Smit pojedzie na mundial
Rozmowa z Janem de Zeeuwem Juniorem, wykładowcą marketingu sportowego i zarządzania na uniwersytecie w Rotterdamie, kibicem piłkarskim
Kees Smit (z lewej) – młode serce AZ Alkmaar. Fot. Pro Shots / SIPA USA / Press Focus
145 mln euro – według portalu „transfermarkt” - warta jest kadra AZ Alkmaar. Jagiellonii – 43 mln. Gdyby na to tylko patrzeć, białostoczanie jadą na stracenie...
- Jaga to nie jest znany w Holandii zespół, choć zauważono oczywiście jego ubiegłoroczny dwumecz z Ajaksem. Rzeczywiście więc, patrząc na wartość składów, AZ jest faworytem. Wiemy jednak, że w piłce pieniądze nie grają – w Polsce przykładem jest teraz Legia. Jak słyszę kwoty, jakie zarabiają zawodnicy przy Łazienkowskiej, to śmiało mogę powiedzieć, że takich wypłat piłkarze Alkmaar nie mają.
No to pięknie pan podsumował stołeczny klub... A teraz wróćmy do AZ. Na papierze jest mocniejszy, ale w lidze holenderskiej nie wygrał żadnego z ostatnich czterech meczów. Dołek?
- Tak. Swoje robią kontuzje – od dwóch miesięcy nie gra kapitan, Jordy Clasie, jest po operacji. Natomiast na zgrupowaniu kadry Holandii kontuzji doznał napastnik Mexx Meerdink. To ważne postaci drużyny. Generalnie jednak zespół nie spisuje się na miarę swoich możliwości. Trener Maarten Martens pracuje z nim od dwóch lat, a wyraźnych postępów nie widać. Kibice już nawet domagali się jego dymisji, i gdyby nie wygrana w Lidze Konferencji z Dritą na wyjeździe, być może już by go nie było. Po losowaniu rywali w LK mówiono, że Alkmaar będzie jednym z faworytów do czołowych miejsc, ale życie – a zwłaszcza szokujące 0:4 w Larnace w 1. kolejce – to zweryfikowało.
Ale od paru sezonów AZ zajmuje regularnie miejsca 4-6 w eredivisie. Teraz jest szóste, mając mecz zaległy. To skąd to rozczarowanie?
- Bo klub – budżetowo i w kontekście prowadzonej akademii - ma potencjał na walkę o podium. Często mówi się nawet o drugiej lokacie, dającej prawo gry w eliminacjach Ligi Mistrzów. Więc czwarta pozycja jest rozczarowaniem.
Słowo o trenerze, bo w samym klubie jest od lat.
- Kiedy Arne Slot odchodził do Feyenoordu, pierwszym trenerem zrobiono jego asystenta, Pascala Jansena. Dwa lata temu powtórzono ten manewr, oddając drużynę Martensowi. On rzeczywiście był piłkarską legendą klubu (grał osiem lat w AZ – dop. aut.), potem pracował z drużyną U-21, no i przy pierwszym zespole. Ale nie ma wielkiego doświadczenia; AZ gra bardzo nierówno, a bez wspomnianego Clasie drużynie – mówiąc brzydko... - brakuje jaj.
Jesienią jednak AZ niemal w każdym meczu w lidze czy pucharach strzelał gola. Tylko dwa skończył bez trafienia. Ofensywna drużyna?
- Cieszą się tu wszyscy, że Troy Parrott ma świetną formę. W listopadzie strzelił dwa gole Portugalii, potem trzy Węgrom...
… i dał reprezentacji Irlandii prawo gry o mundial!
- No właśnie. Ale jak wrócił do Holandii, to się nieźle ośmieszył. W meczu z Twente próbował wykonać karnego jak Panenka i... nie trafił w bramkę. Generalnie Parrot gra już nieco słabiej niż jeszcze kilka tygodni temu, kiedy i dla AZ strzelał sporo goli. Więc w tym momencie brakuje drużynie nieco jakości w przodzie. Niezależnie od dopływu młodych zdolnych z akademii, jest też problem ze stabilizacją formy. Tym bardziej, że latem klub sprzedał zawodników za ponad 50 mln euro.
No właśnie. 40 mln wpłynęło za trzech ofensywnych graczy: Rubena van Bommel, Jaydena Addaia i Ernesta Pokku!
- I... zabrano skrzydła zespołowi! Zwłaszcza ci dwaj ostatni postrzegani są jako przyszłość holenderskiej reprezentacji. Choć więc sezonu 2024/25 nie mieli rewelacyjnego, strata była spora. Za to wciąż moc AZ ma w środku pola: myślę o obecnym kapitanie, Svenie Mijnansie, i o Keesie Smicie. Tego drugiego Ronald Koeman porównał do Pedriego, którego prowadził w Barcelonie. Jestem pewien, że go zabierze na mundial. Smit nie będzie tam grał – bo przecież mamy tam magiczną trójkę Gravenberch – Reijnders – de Jong, ale będzie zbierał doświadczenia. Latem to może być rekord transferowy Alkmaar.
Już za nim podobno chodzi Borussia, a wartość sięga 22 mln euro.
- Bundesliga byłaby dla niego idealnym miejscem.
No to jest się czego bać!
- Owszem, choć Alkmaar ma problemy z dominacją na boisku i z kreowaniem gry. Proszę zobaczyć, że zremisowało z Feyenoordem i wygrało 2:0 z Ajaksem, a więc z czołówką. Głównie dzięki temu jednak, że grało z kontry, oddając piłkę rywalom. Myślę, że gdyby mecz był w Białymstoku, a Jagiellonia miałaby dobry dzień, stawiałbym zdecydowanie na nią. W Alkmaar jednak łatwo jej nie będzie, bo gospodarze mogą jeszcze myśleć o czołowej ósemce.
Jest jeszcze kwestia „obyczajowa”. Ostatnia wizyta Legii – i jej kibiców – w Alkmaar zakończyła się skandalem. W mieście nie martwią się przyjazdem Jagi?
- Bardzo rozsądnie zachowali się włodarze Jagiellonii. Już dwa miesiące temu poprosili o spotkanie, przylecieli do Holandii, rozmawiali z władzami klubu i miasta oraz z policją. To była świetna inicjatywa. Ale i tak decyzją burmistrza – komunikat opublikowano we wtorek – okolice stadionu, dworca i centrum będą w czwartek strefami podwyższonego ryzyka. Policja będzie mogła dokonywać przeszukań osób w tych miejscach, czego normalnie robić nie może. Uzasadniono to faktem, że we wcześniejszych meczach wyjazdowych „mała grupa fanów Jagiellonii odpalała (ciężkie) środki pirotechniczne, postrzegane jako broń” oraz była w posiadaniu „broni uderzającej i dźgającej” - takiego sformułowania użyto; rozumiem, że chodzi o jakieś pałki i noże.
Rozmawiał Dariusz Leśnikowski
