Słowacy dostali dwa razy

W pierwszym meczu kontrolnym Lech zasłużenie wygrał z Żyliną.

Luis Palma nawet w sparingu daje sygnały, żeby go wykupić. Fot. Przemysław Szyszka/PressFocus

LECH POZNAŃ

Piłkarze Kolejorza podczas przygotowań do rundy wiosennej rozegrają trzy sparingi. Mecz z MSK Żylina w sobotnie popołudnie był jednocześnienzamknięciem pierwszego tygodnia obozu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, podczas którego podopieczni pracowali głównie nad przygotowaniem fizycznym. – Jestem zadowolony z postawy piłkarzy i pracy, jaką wykonali oni w tym czasie. Mieliśmy trochę sesji treningowych, które zaliczyłbym do gatunku dość ciężkich – powiedział trener Niels Frederiksen dla klubowych mediów.

Przez fakt, że było to pierwsze spotkanie kontrolne dla Lechitów - a przez ostatni tydzień wykonali ciężką pracę -  można było zauważyć brak świeżości mistrzów Polski. W niektórych momentach na początku spotkania piłkarze czwartej drużyny ligi słowackiej łatwo mijali niektórych piłkarzy Lecha. Zawsze jednak znalazł się ktoś, kto asekurował kolegę.

Po pierwszej bezbramkowej połowie trener Frederiksen wymienił całą jedenastkę. Duński szkoleniowiec już przed meczem zapowiedział taki ruch, a w składach nie bał się eksperymentować i postawić na zawodników z akademii. I chociaż mistrzowie Polski mieli przewagę, to dopiero druga połowa przyniosła gole. Pierwszą bramkę zdobył Ali Gholizadeh, który płaskim strzałem wykorzystał podanie Michała Gurgula. Irańczyk, podobnie jak w poprzednim roku, został pierwszym strzelcem Kolejorza podczas obozu. W zamian... defensywa Kolejorza pomogła Samuelowi Datko doprowadzić do remisu. Pod koniec meczu decydującego gola zdobył Luis Palma. Tym samym Żylina w kilka dni dwukrotnie przegrała z polskimi zespołami. Najpierw z Górnikiem Zabrze 0:1, a w sobotę z Lechem 1:2. Jednak patrząc na ilość sytuacji, to mistrzowie Polski powinni wygrać zdecydowanie wyżej.

– Myślę, że z tego meczu wycisnęliśmy dużo. Również pod względem fizycznym, bo w tym momencie prawie każdy z zawodników ma już po 45 minut w nogach. Pod względem realizacji aspektów taktycznych, były w tym meczu lepsze i gorsze momenty – mówił szczerze opiekun Lechitów. „Prawie każdy z zawodników” to idealnie określenie na sytuację kadrową zespołu. Daniel Hakans oraz Patrik Walemark nie zagrali, ale są w pełnym treningu. Indywidualnie ćwiczą Gisli Thordarson oraz Radosław Murawski, a urazów doznali Kamil Jakóbczyk i Alex Douglas. Zwieńczeniem przyszłego tygodnia będą dwa mecze kontrolne. 24 stycznia Lechici najpierw zmierzą się z AGMK Olmaliq (9.00), a następnie FC Noah (14.00).

Ciężko po sparingu wyciągać daleko idące wnioski, ale Lech Nielsa Frederiksena wciąż musi popracować nad fazami przejściowymi, ponieważ lepszy przeciwnik kontrataki i niewymuszone straty zamieniłby na gole. Przy straconej bramce nie popisała się zarówno defensywa jak i bramkarz Płamen Andrejew, którego Datko łatwo przelobował. Z kolei na plus można zaliczyć występy Gholizadeha i Palmy, którzy rozkręcili grę zespołu w drugiej połowie. Na robocie „nie spękali” także młodzi zawodnicy. Na wyróżnienie zasługują zwłaszcza Sammy Dudek oraz Tymoteusz Gmur. Z tej mąki może być chleb…

Miłosz Cebo

◼ MSK Żilina – Lech Poznań 1:2 (0:0)

0:1 – Gholizadeh, 68 min, 1:1 – Datko, 73 min, 1:2 – Palma, 82 min

LECH: Mrozek – Pereira, Prajsnar, Mońka, Moutinho – Kozubal, Delikat – Ismaheel, Rodriguez, Bengtsson – Ishak. II połowa: Andreev – Gumny, Skrzypczak, Milić, Gurgul, Dudek, Jagiełło – Gholizadeh, Gmur, Palma – Agnero. Trener Niels FREDERIKSEN.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się