Słoweniec błyszczy, Łotysz odchodzi
Luka Doncić gra w Lakers niczym Kobe Bryant. Z ligą pożegnał się Kristaps Porziņgis.
Kristaps Porzingis niespodziewanie zawiesił karierę! Fot. Kristaps Porzingis
W nocy z piątku na sobotę rozegrano kolejne mecze pucharowe. Znowu fantastyczny występ zaliczył Luka Doncić, który w wygranym przez Lakers meczu z Portland zdobył ponad pół setki punktów. Spotkanie fatalnie rozpoczęło się dla gospodarzy. Lakers zaprezentowali katastrofalną skuteczność z dystansu, pudłując swoje pierwsze 15 rzutów za 3 punkty. Wykorzystali to koszykarze z Portland, którzy w drugiej kwarcie osiągnęli najwyższe w meczu, 16-punktowe prowadzenie. Po przerwie na parkiecie Crypto.com Arena istniała już tylko jedna drużyna. Lakers zaliczyli serię 17 punktów z rzędu, całkowicie kasując przewagę gości. Na początku ostatniej odsłony gospodarze prowadzili już różnicą 16 oczek. Goście walczyli do końca, ale nie dali już rady odrobić strat.
Fantastyczny Słoweniec
Bohaterem spotkania został lider gospodarzy, Luka Doncić, który zdobył aż 53 punkty. Słoweniec popisał się m.in. niesamowitym, celnym rzutem z 19 metrów (z 3/4 boiska) równo z syreną kończącą drugą kwartę. Tym występem Doncić przeszedł do historii klubu, stając się pierwszym zawodnikiem Lakers od czasów legendarnego Kobego Bryanta (z 2012 roku), który rzucił minimum 40 punktów w czterech meczach z rzędu. Najlepszymi graczami Blazers byli Deni Avdija (22 punkty, 11 asyst, 9 zbiórek) i Damian Lillard (22 punkty).
JJ Redick (trener Lakers) chwalił zespół za wyjście z trudnej sytuacji po powrocie z szatni, podkreślając wagę bilansu 8-2 na starcie sezonu: – To będzie bardzo długi proces i zajmie nam trochę czasu, zanim staniemy się wybitną drużyną, ale uwielbiam to, jak nasi chłopcy reagują na przeciwności losu. Dzisiejszy mecz był tego idealnym przykładem – w pierwszej połowie dostaliśmy mocny cios, ale trzymaliśmy się planu. Powiedziałem im w przerwie, że nigdy nie będę na nich wściekły, jeśli na parkiecie będą walczyć na 100 procent i egzekwować założenia.
Zrezygnowany Łotysz
Kristaps Porziņgis ogłosił nagłe zawieszenie kariery koszykarskiej i tymczasowe odejście od NBA, aby w pełni skoncentrować się na walce z przewlekłymi problemami zdrowotnymi. Łotewski środkowy, który reprezentuje barwy Golden State Warriors, wydał oficjalne oświadczenie w mediach społecznościowych. Poinformował w nim, że jego ciało nie reaguje na obciążenia treningowe tak, jak tego oczekiwał, i nie jest obecnie w stanie grać na poziomie, którego sam od siebie wymaga.
„W tym sezonie naprawdę nie mogłem się doczekać wspólnej gry z tą grupą, ale kiedy zacząłem zwiększać obciążenia, moje ciało nie zareagowało tak, jak się spodziewałem” – napisał Porzingis. „Czuję się dobrze, ale wiem, czego to wymaga, i nie jestem w miejscu, w którym chciałbym być, aby grać na poziomie, jakiego od siebie oczekuję. Na ten moment podjąłem decyzję o postawieniu zdrowia na pierwszym miejscu i odsunięciu się od koszykówki, którą kocham. W tej sytuacji chcę okazać jak największy szacunek Golden State Warriors i pracować wraz z nimi nad znalezieniem rozwiązania, które ma sens. Jestem wdzięczny mojej rodzinie i bliskim za to, że zawsze przy mnie są. Wyrazy wielkiego uznania dla Was wszystkich za wsparcie” – czytamy w oświadczeniu.
Kilka dni przed oświadczeniem koszykarza dziennikarze ESPN oraz Shams Charania donieśli, że Warriors wstrzymali wypłacanie pensji Łotyszowi. Klub uznał jego nieobecność na treningach oraz brak współpracy z zespołem medycznym za nieusprawiedliwione.
Latem Porziņgis podpisał z klubem dwuletnie przedłużenie kontraktu o wartości 40 milionów dolarów (20 milionów za sezon 2026/2027). Ze względu na obecny impas, zawodnik traci ponad 218 tysięcy dolarów za każdy opuszczony mecz.
Piątek. Charlotte - Boston 80:119, Atlanta - Washington 139:132, Cleveland - Philadelphia 119:95, New Orleans - Minnesota 109:115, Memphis - Oklahoma City 97:128, Dallas - Utah 112:100, Milwaukee - Toronto 107:121, Sacramento - San Antonio 109:124, Los Angeles - Portland 124:118.
Sobota. Atlanta - Brooklyn 124:121, Oklahoma City - Washington 114:75, Cleveland - New York 97:109, Golden State - Orlando 126:119, Phoenix - Houston 102:99, Portland - San Antonio 103:125.
(pp)
