olimpijski nie wystąpił w konkursie duetów, gdyż słabo prezentował się podczas treningu i kwalifikacji. Obok najlepszego obecnie naszego skoczka, Kacpra Tomasiaka, skakał więc Dawid Kubacki. I widzowie - być może rozczarowani brakiem Stocha - mieli powody do radości, bo Polacy zajęli 3. miejsce.

Na radosne chwile, oczywiście z udziałem Stocha, liczono też w niedzielnej rywalizacji indywidualnej. Niestety, ten nie zakwalifikował się do drugiej serii. To był jednak z powodu fatalnych warunków - śnieg i wiatr - bardzo loteryjny i mocno nieudany dla wielu skoczków konkurs.

Tak wybrał Maciusiak

W sobotę mieliśmy najpierw kwalifikacje do niedzielnego konkursu indywidualnego. Wygrał je Austriak Manuel Fettner skokiem na 138 m. Dla Polaków nie były udane, bo najlepszy Kacper Tomasiak był dopiero 16. (128 m), Maciej Kot 23. (124,5 m), Dawid Kubacki 27. (123,5 m), Kamil Stoch dopiero 33. (124,5 m), a Paweł Wąsek 46. (114,5 m). A ponieważ na treningu też prezentowali się przeciętnie, to trener Maciej Maciusiak miał wielki problem - na kogo postawić w rywalizacji super teamów. Miejsce Tomasiaka nie podlegało dyskusji i spodziewano się gestu w stronę Stocha, dla którego było to pożegnanie z Wielką Krokwią. Trener nie kierował się jednak sentymentem, lecz pragnieniem odniesienia sukcesu i postawił na Kubackiego.

- Kacper jest w dobrej dyspozycji i miał pewne miejsce. Dawid był najrówniejszy z pozostałej czwórki na treningach i w kwalifikacjach. Faworytami są Słoweńcy i Austriacy, ale możemy walczyć o trzecie miejsce. Podium jest w naszym zasięgu - powiedział Maciej Maciusiak.

Konkurs duetów polega na rywalizacji dwuosobowych drużyn. W punktacji uwzględnia się wyniki obu skoczków z trzech serii. W pierwszej wystąpiło 14 drużyn, w drugiej 22 najlepszych, a w trzeciej osiem.

Zdecydował ostatni skok

Polacy po pierwszych seriach plasowali się na czwartym, czasami na piątym miejscu. Przed ostatnią serią zdecydowanie prowadzili Austriacy, bo Jan Hoerl i Stephan Embacher skakali znacznie dalej niż rywale. Na 2. miejscu byli Słoweńcy, wśród których brylował Anże Lanisek. Timi Zajc był nierówny. U Norwegów Kristoffer Eriksen Sundal i Halvor Egner Granerud nie skakali zbyt daleko, ale bardzo równo i wyprzedzali Polaków, bo Kubacki tracił do nich po kilka metrów. W walce o podium polski duet utrzymywał Tomasiak, który skakał ponad 130 m. I to on ostatnim kapitalnym skokiem na 136,5 m dal nam trzecie miejsce, bo Granerud uzyskał tylko 128 m.

Podium po trzech latach

- To niezwykle ważne podium w tym tak trudnym dla nas sezonie. Jest ono ważne nie tylko dla Kacpra i Dawida, ale dla całego zespołu. Wszyscy pracują każdego dnia, żeby odnosić sukcesy, więc taka nagroda, i to przy swojej publiczności, szczególnie cieszy - nie krył radości Maciusiak po sobotnich zmaganiach na Wielkiej Krokwi.

Szkoleniowiec podkreślił, jak trudną dla niego była decyzja, że to Kubacki, a nie Stoch, który żegna się z polską publicznością, wystąpi w tej rywalizacji. - Analizy, wahanie... było naprawdę ciężko, bo zdawałem sobie sprawę, że wszyscy liczyli, iż właśnie tu, w Zakopanem, wystartuje Kamil. Jest u siebie, tyle dla tej dyscypliny w Polsce zrobił, ale z drugiej strony to Dawid miał najrówniejsze skoki - tłumaczył trener.

