Small contact, big impact
KONTROWERSJA KOLEJKI
Moment, w którym spóźniony Bartosz Kapustka popycha składającego się do uderzenia Jesusa Imaza. Fot. Michał Kość/PressFocus
Nie oznacza to jednak, że główny arbiter i jego asystenci ustrzegli się błędów. Kontrowersja miała miejsce na kilka minut przed podyktowaniem karnego dla Jagi. Jesus Imaz wbiegał w pole karne, chciał oddać strzał, ale przewrócił się. Hiszpan od razu pokazywał, że został odepchnięty przez Bartosza Kapustkę. Powtórki telewizyjne pokazały, że faktycznie kapitan Legii jedną ręką dotyka pleców pomocnika i prawdopodobnie przez to wytrąca go z biegu.
Adam Lyczmański (Canal+): – W UEFA jest takie określenie: „small contact, big impact”. Ta sytuacja wpisuje się w to, ponieważ tym wspomnianym „impactem” było to, że Jesus Imaz nie kopnął piłki tak, jak chciał. Musimy rozróżnić subtelne kontakty, ale w tym przypadku to zachowanie zawodnika Legii, który do piłki ma daleko i nie ma szansy jej zagrać, powoduje ten „impact”, który jest przewinieniem. Zachowanie Bartosza Kapustki było bezmyślne.
Zatem Jagiellonia już wcześniej powinna dostać rzut karny. Sytuacji nie naprawili także sędziowie będący na VAR-ze, którzy nie przywołali sędziego Arysa w celu zweryfikowania swojej decyzji.
Z kolei w 79 minucie, przy stanie 3:1 dla Legii, Jeremy Agbonifo upadł w polu karnym po kontakcie z Bartoszem Kapustką. Sędzia Arys bez wahania wskazał na jedenasty metr, ale po chwili został zaproszony do monitora VAR. Po obejrzeniu kilku powtórek arbiter wycofał się ze swojej pierwotnej decyzji. Adam Lyczmański uznał, że faktycznie podyktowanie w tej sytuacji rzutu karnego było błędną oceną, ponieważ zawodnik Jagiellonii poczuł minimalny kontakt, nienaturalnie podwinął nogę i upadł.
Miłosz Cebo
