Skucha krakowska
Jakość indywidualna – ten termin podczas meczu Ruchu z Wieczystą był odmieniany przez wszystkie przypadki.
Mimo 38 lat na karku Michał Pazdan (z lewej) pokazał 14 lat młodszemu Patrykowi Szwedzikowi, że w biegowych pojedynkach wcale nie musi mu ustępować! Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
Piłkarskie szachy. Tak przez długie minuty wyglądało spotkanie na Stadionie Śląskim. Gospodarze byli świadomi, że nie mogą zagrać w otwarte karty z Wieczystą, która może i w ostatnich tygodniach obniżyła loty, ale przecież pod względem personalnym to zespół przewyższający pierwszą ligę. Stąd sytuacji było jak na lekarstwo (w sumie to nawet mniej...), a Ruch w pełni skoncentrowany robił wszystko, by w defensywie nie popełnić żadnego błędu.
Bicepsy puściły
Krakowianie długo byli bez bramkowej okazji. Jeśli już ktoś mógł coś strzelić – to Niebiescy. Jeszcze przed przerwą ładnym wolejem próbował Denis Ventura, a po przerwie z wolnego Patryk Szwedzik. Ale właśnie – jakość. Wieczysta przeprowadziła jedną akcję - składną, ładną, spokojną: w 54 minucie Aleksander Komor nie przypilnował Paulinho, który głową umieścił piłkę w siatce.
Stracony gol wyraźnie podkopał chorzowskie morale, bo gospodarze zaczęli grać słabiej, a goście – lepiej. Bogacze spod Wawelu złapali luz, a ich piłkarze zaczęli podkreślać, że są po prostu lepsi od tych z Górnego Śląska. Do bramki na 1:0 udawało się to jakoś tuszować, Ruch napinał bicepsy, jak tylko mógł... ale w końcu puściło.
Największa różnica
Różnice jakościowe między obiema ekipami wyszły na wierzch. Niewiele w ofensywie byli w stanie zrobić piłkarze trenera Waldemara Fornalika, który nie otrzymał upragnionego prezentu urodzinowego. Strzał z dystansu Dominika Preislera czy próba dogonionego przez obrońcę Szwedzika to było za mało.
A Wieczysta w końcówce jeszcze podwyższyła, gdy do siatki trafił rezerwowy Lisandro Semedo. Właśnie te rezerwy, którymi dysponowali przyjezdni, zrobiły pod koniec największą różnicę. Kabowerdyjczyk to liczbowo jeden z najlepszych piłkarzy pierwszą ligi, bo strzelił dziewiątego gola, a ma jeszcze osiem asyst. Prócz niego z ławki weszli także Stefan Feiertag (też dziewięć goli), doświadczony Maciej Gajos, Elias Olsson czy jeden z najbardziej znanych zawodników zaplecza ekstraklasy, Carlitos. Kogo do boju mógł rzucić trener Fornalik?
Nie dorzucili do pieca
Na pierwszy rzut poszli doświadczeni: Piotr Ceglarz oraz niebędący w najwyższej formie Mateusz Szwoch – zszedł wówczas Marko Kolar i Ruch... musiał grać bez nominalnego napastnika. W końcówce prawego obrońcę Martina Konczkowskiego zastąpił stoper Nikodem Leśniak-Paduch (pierwszy występ po kontuzji), a kreatywnego Shumę Nagamatsu - 17-letni Mateusz Rosół, który dopiero zbiera minuty w dorosłym futbolu. W końcówce na skrzydło wszedł nominalny lewy obrońca Preisler. Reasumując – nie było komu dorzucić do pieca. Wieczysta wpuszczała zawodników co najmniej tak samo dobrych jak ci podstawowi, zaś Ruch raczej przyrostu jakości nie zanotował.
Ale mecz z Wieczystą należy już zapomnieć. W niedzielę hit z Wisłą. Jaka będzie frekwencja? Liczba sprzedanych biletów zbliża się do 40 tysięcy, a przy Cichej mówią: „gdybyśmy nie przegrali z Wieczystą, to już w czwartek byłby sold out!”.
Piotr Tubacki
Szczepan kontuzjowanyChorzowianie mieli w sobotę ograniczone pole manewru, bo z powodów zdrowotnych poza kadrą znalazł się napastnik Daniel Szczepan. Z tego, co jednak słyszymy, nie jest to nic poważnego. „Szczepek” czuł lekki dyskomfort w mięśniu i Niebiescy woleli nie ryzykować. Na Wisłę ulubieniec trybun powinien być gotowy.
1. MECZ w barwach Wieczystej zagrał w sobotę Aleksandar Djermanović, stoper, za którego Krakowianie zapłacili zimą ponad pół miliona euro. Do tej pory 23-latek nie miał okazji debiutu, nie było go też w kadrze meczowej. Co ciekawe, jesienią Serb był podstawowym piłkarzem i kapitanem rodzimego ekstraklasowego OFK Belgrad. Z tego samego klubu zimą do Wieczystej trafił (za podobne pieniądze) Nikola Kneżević. Po meczu trener Kazimierz Moskal osobiście pochwalił Djermanovicia, zdradzając, że miał „obawy, czy po tak długiej przerwie wytrzyma”. Wytrzymał.
GŁOS TRENERÓW
Kazimierz MOSKAL: – Zagraliśmy dobry mecz. Cieszą trzy punkty po dwóch porażkach. Nastroje w klubie nie były najlepsze i zawodnicy też czuli niedosyt. W sobotę to były dobre zawody w naszym wykonaniu. Szczególnie gdy mieliśmy piłkę na ziemi, mieliśmy też kontrolę. Trochę gorzej było, gdy piłka była w powietrzu, ale ogólnie jestem zadowolony.
Waldemar FORNALIK: – Niekoniecznie musieliśmy przegrać. Nie rozegraliśmy jakiegoś dobrego spotkania, ale w wielu fazach graliśmy poprawnie. Było widać jakość i klasę zawodników Wieczystej. Ich przeszłość robi wrażenie. W wielu sytuacjach broniliśmy się bardzo mądrze, potrafiliśmy też zagrozić, ale jedna chwila nieuwagi i straciliśmy bramkę na 0:1, która moim zdaniem nie powinna wpaść. To spowodowało, że morale siadło.
OCENA MECZU⭐ ⭐
◼ Ruch Chorzów – Wieczysta Kraków 0:2 (0:0)
0:1 – Paulinho, 54 min (głową), 0:2 – Semedo, 88 min
RUCH: Gradecki – Konczkowski (80. Leśniak-Paduch), Komor, Lukić, Karasiński – Sz. Szymański – Ventura (64. Szwoch), Nagamatsu (80. Rosół) – Jendryka (86. Preisler), Kolar (64. Ceglarz), Szwedzik. Trener Waldemar FORNALIK.
WIECZYSTA: Mikułko – Fila, Djermanović, Pazdan (83. Olsson), Pestka – Kneżević (83. Gajos), Maigaard, Piazon – Villar (70. Semedo), Paulinho (70. Feiertag), Trąbka (90+1. Carlitos). Trener Kazimierz MOSKAL.
Sędziował Marcin Szczerbowicz (Olsztyn). Widzów 9284. Żółte kartki: Kolar – Dermanović, Kneżević.
