Skuteczni jak nigdy
Opolanie pierwszy raz w tym sezonie strzelili 3 gole.
Niebiesko-czerwoni mocni, a łęcznianie dalej w odwrocie. Fot. odraopole.pl
Do 16. kolejki Odra przystępowała z mianem najmniej skutecznej drużyny I ligi. W 15 spotkaniach opolanie zdobyli... 15 bramek.
Nie tacy słabi
Nic więc dziwnego, że kibice Niebiesko-czerwonych dopytywali trenera Jarosława Skrobacza, kiedy wreszcie jego zespół – z Kacprem Przybyłką na czele – zacznie trafiać. Odpowiedź przyszła w meczu z Górnikiem Łęczna. Gospodarze wygrali 3:1, co wcale nie znaczy, że rywal plasujący na dnie tabeli i mający w rundzie jesiennej tylko jedno zwycięstwo był „chłopcem do bicia”. Wręcz przeciwnie. Najlepiej poziom, na jaki musiała wznieść się Odra zobrazują liczby. W pierwszej połowie goście mieli 62 procent posiadania piłki i oddali 10 strzałów. To jednak okazało się za mało. Już w 8 min po dośrodkowaniu Tomasza Przikryla Przybyłko w powietrznym starciu okazał się lepszy od Pawła Jaroszyńskiego i Davida Ogagi, a jego strzał głową oddany z trudnej pozycji zaskoczył Branislava Pindrocha. Kozłująca piłka odbiła się od słupka i wpadła do siatki.
Szczęśliwe prowadzenie opolan, bo Mateusz Abramowicz kilka razy pokazał wysoką klasę, utrzymało się tylko 12 minut, gdy po kolejnym groźnie wykonanym rzucie rożnym przez Adama Deję w podbramkowym zamieszaniu Rafa Santos strzałem niemal z linii bramkowej doprowadził do wyrównania.
Ważna wygrana
Na więcej gościom nie pozwolił doświadczony bramkarz Odry, dzień po swoich 33. urodzinach prezentujący ciągle znakomitą formę i korzystający też z „prawa solenizanta” do pomocy poprzeczki, która przyszła mu w sukurs w 36 minu po strzale Branislava Spaczila.
Mając taką ostatnią instancję opolanie mogli spokojnie myśleć o ofensywie i angażować do ataku nawet obrońców. To właśnie stoper Filip Kendzia po przerwie okazał się najsprytniejszy w polu karnym Górnika i gdy Mato Milosz dośrodkował, to wychowanek Rawii Rawicz, główkując z 9 metrów zapewnił Odrze prowadzenie.
Wynik spotkania ustalił – jak na najlepszego strzelca drużyny przystało – Adrian Purzycki. Po faulu Bekzoda Ahmedova na Szymonie Kobusińskim 28-letni defensywny pomocnik po profesorsku wykonał rzut karny strzelając swojego czwartego w tym sezonie gola, który dał Oderce piątą wygraną i awans w tabeli.
Jerzy Dusik
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐
◼ Odra Opole – Górnik Łęczna 3:1 (1:1)
1:0 – Przybyłko, 8 min (głową), 1:1 – Rafa Santos, 20 min, 2:1 – Kendzia, 69 min (głową), 3:1 – Purzycki, 87 min (karny)
ODRA: Abramowicz – Milosz, Kendzia, Chrzanowski – Spychała, Lucas Ramos (65. Tront), Purzycki (90+6. Pochcioł), Przikryl (90+2. Muratović) – Perez (65. Kobusiński), Przybyłko, Mida (46. Szkliński). Trener Jarosław SKROBACZ.
GÓRNIK: Pindroch – Bednarczyk, Kruk, Jaroszyński, Ogaga (87. Krawczyk) – Janaszek (87. Doba), Deja, Kryeziu, Rafa Santos (74. Ahmedov), Spaczil (78. Traore) – Tkacz. Trener Daniel RUSEK.
Sędziował Sebastian Krasny (Kraków). Widzów 3882. Żółte kartki: Przikryl, Lucas Ramos, Purzycki, Spychała – Deja, Spaczil, Ogaga, Traore.