Zapytany o nastroje w zespole przed niedzielnym konkursem indywidualnym, Maciusiak odparł, że są dobre. - Myślę, że każdy da z siebie wszystko, a Kamil skoczy na pełnym luzie. No i że sprawi mu to szczególną radość, co zobaczymy w wynikach...

To pierwsze podium w karierze 19-letniego Kacpra Tomasiaka. - Radość jest ogromna, a moje skoki były niezłe, chociaż zawsze chciałoby się lepiej. Cieszę się oczywiście na niedzielny start, ale szczerze mówiąc teraz myślę głównie o odpoczynku - przyznał zawodnik LKS Klimczok Bystra.

Radości z pierwszego w tym sezonie podium swojego i Kacpra nie krył też Dawid Kubacki. Nie do końca jednak był zadowolony ze swoich prób. - Praktycznie we wszystkich zabrakło mi takiego fajnego efektu. Praktycznie za każdym razem musiałem spieszyć się z odbiciem, a to zawsze odbiera z odległości. Nie były też te wszystkie skoki tak płynnie wykonane, jakbym chciał. Mimo wszystko myślę jednak, że zrobiłem kolejny kroczek do przodu - ocenił Nowotarżanin.

Kamil Stoch - zapytany, czy czuł rozczarowanie, że nie został wybrany do konkursu duetów - odparł, że owszem - decyzja zabolała, ale w pełni ją zaakceptował. - Zakopane jest dla mnie wyjątkowo ważne, więc oczywiście liczyłem na występ w obu konkursach, ale takie jest życie sportowca. Teraz patrzę już w przyszłość, więc cieszę się, że jestem w rywalizacji indywidualnej. No i mam nadzieję, że do jutra poprawię to coś, co w moich skokach wciąż szwankuje - zaznaczył.

Niespełnione nadzieje

Dodajmy jeszcze, że w sobotę najlepszą indywidualną notę miał Lanisek - 416,5 pkt. Drugi wynik uzyskał Hoerl - 411,1 pkt, a trzeci Tomasiak – 397,7. Kubacki zdobył 344,1 pkt i był 12. To napawało optymizmem przed niedzielą.

W niedzielnej rywalizacji, oprócz Stocha, Kubackiego i Tomasiaka, wystąpili też Kot oraz Wąsek. Cała piątka - jak to określili - była pozytywnie naładowana, chociaż każdy zdaje sobie sprawę, że wciąż dużo brakuje do ideału. - Mnie to podium, i to w Zakopanem, dodało skrzydeł! Nie bez znaczenia są też te drobne, ale jednak postępy, jakie zrobiłem poczynając od piątkowych treningów aż po ostatni sobotni skok. Może tak tego nie widać, ale ja to czuję - zapewnił Kubacki. - Na pewno było zbyt pasywnie i to trzeba poprawić. Czy się uda? Nie wiem, ale na pewno radość z kwalifikacji jest ogromna - dodał Paweł Wąsek.

Jak się jednak okazało optymistyczne nastroje nie znalazły potwierdzenia w niedzielnej rywalizacji. Konkurs rozegrano w trudnych warunkach, przy padającym gęstym śniegu, temperaturze powietrza dochodzącej do minus 11 st. C i silnym, zmiennym wietrze. Szczególnie w drugiej serii, nawet przy skróconym rozbiegu zawodnicy mieli w powietrzu spore problemy.

Po pierwszej serii Wąsek był dziewiąty po lądowaniu na 129 m. Prowadził Hoerl, lądując na 144,5 m. Drugi był Lanisek - 138 m, a trzeci Manuel Fettner - 135,5 m. Obok Wąska do serii finałowej awansował 10. Kacper Tomasiak - 126,5 m i 20. Maciej Kot - 124,5 m. Awansu nie wywalczył 36. Dawid Kubacki - 122,5 i 42. Kamil Stoch - 119,5 m.

