Skuteczna karna kompania
Przy odrobinie szczęścia można było się pokusić o wygraną w regulaminowym czasie.
Jakub Wanacki w 98. występie w reprezentacji zdobył swojego 6. gola. Fot. Marcin Bulanda/Press Focus
EUROPEJSKI PUCHAR NARODÓW
To była udana inauguracja drugiego turnieju z cyklu Europejskiego Pucharu Narodów, który rozgrywany jest w Budapeszcie. Biało-czerwoni, w nieco eksperymentalnym składzie, wygrali z Francją 4:3 po karnych. Nasi napastnicy podczas najazdów zaimponowali opanowaniem nerwowym i perfekcją w decydującym momencie. To była dobra robota i każda wygrana na tym etapie sezonu międzynarodowego cieszy!
Biało-czerwoni wyjechali nad Dunaj w ciekawym składzie, acz nie najmocniejszym. Sporo młodych zawodników z niewielkim stażem otrzymało szansę i miło zaskoczyło, zwłaszcza w pierwszej odsłonie. Nasi hokeiści byli niezwykle aktywni w tercji rywala oraz w strefie neutralnej i Trójkolorowi nie mogli się rozpędzić. Wprawdzie już w 4 min mieli okazję zmienić wynik, ale strzał Matiasa Bacheleta pewnie złapał Maciej Miarka. Potem Polacy czekali na okazję, by skutecznie skontrować.
W 6 min, w najmniej oczekiwanym momencie, wyszliśmy na prowadzenie. Szymon Kiełbicki odważnie wjechał w tercję Francuzów i mocno uderzył w światło bramki. Fatalny błąd popełnił Quentin Papillon, który nie zdołał utrzymać krążka i nadjeżdżający obrońca Jakub Wanacki zdołał go wepchnąć do bramki.
Osiągnęliśmy przewagę i sporo czasu przebywaliśmy w tercji rywala. Efektem był kolejny gol. W 12 min po kilku strzałach pod bramką Francuzów powstało spore zamieszanie i „gumę” przejął Karol Biłas. Wychowanek STS-u Sanok, występujący w ECB Zagłębiu Sosnowiec bez trudu posłał ją do siatki. To był już drugi obrońca, który wyręczył napastników i to trzeba im zapisać na plus, że potrafią się podłączyć do akcji ofensywnej. Nie obyło się jednak bez straty. W 17 min Kaylian Leborgne znalazł się blisko bramki i mimo asysty Olafa Bizackiego oraz Jakuba Ślusarczyka zdołał pokonać Miarkę. Tego gola można było uniknąć, ale po prostu zabrakło koncentracji.
Wprawdzie druga tercja zakończyła się bezbramkowym remisem, ale inicjatywa należała do Francuzów. To oni nadawali ton wydarzeniom na lodzie, ale mieli też problemy. Zaliczyli trzy kary, ale nasi nie potrafili ich wykorzystać. Polacy raz też grali w osłabieniu, ale uważna gra sprawiła, że przeciwnicy niewiele mogli zrobić.
Sporo za to się działo w ostatniej odsłonie, bo Francuzi nie mieli nic do stracenia i ruszyli do ataku. W 43 min Emil Tavernier idealnie przymierzył w „okienko” i wyrównał stan meczu. W tym momencie nasza drużyna się ożywiła i zaczęła mocno pracować w strefie rywali. Jednak na kolejnego gola dla Biało-czerwonych musieliśmy poczekać. W 50 min Ślusarczyk otrzymał idealne podanie od Kiełbickiego i wyszedł sam na sam z Papillonem. Nie dał najmniejszych szans Francuzowi. I znów rywale musieli gonić. Wyrównali dość szybko. Adel Koudri znalazł się blisko bramki i posłał krążek między parkanami Miarki.
W ostatnich 5 minutach obie drużyny grały ostrożnie, oczekując dogrywki. W niej niewiele się działo, bo najważniejsze było nie popełnić błędu, który przyniósłby bramkę przeciwnikowi. Tak więc o wygranej miały zadecydować karne. Najazdy w wykonaniu Biało-czerwonych były niemal perfekcyjne, bo do bramki Trójkolorowych trafiali: Damian Tyczyński, Patryk Krężołek oraz Kiełbicki. Jedynie Ślusarczyk nie wykorzystał karnego. Francuzi zrewanżowali się tylko jednym trafieniem Baptiste'a Bruche'a.
Polacy odnieśli kolejne cenne zwycięstwo i dowiedli, że odmłodzoną reprezentację stać na dobrą i skuteczną grę. Oczywiście, nie obyło się bez błędów, ale liczy się efekt końcowy. Teraz jesteśmy ciekawi jak zespół zaprezentuje się w kolejnych potyczkach. Na pewno będą roszady w składzie, bo tak zapowiadał trener przed wyjazdem nad Dunaj.
◼ Polska – Francja 4:3 (2:1, 0:0, 1:2, 0:0) po karnych 3-1
1:0 – Wanacki – Kiełbicki – Brynkus (5:57), 2:0 – Biłas – Paś - Łyszczarczyk (11:53), 2:1 – Leborgne – Grossetete – Joubert (16:52), 2:2 – Tavernier (42:06), 3:2 – Ślusarczyk - Krzemień (59:56), 3:3 – Koudri – Thiry (54:54), 4:3 – Krężołek (karny).
Sędziowali: Barna Kis-Kiraly – Daniel Rencz – Bence Kövesi i Sebetyen Varju. Widzów 22.
POLSKA: Miarka; Naróg – Górny, Florczak – Biłas, Jaśkiewicz – Wanacki, Zieliński – Bizacki; Krężołek (2) – Tyczyński – Michalski, Wronka – Paś – Łyszczarczyk, Lewandowski – Kiełbicki – Brynkus, Ślusarczyk – Jarosz – Krzemień. Trener Pekka TIRKKONEN.
FRANCJA: Papillon; Guebey – Schmitt, Catagallo (2) – Fertin, Shalei – Despatie (4), Thiry – Mony; Bruche - Koudri – K. Bozon, Perret – Bachelet – Tavernier, Sarlieve – Herve - Simonsen, Joubert – Leborgne – V. Grossette. Trener Yorick TREILLE.
Kary: Polska – 2 min, Francja - 6 min
Węgry – Włochy zakończył się po zamknięciu numeru.
Dzisiaj: Polska – Włochy (15:00), Węgry – Francja (19:00); w niedzielę: Francja – Włochy (12:30), Węgry – Polska (16:30).
Włodzimierz Sowiński
