Słoniki przyniosły szczęście

Widzew musiał wygrać, żeby się utrzymać, a Piasta uratowała porażka Lechii z Bruk-Betem. Za gliwiczanami jeden z najtrudniejszych sezonów w ekstraklasie.

Dominik Holec i jego koledzy mogą mówić o sporym szczęściu. Udało się utrzymać w lidze. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus.pl

Osiem lat temu Piast w wielkim stylu ograł drużynę z Niecieczy w ostatniej kolejce i utrzymał się jej kosztem w ekstraklasie. W sobotnie popołudnie cel został osiągnięty ten sam, ale było zgoła inaczej. 

Widzew zrobił swoje

Piast ani nie wygrał, ani nie zagrał w wielkim style, ale mimo to też utrzymał się kosztem ekipy z Niecieczy, która zagrała w duchu fair play i choć wygrana z Lechią Gdańsk nic jej nie dawała, to jednak z ligą pożegnała się godnie. Trudno się więc dziwić, że w Gliwicach już dobrze wiedzą, że Słonik z podniesioną trąbą to jeden z najpopularniejszych międzynarodowych symboli szczęścia.

Występ Piasta w włókienniczym mieście był jak cała runda w pigułce. Niby drużyna z Okrzei nie zagrała źle, miała momenty, okazje, przede wszystkim dwa strzały Jasona Lokilo w poprzeczkę, ale to rywal zgarnął punkty. Trener Daniel Myśliwiec, który wykonał kawał dobrej roboty i wydźwignął Gliwiczan z marazmu, nie chciał, żeby jego drużyna „żebrała” o punkty. Odważna gra prowokowała jednak okazje dla rywali, bo Widzew, zwłaszcza w pierwszej połowie, zrobił więcej, żeby się utrzymać i zasłużenie prowadził. Miał więcej jakości i więcej animuszu do ataków.

Ewolucja czy rewolucja?

Gdy na początku drugiej części Mariusz Fornalczyk strzelił pierwszego gola w tym sezonie (!) trybuny w Łodzi oszalały z radości. Goście z Gliwic wspierani przez kilkuset fanów z jedne strony starali się odrobić straty (udało się tylko jedną bramkę), a z drugiej nasłuchiwali wieści z Niecieczy. Słowacki bramkarz przyjezdnych Dominik Holec co chwilę pytał chłopców od podawania piłek o wynik Termaliki z Lechią. Po końcowym gwizdku radość i ulga zapanowała w szeregach gospodarzy, którzy mają nadzieję, że taki sezon już się im nie przytrafi. W Piaście ulga chyba jeszcze większa, bo nieudany eksperyment z zatrudnieniem trenera Maksa Moldera niemal zakończył się katastrofą. Zespół z Okrzei czeka wiele zmian, na pewno opuści gokilku doświadczonych piłkarzy, Jak Dziczek, Chrapek, najpewniej też Tomasiewicz. Fani czekają też na to czy w nowym sezonie zespół poprowadzi Daniel Myśliwiec i jakie wnioski z transferów wyciągnie dyrektor Łukasz Piworowicz. Na razie jednak wszyscy muszą oczyścić głowy i zrelaksować się po tak stresującym sezonie…

(KRIS)

OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐

◼ Widzew Łódź – Piast Gliwice 2:1 (1:0)

1:0 – Baena, 11 min (asysta Bergier), 2:0 – Fornalczyk, 56 min (asysta Kozlovsky), 2:1 – Vallejo, 64 min (głową, asysta Lokilo)

WIDZEW: Drągowski 6 – Krajewski 5, Wiśniewski 7, Kapuadi 6, Kozlovsky 6 (89. Cheng niesklas.) – Baena 6, Shehu 5 (81. Żyro niesklas.), Selahi 5, Alvarez 5 (90. Andreou niesklas.), Fornalczyk 6 (81. Pawłowski niesklas.) - Bergier 6 (88. Zeqiri niesklas). Trener Aleksandar VUKOVIĆ. Rezerwowi: Ilić, Kikolski. Visus, Bukari.

PIAST: Holec 6 - Borowski 4 (46. Twumasi 5), Rivas 6, Drapiński 5, Lewicki 5 – Lokilo 6, Tomasiewicz 4 (46. Leśniak 5), Dziczek 6, Felix 5 (79. Katsantonis niesklas.), Vallejo 6 (86. Chrapek niesklas.) - Barkowskij 3 (58. Sanca 5). Trener Daniel MYŚLIWIEC. Rezerwowi: Szymański, Mokwa, Czerwiński, Maziarz, Mucha, Lima, Dalmau.

Sędziował Karol Arys (Szczecin) – 6. Asystenci Marek Arys i Marcin Janawa (obaj Szczecin). Czas gry 97 min (48+49). Widzów: 17 661 (komplet). Żółte kartki: Krajewski (90. faul) – Lewicki (72. faul)

 

GŁOS TRENERÓW

Aleksandar VUKOVIĆ: - Czułem dużą odpowiedzialności za to, czego się podjąłem i chciałem osiągnąć cel. Dlatego odczuwam sporą ulgę. Potrzebne punkty można było zdobyć trochę wcześniej, ale chciałbym pogratulować zawodnikom - wiem, przez co przeszli, jak wymagająca to była sytuacja. Grając pod tak dużą presją, trzeba było włożyć duży wysiłek w zdobywanie tych niezbędnych punktów. Cieszę się też z utrzymania Piasta, bo tam też spędziłem dużo czasu, choć powiedziałem chłopakom, że dwa miesiące w Widzewie kosztowały mnie tyle, co trzy lata w Gliwicach. Mieliśmy na sobie ogromny ciężar, ale pokazaliśmy na co nas stać i utrzymaliśmy się dzięki swojemu zwycięstwu, a nie porażce Lechii. To dla mnie bardzo ważne

Daniel MYŚLIWIEC: - Uważam się za osobę oczytaną, z dużym zasobem słownictwa, ale nie umiem powiedzieć, jakie emocje towarzyszyły mi po meczu. Przegrana bitwa, nieprzegrana wojna. To jest najważniejsze. Dowieźliśmy to. Przychodziłem w trudnym momencie, ale wiedziałem, gdzie przychodzę. Piłkarze przekraczali swoje granice, żeby osiągnąć cel. Dlatego moja praca stała się łatwiejsza dzięki zawodnikom. Bardzo im dziękuję za ten trudny, ale bogaty w doświadczenia czas. Ta drużyna zasłużyła na to, aby zostać w ekstraklasie.


MÓWIĄ LICZBY
WIDZEW     PIAST
38  posiadanie piłki 62
2  strzały celne  3
10  strzały niecelne 8
6  rzuty rożne  6
2  spalone  1
14  faule 16
1  żółte kartki  1

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się