Stoch w finałowej rywalizacji nie brał więc udziału. Na trybunach podczas skoku był wielki tumult, po nim zapadła na krótko cisza, ale znów rozbrzmiała wielka wrzawa ze słowami podziękowania... - Nie mam dobrego nastroju, nic dzisiaj nie działało, po prostu byłem słaby - powiedział reporterowi Eurosportu Kamil Stoch. - Sportowo jestem nadal na kiepskim poziomie, oczywiście chciałem lepiej, ale nie byłem w stanie. Chęci były, liczyłem dzisiaj na dwa skoki, ale się nie udało. Inne były nadzieje, i inna rzeczywistość - dodał.

W drugiej serii błysnął Lanisek, uzyskał 137 m i awansował na pozycję lidera. Hoerl, który prowadził po pierwszej serii miał tylko 135,5 i spadł na drugą lokatę. Do Słoweńca stracił 13,3 pkt. Trzecie miejsce po pierwszej serii utrzymał Fettner lądując na 135 m.

- Dzisiaj trzeba było mieć trochę szczęścia, ale oba skoki oddałem bardzo dobrze. Jestem bardzo zadowolony i szczęśliwy z tego zwycięstwa - powiedział Anże Lanisek. To jest trzecie zwycięstwo 29-letniego Słoweńca w tym sezonie, po szwedzkim Falun i fińskiej Ruce. Lanisek ma już w dorobku jedenaście wygranych w PŚ.

Kot po swoim drugim skoku - 127,5 m był siódmy, ostatecznie został sklasyfikowany na 18. pozycji. Swój popsuł Wąsek, osiągnął tylko 109,5 m w bardzo trudnych warunkach i spadł w klasyfikacji końcowej na 23. lokatę. Tomasiak, 10. po pierwszej próbie, w drugim skoku miał 121 m, co dało mu 11. lokatę.

Po konkursie w Zakopanem trener Maciej Maciusiak zdecydował, że w następny weekend Stoch nie wystąpi w japońskim Sapporo. Trzykrotny mistrz olimpijski przyznał, że z taką propozycją już wcześniej zwrócił się sztabu trenerskiego. W Sapporo zobaczymy Kacpra Tomasiaka, Dawida Kubackiego, Macieja Kota oraz będących już w Japoniii na Pucharze Kontynentalnym Aleksandra Zniszczoła i Klemensa Joniaka.

Prezydent podziękował

Po konkursie Kamilowi Stochowi odśpiewano „Sto lat”, zaś prezydent RP Karol Nawrocki podziękował mu za wszystkie lata kariery. Stoch na koniec powiedział: - Nie ma takich słów, które wyraziłyby moją wdzięczność za te wszystkie godziny, które tu spędziliście, za ten mróz, na którym staliście, energię, którą wkładaliście w każdy okrzyk, każde słowo, każdy doping. Za to wszystko wam serdecznie dziękuję. Z całego serca. I mam nadzieję, że takich chwil, tych najpiękniejszych, z Mazurkiem Dąbrowskiego, spędzicie tu jeszcze mnóstwo. Z całego serca wam tego życzę...

Oficjalne pożegnanie naszego najlepszego skoczka odbędzie się podczas specjalnego sierpniowego benefisu, oczywiście na Wielkiej Krokwi.

Kamil Stoch

◼ Otarłem łzę...

