Snajper, który „budzi” się we wrześniu

Statystyki nie kłamią. Daniel Szczepan jest jednym z najskuteczniejszych Polaków w lidze. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus


Snajper, który „budzi” się we wrześniu

Tytułowy zwrot idealnie pasuje do Daniela Szczepana. Napastnik Ruchu Chorzów rozkręca się powoli, ale ostatnie tygodnie może już jednak zaliczyć do udanych.


W Chorzowie nastroje po ostatnich meczach nie mogą być zbyt dobre. Jednym z nielicznych graczy, który indywidualnie może być zadowolony ze swoich występów, jest Daniel Szczepan. Napastnik Ruchu Chorzów zdobył dwie bramki w meczu z Cracovią, wcześniej trafił także w meczu z Koroną Kielce i obecnie ma już na koncie siedem ligowych trafień.

Jeszcze kilka tygodni temu nie brakowało głosów, że ekstraklasa brutalnie weryfikuje Daniela Szczepana i Ruch potrzebuje natychmiast bramkostrzelnego napastnika. Również trenerzy Niebieskich – obecnie Jan Woś, a wcześniej Jarosław Skrobacz – podkreślali, że pod względem skuteczności podstawowy gracz w linii ofensywnej ma jeszcze wiele do zrobienia. Dość charakterystyczne jest natomiast to, że Szczepan w każdym z trzech dotychczasowych sezonów gry w Ruchu zawsze zaczynał od marnowanych sytuacji. Czy to kwestia dostosowania się do realiów nowej ligi – wszak grał odpowiednio na trzecim poziomie rozgrywkowym, potem na drugim i teraz na najwyższym – ciężko jednoznacznie stwierdzić. Fakty są jednak takie, że strzeleckie popisy Daniela Szczepana za każdym razem rozpoczynały się wraz… z wrześniem.

W premierowym sezonie gry w Ruchu napastnik pierwszą bramkę, wówczas w drugoligowych rozgrywkach, zdobył w 7. kolejce, 3 września 2021 roku. Miało to miejsce w domowym meczu z Chojniczanką Chojnice. Szczepan wówczas imponował regularnością zwłaszcza wiosną. Sezon zasadniczy zakończył z 11 golami, a do tego trzeba dodać cztery zdobyte bramki w dwumeczu barażowym.

Sezon później sytuacja się niemal powtórzyła. Premierowy gol na pierwszoligowych boiskach strzelił 4 września 2022 roku. Był to mecz 9. kolejki (Podbeskidzie – Ruch), a trafienie Szczepana z drugiej połowy zapewniło wygraną chorzowianom. W kolejnych tygodniach rozkręcający się powoli napastnik imponował już regularnością, by wiosną stać się jednym z autorów niespodziewanego awansu do ekstraklasy. Sezon zakończył z czternastoma trafieniami, w tym z golem dającym zwycięstwo w meczu z GKS-em Tychy (1:0), gdy Ruch mógł świętować niespodziewaną promocję.

W tym sezonie scenariusz jest niemal identyczny. Szczepan na pierwszego gola w ekstraklasie czekał – a jakże – do 7. kolejki. 1 września Ruch grał ze Stalą Mielec, a „Szczepek” otworzył konto bramkowe, ale goście z czasem doprowadzili do wyrównania. Obecnie ma na koncie siedem trafień, co czyni go jednym z najskuteczniejszych typowych napastników w naszej lidze. Szczepan jest także drugim najskuteczniejszym Polakiem w rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy – jedną bramkę więcej ma powoływany już do reprezentacji Polski Bartłomiej Wdowik. Nie można zapominać, że większość obecnego dorobku Szczepana to trafienia z rzutów karnych. Napastnik Ruchu potrafił z tego zrobić spory atut. W pierwszym sezonie gry w Chorzowie Szczepan nie strzelał karnych, egzekutorem jedenastek był wówczas Michał Mokrzycki. W I lidze miejsce „Mokrego” zajął właśnie Szczepan. W ten sposób zdobył cztery bramki, nie wykorzystał tylko „11” w domowym meczu ze Stalą Rzeszów. Dziesięć minut po tym zdarzeniu i tak się zrehabilitował i trafił do siatki. W ekstraklasie ani razu się nie pomylił.

Za Szczepanem przemawiają bramki, ale także pozostałe liczby. Jest w gronie ligowych graczy, którzy oddają najwięcej strzałów (37, przy 17 celnych), jest na podium w klasyfikacji zawodników, którzy mają najwięcej pojedynków, zwłaszcza tych powietrznych. Jak na napastnika pokonuje także spore dystanse w każdym meczu. Potencjał jednak jeszcze jest, co widać najlepiej w liczbach xG, czyli goli oczekiwanych. Szczepan przewodzi w tej klasyfikacji, mając współczynnik 9,28. Przekładając to na prosty język - wypracowane sytuacje wskazują, że napastnik Ruchu powinien w tym momencie mieć 9-10 goli na koncie. W najbliższych tygodniach i wiosną będzie okazja, by lekki deficyt niwelować. TD