Śmierć i pożoga
Zamknięte szkoły i sklepy, ludzie siedzący w domach i bojący się z nich wyjść – to krajobraz Guadalajary na niewiele ponad trzy miesiące przed mundialem…
Meksykańskie wojsko przed lotniskiem w Guadalajarze, gdzie już za niedługo mają lądować tysiące fanów z całego świata. Fot. PAP/EPA
W 1986 roku piłkarskie mistrzostwa świata miały się odbyć w Kolumbii. Taką decyzję FIFA podjęła na kongresie w 1974 roku. Turniej miał się odbywać w formule 16 zespołów, ale potem nastąpiła zmiana i rozbudowano go do 24 reprezentacji. Na początku lat 80. ubiegłego wieku kolumbijskie władze stwierdziły, że z powodu sytuacji ekonomicznej nie będą w stanie przeprowadzić mistrzostw. Zgłosiły się Meksyk, USA i Kanada. W marcu 1983 futbolowe władze uznały, że to Meksyk po raz drugi będzie gościł najlepszych na świecie (wcześniej było to w 1970 r.).
Z ekstraklasy do strefy wojny
Przypominamy tę historię, bo nie wiadomo, co będzie z turniejem w czerwcu i lipcu w Meksyku. Chodzi oczywiście o zastrzelenie El Mencho, jednego z najgroźniejszych bossów karteli narkotykowych przez meksykańskie służby bezpieczeństwa. Jego śmierć doprowadziła do zamieszek w części zachodniego Meksyku. Najwięcej incydentów odnotowano w okolicach Guadalajary oraz Puerto Vallarta. Informowano o pożarach, blokadach tras i atakach na lokale handlowe oraz publiczne. Fala przemocy kosztowała już życie co najmniej 75 osób.
A to w Mexico City 11 czerwca inauguracja XXIII mistrzostw świata i mecz gospodarzy z RPA. W Guadalajarze, gdzie trwają zamieszki i gdzie wszystko jest pozamykane, od szkół po sklepy i urzędy, zaplanowano cztery spotkania MŚ, w tym hitowe starcie w grupie H pomiędzy mistrzem Europy, Hiszpanią a Urugwajem.
Mało tego, na Estadio Akron pod koniec marca, prawie za miesiąc, mecze w barażach interkontynentalnych. 26 marca Nowa Kaledonia ma tam grać z Jamajką, a pięć dni później zwycięzca tego spotkania zagra z DR Konga o miejsce w czerwcowym turnieju. Może tam polecieć dwójka graczy z ekstraklasy, nowy obrońca Widzewa, Steve Kapuadi, oraz Afimico Pululu z Jagiellonii, który ma już kongijski paszport.
Ambasada ostrzega
Prezydent Meksyku Claudia Sheinbaum powiedziała we wtorek, że w mocy pozostają „wszelkie gwarancje”, aby tegoroczne mistrzostwa świata odbyły się w tym kraju. Sheinbaum powiedziała także, że przyjazd kibiców na mundial nie będzie stanowił dla nich ryzyka.
Zabity El Mencho był najbardziej poszukiwanym szefem kartelu w Meksyku. Przestępcza siatka, którą kierował, obejmowała prawie cały kraj i została uznana przez administrację prezydenta USA Donalda Trumpa za organizację terrorystyczną. Za informację prowadzącą do jego pojmania Stany Zjednoczone oferowały 15 mln dolarów.
Śmierć El Mencho wywołała falę przemocy, członkowie jego kartelu przystąpili bowiem do ataków odwetowych w co najmniej 13 meksykańskich stanach. W popularnym kurorcie Puerto Vallarta w stanie Jalisco przerażeni turyści pokazywali w mediach społecznościowych kłęby ciemnego dymu unoszące się nad zatoką. Linie lotnicze Air Canada, United Airlines, Aeromexico i American Airlines zawiesiły loty w tym rejonie. Szczególnie niebezpiecznie było właśnie w Guadalajarze.
Mundialowe spotkania będą także rozgrywane w stolicy Meksyku i w Monterrey-Guadelupe. Łącznie odbędzie się tam 13 ze 104 meczów mistrzostw świata. Jeśli Polska awansuje na mundial, to swój pierwszy mecz 14 czerwca zagra właśnie w Guadelupe z Tunezją.
Ambasada RP w Meksyku informuje, że zmianie uległy informacje dla podróżujących do Meksyku - rozszerzono 3 stopień ostrzeżenia na stany: Quintana Roo (w tym miasta Cancun, Cozumel, Playa del Carmen i Tulum), Oaxaca, Nuevo Leon, a także na miasta Guadalajara, Chapala i Puerto Vallarta w stanie Jalisco oraz Tijuana, Tecate i Ensenada w stanie Baja California.
Michał Zichlarz Pap.
