Słodka „zemsta” wychowanka

Od dziecka związany ze Śląskiem Wrocław Aleksander Wołczek walnie przyczynił się do zwycięstwa Sandecji przy Oporowskiej.

Z szacunku dla klubu, z którego się wywodzi, Aleksander Wołczek nie celebrował bramek zdobytych w sobotę. Fot. FB/Sandecja Nowy Sącz

Nie znamy kulisów decyzji władz wrocławskiego klubu, dotyczącej rezygnacji z usług Aleksandra Wołczka, w każdym razie pod koniec stycznia został on wypożyczony do Sandecji Nowy Sącz. Zwykle w takich wypadkach mówi się, że zawodnik odchodzi do nowego klubu, żeby się w nim ograć. W przypadku Alka tak powiedzieć nie można, bo od dekady związany ze Śląskiem wychowanek był ważną postacią drugiego zespołu, miał spory udział w jego awansie do 2. ligi, a dobrą postawą w zeszłym sezonie zasłużył na występ w dwóch meczach ekstraklasy. Jesienią grał regularnie, strzelił 4 gole, ale dwa tygodnie po tym, jak funcję dyrektora akademii przestał pełnić jego ojciec Krzysztof, przeniósł się do Małopolski. Z miejsca został podstawowym zawodnikiem Sandecji i to nie dlatego, że jest młodzieżowcem, a datę wizyty przy Oporowskiej zaznaczył w kalendarzu na czerwono. W sobotę szatni nie pomylił, był skoncentrowany na robocie, ale w pierwszej połowie próbkę umiejętności dał tylko raz, kiedy świetny podaniem wypuścił Filipa Piszczka, który przegrał pojedynek z Dominikiem Klintem. Była to jedna z kilki okazji, jakie przed przerwą wypracowały oba zespoły w tym niezłym, toczonym w porywistym wietrze meczu.

Krótko po zmianie stron w roli głównej wystąpił wspomniany Wołczek, który najpierw taj podkręcił piłkę spod chorągiewki, że 16-letni debiutant w bramce miejscowych nie zdążył zareagować, a następnie z bliska sfinalizował podanie Macieja Żurawskiego. Dwubramkowe prowadzenie nie zadowalało gości. Poszli za ciosem, dobijając zrezygnowanych Wrocławian. Simeon Orue tylko musnął piłkę głową po dośrodkowaniu Daniela Pietraszkiewicza, pokonując Klinta, a pieczęś na w pełni zasłużonej wygranej postawił rezerwowy Adam Brenkus, precyzyjnie uderzając zza pola karnego po świetnym podaniu Kacpra Talara.


GŁOS TRENERÓW

Rafał SMALEC: - Za nami bardzo trudny mecz. Mierzyliśmy się z niewygodnym przeciwnikiem, który w tym sezonie osiąga świetne wyniki. Tym większe brawa dla chłopaków. Podjęli walkę, utrzymali koncentrację, nie odpuszczali, byli skuteczni i odnieśli w pełni zasłużone zwycięstwo. Dedykujemy je naszym kibicom, będącym przy nas bez względu na wyniki. To dla nich przerwaliśmy serię czterech remisów i walczymy dalej.

Michał HETEL: - Nie byliśmy sobą, mieliśmy za mało dobrych momentów. Musimy szybko się podnieść i otrzepać, aby z optymizmem patrzeć do przodu. Nie możemy szukać wymówek, że słońce było za mocne, czy wiatr zbyt silny. Każdy musi wyciągnąć wnioski i przełknąć tę gorzką pigułkę. Alek Wołczek był u nas ważnym zawodnikiem, ale zdecydował się na wypożyczenie do Sandecji, wywalczył pierwszy skład, strzela gole. Takie jest życie...

Marek Hajkowski

OCENA MECZU ⭐

◼ Śląsk II Wrocław - Sandecja Nowy Sącz 0:4 (0:0)

0:1 - Wołczek, 52 min (rożny), 0:2 - Wołczek, 60 min, 0:3 - Oure, 66 min (głową), 0:4 - Brenkus, 85 min

ŚLĄSK II: Klint (82. Korytkowski) - Ł. Gerstenstein (64. Chodera), Cegliński, Muszyński, Tudruj, Milewski - Kamiński (67. Dziuba), Schierack, Żulewski, Niewiarowski (67. Kobelczuk) - Kosmalski (64. O. Gerstenstein). Trener Michał HETEL.

SANDECJA: Jeleń - Ogorzały, Błyszko, Pleśnierowicz, Danek (83. Słaby) - Oure (75. Talar), Wołczek, Skałecki (43. Kołbon), Pietraszkiewicz - Żurawski (75. Brenkus), Piszczek (83. Smajdor). Trener Rafał SMALEC.

Sędziował Maciej Kuropatwa (Katowice). Widzów 300.

Żółta kartka Muszyński.


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się