Pod względem sportowym ten weekend w Zakopanem był w moim wykonaniu do niczego. Nie nadawałem się do wykonania najprostszych rzeczy. Wcześniej marzyłem, a nawet sobie w głowie układałem, jak bym chciał oddać te skoki w Zakopanem, a nawet jak śpiewam hymn. No, ale jak widać życie napisało swój scenariusz. Emocjonalnie jednak ten weekend był niesamowity i zostanie ze mną do końca życia. Te w sumie kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którzy tutaj są, którzy gdy jechałem wyciągiem machali, wykrzykiwali podziękowania i słowa wsparcia... Uświadomiło mi to, że nie ma znaczenia jaki ten ostatni skok oddam. Najważniejsze stało się to, że dotrwałem do tego momentu i mogę się ukłonić tym wszystkim kibicom, pożegnać uśmiechem i pomachać do nich. Nie musieli tu być, zwłaszcza po tym jak ostatnio marnie mi szło, a jednak byli, wspierali z całego serca. Zresztą od każdego na tej skoczni i wokół niej słyszałem podziękowania, niektórzy - tak jak ja - ocierali nawet łezkę.

Piękne 22 lata

Kamil Stoch na Wielkiej Krokwi 17 stycznia 2004 roku, mając 16 lat i cztery miesiące, debiutował w Pucharze Świata. W pierwszej serii skoczył 105,5 m i ukończył konkurs na 49. miejscu. Tutaj 23 stycznia 2011 r. odniósł swoje pierwsze pucharowe zwycięstwo. Było szczególne, bo dwa dni wcześniej konkurs wygrał kończący wtedy karierę Adam Małysz. Kolejne triumfy „Rakiety z Zębu” pod Tatrami miały miejsce w 2012, 2015, 2017 i 2020 roku. 11 stycznia 2026 roku nasz trzykrotny mistrz olimpijski oddał swój ostatni oficjalny skok w Zakopanem.

Domen nie dogonił Ahonena

To był też nieudany konkurs dla Domena Prevca. Lider Pucharu Świata śrubował wynik kolejnych miejsc na podium. Gdyby stanął na nim w Zakopanem, to uczyniłby to 13. raz z rzędu i wyrównał osiągnięcie Fina Janne Ahonena. Niestety, Słoweniec nie poradził sobie z wiatrem i śniegiem. W pierwszej serii miał 126,5 m i był 12. W drugiej skoczył zaledwie 113,5 m, zajmując 27. miejsce. To był jego najgorszy start w sezonie.

Wyniki

◼ Konkurs duetów: 1. Austria 805,9 (Jan Hoerl 141,0/141,0/133,0 Stephan Embacher 134,0/130,0/130,0), 2. Słowenia 758,3, (Timi Zajc 128,5/124,5/126,0 Anze Lanisek 134,5/130,5/140,0), 3. POLSKA 741,8 (Dawid Kubacki 127,5/121,5/123,0, Kacper Tomasiak 132,5/133,0/136,5), 4. Norwegia 734,7 (Kristoffer Eriksen Sundal 128,0/126,5/126,5, Halvor Egner Granerud 128,5/129,5/128,0), 5. Szwajcaria 729,5, 6. Niemcy 688,7, 7. Ukraina 686,1, 8. Finlandia 661,9, 9. USA 423,0, 10. Francja 422,6, 11. Japonia 388,9, 12. Turcja 348,4, 13. Kazachstan 117,0; Włochy – dyskwalifikacja.

◼ Konkurs indywidualny: 1. Anże Lanisek (Słowenia) 278,1 (138,0/137,0), 2. Jan Hoerl (Austria) 264,8 (144,5/135,5), 3. Manuel Fettner (Austria) 262,7 (135,5/135,0), 4. Marius Lindvik (Norwegia) 255,6 (132,5/140,0), 5. Stephan Embacher (Austria) 237,9 (125,0/136,5), 6. Johann Andre Forfang (Norwegia) 234,7 (118,5/140,0), 7. Antti Aalto (Finlandia) 232,5 (128,0/133,0), 8. Benjamin Oestvold (Norwegia) 232,2 (133,0/123,5), 9. Pius Paschke (Niemcy) 231,0 (130,0/131,5), 10. Kevin Bickner (USA) 230,9 (129,0/139,0), 11. Kacper Tomasiak 228,7 (126,5/121,0)... 18. Maciej Kot 221,4 (124,5/127,5), 23. Paweł Wąsek 212,1 (129,0/109,5), 36. Dawid Kubacki 99,4 (122,5), 42. Kamil Stoch 96,3 (119,5)

