Słaby początek, mocny koniec
Polacy mecz z Ukrainą zaczęli źle, ale z każdym setem się rozkręcali. Po prawie roku zagrał w kadrze Aleksander Śliwka.
Bartosz Gomułka okazał się trudny do zatrzymania dla Ukraińców. Fot. PAP/Jarek Praszkiewicz
Nikola Grbić, trener reprezentacji Polski, już przed turniejem zapowiedział, że dla niego jest on okazją do sprawdzenia nowych młodych zawodników i szansę dostaną wszyscy powołani. W pierwszym, przegranym meczu z Serbią (2:3) było aż ośmiu debiutantów, w tym 17-letni Jakub Przybyłkowicz. Przeciwko Ukrainie szansę pierwszego występu w biało-czerwonych barwach dostali Bartosz Firszt, Adrian Markiewicz, Sergiusz Serafin i Jakub Ciunajtis. Zagrał też Aleksander Śliwka. Nasz nowy kapitan wystąpił w reprezentacji po raz pierwszy od lipca ubiegłego roku. Wtedy, przed turniejem Ligi Narodów w Gdańsku, doznał kontuzji. Musiał przejść operację stawu skokowego, a potem długo się leczył i rehabilitował. Trener klubowy w Halkbanku Ankara ostrożnie wprowadzał go do gry i niewiele dawał mu okazji do zaprezentowania swoich umiejętności.
W meczu z Ukrainą koledzy go jednak nie oszczędzali. Wyszedł w wyjściowym składzie, Zagrał w dwóch setach i od rozgrywającego Marcela Bakaja, dostał najwięcej, bo 17 piłek do ataku, a mocno był też obciążony przyjęciem zagrywki, więc na parkiecie był zapracowany.
Ukraińcy zaczęli z wysokiego pułapu. Dobrze w mecz wszedł Maksym Tonkonoh. Ten 18-latek to ogromny talent. Ma świetne warunki fizyczne - mierzy 207 cm i potrafi to wykorzystać. Rozbijał blok Biało-czerwonych. Jego koledzy też grali bardzo odważnie. Na początku seta Ukraińcy wywalczyli kilka punktów przewagi i ją utrzymywali.
Polacy, gdy trema minęła, zaczęli grać lepiej. Przede wszystkim poprawili zagrywkę. Była zdecydowanie trudniejsza i precyzyjniejsza niż w premierowej odsłonie. Rozgrzał się też Bartosz Gomułka. Nasz atakujący wszedł na wysoki poziom. Trzymał ofensywę. Polacy przejęli inicjatywę. Trzy kolejne sety padły ich łupem, choć nie ustrzegli się przestojów. W drugiej i trzeciej partii wygrywali już 20:15, a mimo to wygraną z trudem wyszarpali.
Mecz dwoma asami serwisowymi zakończył Gomułka.
W sobotę Polacy zagrają z Bułgarią o zwycięstwo w turnieju.
◼ Polska – Ukraina 3:1 (22:25, 25:23, 25:23, 25:21)POLSKA: Bakaj, Firszt, Lemański, Gomułka, Śliwka, Jakubiszak, Granieczny (libero) oraz Zych, Nasewicz, Kiedos, Serafin, Majchrzak, Gierżot, Markiewicz, Przybyłkowicz, Sawicki, Ciunajtis (libero). Trener Nikola GRBIĆ.
UKRAINA: Sinisa, Kowalow, Szczurow, Tonkonoh, Janczuk, Wielecki, Pampuszko (libero) oraz Jewstratow, Kisiliuk, Czeleniak, Szczytkow, Nałożny, Luban. Trener Raul LOZANO.
Sędziowali: Szymon Pindral (Kielce) i Katarzyna Sokół (Wrocław). Widzów 8000.
Przebieg meczuI: 8:10, 12:15, 17:20, 22:25.
II: 10:9, 15:10, 20:15, 25:23.
III: 10:7, 15:14, 20:15, 25:23.
IV: 10:8, 15:13, 20:19, 25:21.
Bohater – Bartosz GOMUŁKA.
◼ Serbia – Bułgaria 2:3 (26:24, 25:21, 20:25, 19:25, 12:15)
|
1. Bułgaria |
2 |
4 |
2/0 |
6:4 |
|
2. Polska |
2 |
4 |
1/1 |
5:4 |
|
3. Serbia |
2 |
3 |
1/1 |
5:5 |
|
4. Ukraina |
2 |
1 |
0/2 |
2:6 |
Następne mecze 23.05.: Serbia – Ukraina (17.00), Polska – Bułgaria (20.00)
(mic)
Pięciu wspaniałych
Katowicka Alei Gwiazd Siatkówki wzbogaciła się o pięć kolejnych tablic. W piątek uhonorowano złotych medalistów olimpijskich z Montrealu (1976), wicemistrza olimpijskiego z Paryża i mistrza Europy z 2023 roku Kamila Semeniuka, trenera Ireneusza Mazura, wicemistrza świata z 1996 roku Michała Bąkiewicza oraz firmę Blachy Pruszyński, od 20 lat współpracującą z PZPS.
- Cieszę się z odsłonięcia kolejnych tablic, bo to oznacza, że nasza dyscyplina nieprzerwanie rośnie w siłę. Jest to miejsce, które łączy historię i teraźniejszość i samo w sobie stanowi cel dla przyszłych pokoleń – powiedział Sebastian Świderski, prezes PZPS.
Katowicka Aleja Gwiazd Siatkówki została otwarta w maju 2017 r. Od tamtej pory trwały ślad pozostawiło niedaleko Spodka ponad 50 osobistości i instytucji związanych z siatkarskim światem. Znajduje się w niej też m.in. pamiątkowa ławeczka z repliką pucharu zdobytego przez Biało-czerwonych w Spodku po wygraniu mistrzostw świata w 2014 roku.
(mic)
