Śląsk pokazał, jak się gra

Dwa szybkie ciosy ustawiły wrocławianom mecz z Ruchem, który znowu zagrał poniżej oczekiwań i przegrał w pełni zasłużenie. Co dalej przy Cichej?

Przemysław Banaszak otworzył dorobek w barwach WKS-u i to od razu podwójnie! Fot. Gleb Soboliev/PressFocus

Reagując na problemy kadrowe na skrzydle, trener Śląska Ante Simundza niespodziewanie postawił na 21-letniego Ukraińca Jegora Szaraburę. Nie minęły nawet dwie minuty, a piłkarz, który po wyjeździe z ojczyzny przeszedł drogę z wrocławskiej drużyny U-19, przez rezerwy do pierwszego zespołu, wpisał się na listę strzelców! Był to jego debiut w wyjściowej jedenastce i debiutancki gol. Nie musiał się wysilać. Wszystko zrobił za niego... Przemysław Szymiński. Doświadczony stoper Ruchu wykazał się skrajnie nieodpowiedzialną stratą, rozpoczynając akcję rywali. Asystę zanotował Piotr Samiec-Talar.

Mógł się odwdzięczyć

Chorzowscy kibice szczelnie wypełnili ponad trzytysięczny sektor gości w stolicy Śląska, a już na początku dostali „mokrą szmatą w twarz”. Jeszcze się nie otrząsnęli, a już walnęło ich w drugi policzek, bo w 7 minucie WKS prowadził 2:0! Gospodarze przeprowadzili koronkową akcję, w pole karne wbiegł lewy obrońca Marc Llinares i asystował Przemysławowi Banaszakowi. Defensorzy Ruchu nie wiedzieli, co się dzieje. Pasywnie przyglądali się rywalom, którzy szybkością i płynnością akcji totalnie ich zaskoczyli. Tak nie można bronić! W 22 minucie powinno być już 3:0 i po meczu, Szarabura mógł odwdzięczyć się Samcowi-Talarowi asystą, lecz 23-latek przestrzelił w dogodnej sytuacji!

Ukrócone nadzieje

Niewiele dobrego można było powiedzieć o chorzowianach. To Śląsk imponował, prócz goli i akcji oferując także dobrą organizację ustawienia i pressingu. Ruch też przyzwoicie pressował (głównie na połowie rywala), lecz z wychodzeniem spod pressingu miał już więcej problemów. Piłkarze niechętnie pokazywali się do gry, był kłopot ze znajdowaniem wolnej przestrzeni. W przeciwieństwie do wiosny poprzedniego sezonu, teraz Niebiescy potrafią chociaż wracać do gry. W 32 minucie najlepszy w zespole Piotr Ceglarz wyprowadził samotną kontrę i wystawił piłkę Denisowi Venturze, który strzałem z linii „szesnastki” dał Ruchowi nadzieję. Gra gości poprawiła się i wtedy... na 3:1 trafił Śląsk, a Banaszak skompletował dublet, korzystając z dziwnego ustawienia przyjezdnych w obronie i podania Besara Halimiego.

Tylko jeden zadowolony

W drugiej połowie Śląsk zaprezentował, co to znaczy kontrola nad meczem. Ruch nie miał już tak dobrych sytuacji, jak przed przerwą, dopiero w ostatnim kwadransie Szwedzik oddał drugie celne uderzenie. Bliżsi kolejnej bramki byli raczej wrocławianie, po stronie których znakomicie spisywał się środek pola, złożony z młodego Jakuba Jezierskiego, doświadczonego Patryka Sokołowskiego oraz czarującego Halimiego. Wyróżnić można jednak było większą liczbę graczy. A jak to wyglądało po stronie Ruchu? Na plus należy zaliczyć oczywiście grę Ceglarza i w drugiej kolejności Ventury oraz Szwedzika. Problemem chorzowian było to, że trener Dawid Szulczek – którego krzesło robi się coraz cieplejsze – nie za bardzo miał kim straszyć z ławki. Dokonał tylko czterech zmian, z czego jedną był środkowy obrońca, a drugą młodzieżowiec Jakub Sobeczko, który na razie jeszcze nie „odpalił”. Kto został w rezerwie? Bramkarz (Szymański), stoper (Lukić), niesprawdzony młodzieżowiec (Rosół) i rekonwalescenci jeszcze niegotowi do gry (lewy obrońca Preisler i napastnik Szczepan). Wciąż dochodzą do siebie Patryk Sikora i Filip Lachendro, a skrzydłowy Miłosz Kozak szykuje się do transferu do Śląska. To chyba jedyny piłkarz Ruchu, który mógł być po wczoraj zadowolony...

Piotr Tubacki

OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐ ⭐

◼  Śląsk Wrocław – Ruch Chorzów 3:1 (3:1)

1:0 – Szarabura, 2 min, 2:0 – Banaszak, 7 min, 2:1 – Ventura, 32 min, 3:1 – Banaszak, 45+1 min

ŚLĄSK: Szromnik – Guercio, Szota, Malec, Llinares – Jezierski (64. Yriarte), Sokołowski – Samiec-Talar (80. Kurowski), Halimi (85. Dziuba), Szarabura (64. Oritz) – Banaszak (86. Warchoł). Trener Ante SIMUNDZA.

RUCH: Bielecki – Konczkowski, Leśniak-Paduch, Szymiński (71. Komor), Sz. Szymański – Szwoch – Ventura (71. Żurawski), Mezghrani (71. Nagamatsu) – Szwedzik, Bała (62. Sobeczko), Ceglarz. Trener Dawid SZULCZEK.

Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów 22 636. Żółte kartki: Szota, Dziuba – Żurawski


GŁOS TRENERÓW

Ante SIMUNDZA: - To dla nas ważne 3 punkty, zwłaszcza patrząc przez pryzmat tego, co wydarzyło się w dwóch poprzednich kolejkach. Tym razem byliśmy na takim poziomie determinacji, pasji, jaki jest tutaj wymagany. Świetnie pracowaliśmy przy dośrodkowaniach, byliśmy skuteczni pod bramką rywala i dzięki temu mamy komplet punktów.

Dawid SZULCZEK: Źle rozpoczęliśmy mecz. Napędziliśmy Śląsk dwiema bramkami, ale w przeciwieństwie do tego, jak to wyglądało w niedalekiej przeszłości, potrafiliśmy się z tego podnieść. Szukaliśmy szans, strzeliliśmy na 2:1, nie wykorzystaliśmy dobrej sytuacji na 2:2. Bramka stracona do szatni podcięła nam skrzydła, ale sama reakcja w pierwszej połowie była pozytywna. W drugiej połowie trudno nam było dojść do stuprocentowej sytuacji.


MÓWIĄ LICZBY
ŚLĄSK RUCH
51  posiadanie piłki  49
7 strzały celne  2
4 strzały niecelne  6
4  rzuty rożne  6
10  faule  10
0  spalone 2
2 żółte kartki  1