◼ Klasyfikacja PŚ (po 16 z 30 zawodów): 1. Domen Prevc (Słowenia) 1214 pkt, 2. Ryoyu Kobayashi (Japonia) 822, 3. Anże Lanisek 717, 4. Ren Nikaido (Japonia) 661, 5. Jan Hoerl 625 i Philipp Raimund (Niemcy) 625, 7. Daniel Tschofenig (Austria) 605, 8. Felix Hoffmann (Niemcy) 576, 9. Stephan Embacher 543, 10. Stefan Kraft (Austria) 462... 12. Kacper Tomasiak, 24. Kamil Stoch 148, 28. Piotr Żyła 96, 32. Maciej Kot 63, 37. Paweł Wąsek 54, 41. Dawid Kubacki 32

◼ Klasyfikacja Pucharu Narodów: 1. Austria 3272 pkt, 2. Słowenia 2512, 3. Japonia 2084, 4. Niemcy 1638, 5. Norwegia 1181, 6. POLSKA 908

Przygotował Andrzej Wasik


PUCHAR ŚWIATA KOBIET

Podwójny sukces Prevc

Liderka Pucharu Świata Nika Prevc odniosła ósme i dziewiąte zwycięstwo w sezonie, a łącznie ma już w dorobku 31 wygranych. Słowenka dwukrotnie triumfowała przed własną publicznością w Ljubnie. W sobotę wygrała kwalifikacje i była najlepsza w obu seriach na skoczni normalnej. Triumfowała z dorobkiem 278,3 pkt po skokach na odległość 96 m i 89,5 m. Za nią uplasowały się Austriaczka Lisa Eder ze stratą 24,2 pkt (91,5 m i 88,5 m) i Niemka Selina Freitag - strata 33,6 pkt (88,5 m i 92 m). Polki nie startowały.

W niedzielę Prevc na półmetku po skoku na 85 m zajmowała drugie miejsce za Eder (87,5 m). W serii finałowej Słowenka uzyskała 92 m, a Austriaczka 90,5 m, i kolejność się odwróciła. Na trzeciej pozycji zawody ukończyła Niemka Katharina Schmid (90 i 89 m).

Po 17 z 34 konkursów zaplanowanych na ten sezon Prevc ma 1266 punktów. Druga Japonka Nozomi Maruyama zgromadziła o 300 mniej. Najlepsza z Polek Anna Twardosz zajmuje 23. miejsce - 122 pkt.


PUCHAR KONTYNENTALNY

Zniszczoł szósty w Sapporo

Kłopoty z pogodą mieli też organizatorzy zawodów Pucharu Kontynentalnego (druga liga po PŚ) w japońskim Sapporo. Pierwszy konkurs z powodu zbyt silnego wiatru został przerwany. W drugim odbyła się tylko jedna seria. Wygrał Austriak Clemens Aigner z Austrii, który skoczył 129 metrów. Drugi był Norweg Joergen Oliver Stroem (133,5 m), a trzeci Niemiec Ben Bayer (126 m). Szóste miejsce zajął Aleksander Zniszczoł, który miał korzystny wiatr i pofrunął na 132 m. Klemens Joniak była 20. (119,5 m), Adam Niżnik, Kamil Waszek i Jarosław Krzak byli poza czołową „30”.

Aigner ma 272 pkt i został liderem klasyfikacji generalnej PK. Wyprzedza Norwega Robina Pedersena - 259. Ósmy jest Joniak – 165. Kolejne konkursy Pucharu Kontynentalnego odbędą się w chińskim Zhangjiakou w wtorek i środę (13-14 stycznia).

(a)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się