Śląska opowieść wigilijna

PARAGRAFY I SPORT - Robert Kiłdanowicz

Dzisiaj chciałbym w scenerii pół żartem-pół serio, zważywszy na okres świąteczno-noworoczny, podywagować o poważnej i skomplikowanej materii, jaką jest sprzedaż klubu piłkarskiego w Polsce przez gminny samorząd. Sprawa jest jak najbardziej aktualna, biorąc choćby pod uwagę Górnik Zabrze SA i doprowadzenie do zbycia przez gminę Zabrze akcji prywatnemu właścicielowi, jakim jest Lukasz Podolski. Wszystkie kluby piłkarskie w polskiej ekstraklasie działają w formie spółek akcyjnych, a te, których właścicielem są samorządy lokalne lub Skarb Państwa (Zagłębie Lubin SA) zazwyczaj, choć nie zawsze (np. Piast Gliwice w okresie zdobywania miejsc medalowych w polskiej ekstraklasie) notują zamiast zysku stratę finansową na koniec okresu rozliczeniowego (jest on różny dla klubów, zbieżny z rokiem kalendarzowym albo sezonem).

Strata finansowa (w dłuższym okresie - skonsolidowana strata finansowa) jest przesądzającą przyczyną, dla której uważam, że klub piłkarski i - szerzej - klub zawodowy każdej dyscypliny sportowej w Polsce powinien być sprywatyzowany i co najmniej w większościowym (powyżej 50 % akcji spółki akcyjnej) pakiecie należeć do prywatnego właściciela. W takich rękach, co do zasady, są one optymalniej zarządzane i gwarantują lepszy rozwój. Funkcjonowanie podmiotu komercyjnego (spółki kapitałowej), jakim są spółki akcyjne, nie może w nieskończoność generować straty, a będąc własnością samorządów, są wiecznie dokapitalizowywane, bo ich upadłość jest w praktyce niewykonalna. Nieustanne dofinansowanie (najczęściej poprzez dokapitalizowanie) takich spółek akcyjnych zwiększa ryzyko marnotrawienia środków publicznych, czyli naszych, co będzie coraz bardziej piętnowane przez opinię publiczną w obliczu coraz większych potrzeb finansowych usług publicznych w naszym kraju. Rynek M&A (z ang. Mergers and Acquisitions) tj. fuzji i przejęć opiera się generalnie na wycenie rynkowej takich spółek poprzez wskaźnik EBIDTA - rocznego zysku operacyjnego spółki przed odliczeniem kilku czynników. Dlaczego to takie istotne? Ano dlatego, że wartość transakcyjna (sprzedaży-kupna) takiej spółki wynosi ok. sześć/siedem razy wartość EBIDTA a dla spółek nowych technologii, IT, AI, medycznych, militarnych, energetycznych - nawet dziesięciokrotność tego wskaźnika. Jak w taki sposób wycenić klub Górnik Zabrze, jeśli rokrocznie przynosi on straty, a według Prezydenta Żbikowskiego gmina Zabrze dokapitalizowała klub w ostatnich latach kwotą kilkaset milionów złotych (wywiad Michała Zichlarza z Prezydentem Zabrza z dn. 22.12.)

Zgadzam się z Prezydentem Zabrza, że to wyjątkowo trudna materia, dlatego że do uwarunkowań ściśle komercyjnych dochodzi niemierzalny czynnik społeczny. Nazywam ten element majątkowymi wartościami niematerialnymi, w uproszczeniu - wyrażającymi ładunek emocjonalny, całokształt prestiżu, związany z Górnikiem. Włodarze Zabrza postawili na sprawdzonego, transparentnego kontrahenta w procesie prywatyzacji. Przyszłe właściwe funkcjonowanie klubu opiera się również na pozytywnym kapitale wizerunkowym mistrza świata z 2014 roku, a ewentualne rażące błędy Lukasza Podolskiego w zarządzaniu Górnikiem z pewnością nadwyrężą jego postrzeganie na rynku, co minimalizuje ryzyko sprzedaży jemu tych akcji.

Optymistyczną zapowiedzią jest również deklaracja Prezydenta Zabrza, że pojawiające się rozbieżności (finansowanie długu klubu, finansowanie ukończenia ostatniej trybuny Górnika) pomiędzy Poldim a miastem są pokonywane i wypracowywane, co dobrze wróży - bez wdawania się w szczegóły - osiągnięciu porozumienia w sprawie sprzedaży akcji Górnika na początku przyszłego roku. I to jest pozytywny finał tej śląskiej opowieści wigilijnej. W dalszej kolejności czekają bowiem następni: Piast Gliwice, GieKSa Katowice, Ruch Chorzów, Polonia Bytom. Pozytywny efekt przejęcia Górnika będzie optymistycznym prologiem prywatyzacji innych klubów na Śląsku.

Czy sprawy mogą się potoczyć źle? Mogą; spójrzmy na inny Śląsk - Dolny. W minionym tygodniu władze Wrocławia nagle poinformowały, że większościowy pakiet akcji Śląska Wrocław nie trafi w ręce nowego inwestora – Mariusza Iwańskiego. Zespół negocjacyjny z Wrocławia zakwalifikował tego inwestora (spośród innych) do dalszych pertraktacji w procesie prywatyzacji klubu. Włodarze miasta wykonali jednak, nazywany tak przeze mnie -. „zwrot przez burtę”, tj. wydali negatywną opinię dotyczącą sprzedaży akcji Mariuszowi Iwańskiemu bez logicznie uzasadnionego powodu, nie próbując przepracować trudności pojawiających się w trakcie negocjacji. Wtajemniczeni twierdzą, że w zespole negocjacyjnym ds. sprzedaży akcji Śląska Wrocław za dużo było prawników, a za mało ludzi z praktyczną wiedzą negocjacyjną, ekonomiczną, ds. kreowania inwestycji i szacowania ryzyka.

Mam nadzieje, że włodarze Wrocławia nie cierpią na syndrom synekur i plasowanie „swoich ludzi” - koniecznie z wysokim wynagrodzeniem! - w strukturze klubu, wiecznie dotowanego przez miasto. Choć tak to z zewnątrz wygląda. I to jest negatywny rewers śląskiej opowieści wigilijnej. Zabrze nie kroczy tą drogą, wyznaczając optymistyczne trendy w regionie. Następcom wypada za nimi podążać.

Życząc czytelnikom Szczęśliwego Nowego Roku, pozostawiam swój adres kontaktowy robert.kildanowicz@dzienniksport.com.pl z sugestią, aby czytelnicy proponowali tematy, rekomendowali problemy którymi warto się zająć w przyszłych felietonach.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się