Skorupski nie zagra w barażach
34-letni bramkarz drużyny z Bolonii doznał kontuzji, która wykluczy go z gry na dwa miesiące.
Także Bologna będzie musiała sobie radzić bez swojego podstawowego zawodnika linii defensywnej. Fot. IPA/SIPA USA / Press Focus
REPREZENTACJA POLSKI
W niedzielę Bologna wygrała z Sassuolo 1:0. Mecz nie zakończył się jednak szczęśliwie dla reprezentanta Polski Łukasza Skorupskiego. 34-latek pod koniec meczu doznał kontuzji uda. Na murawie pojawił się sztab medyczny zespołu, który opatrzył golkipera. Widać było, że nie jest to niegroźny uraz, ale Polak musiał dograć spotkanie do ostatniego gwizdka z powodu tego, że trener Vincenzo Italiano dokonał już pięciu zmian. Po zakończeniu meczu rozpoczął się proces oczekiwania na informację z klubu dotyczącą stanu zdrowia bramkarza. W końcu we wtorek Bologna przekazała wieści, które nie napawają optymizmem.
„Badania, którym został poddany Łukasz Skorupski, wykazały uszkodzenie mięśnia dwugłowego uda lewej nogi o średnio-wysokim stopniu; zawodnik rozpoczął już leczenie, a czas powrotu szacuje się na 6–8 tygodni” – brzmiał komunikat. To oznacza, że na pewno nie pojedzie na najbliższe zgrupowanie reprezentacji Polski i nie pomoże jej w barażach o udział w mistrzostwach świata. To złe wieści dla selekcjonera Jana Urbana, który stawiał na Skorupskiego w pierwszym składzie regularnie. Zagrał on w meczach eliminacji mundialu we wrześniu z Holandią (1:1) i Finlandią (3:1). Później wystąpił też w meczu z Litwą (2:0). Natomiast opuścił listopadowe zgrupowanie z powodu… kontuzji mięśniowej. Wówczas w meczu z Holandią (1:1) zagrał Kamil Grabara, a w starciu z Maltą (3:2) Bartłomiej Drągowski, który wrócił do kraju, ale wiosną – podobnie jak Widzew, gdzie gra – nie prezentuje się dobrze.
Skorupski nie ma więc szczęścia. Choć w kadrze debiutował już w 2012 roku (w towarzyskim meczu przeciwko Macedonii Północnej, będąc jeszcze piłkarzem Górnika Zabrze), przez lata nie potrafił przedostać się do pierwszej jedenastki reprezentacji Polski, będąc tylko rezerwowym, który jeździł na zgrupowania i przyglądał się z boku temu, jak radzą sobie Łukasz Fabiański i Wojciech Szczęsny. Pomimo tego, że jest świetnym bramkarzem, który od lat gra w Serie A (Roma, Empoli iBologna, w której występuje ósmy sezon), gdzie zyskał uznanie, dopiero po trzydziestce został „jedynką”. Teraz jego sytuacja może się jeszcze mocniej skomplikować. Pod jego nieobecność gotowy do gry będzie Grabara, który też czekał na okazję, żeby zagrać w reprezentacji. Jeśli tylko reprezentant Wolfsburga pomoże Polsce w awansie na mundial, Skorupski mecze w Ameryce Północnej znów może oglądać z perspektywy ławki, tak jak w 2022 roku.
Nie jest to oczywiście tragiczna informacja, bo akurat jeśli chodzi o wybór bramkarzy, nie mamy się czego wstydzić. Gra polskich golkiperów od lat stoi na bardzo wysokim poziomie i nawet po tym, jak z gry w kadrze zrezygnowali Szczęsny, Fabiański i Artur Boruc, selekcjoner dalej ma ogromny wybór. A Grabara, który – najprawdopodobniej – wystąpi w barażach, wcale nie musi być gorszym wyborem od Skorupskiego.
Absencja 34-latka może być jednak znacznie bardziej bolesna dla drużyny z Bolonii. Włoski zespół już raz w tym sezonie musiał radzić sobie bez niego i w tym czasie w dziesięciu meczach ligowych wygrał tylko dwa razy! Powrót Skorupskiego do zdrowia przyniósł przy okazji lepsza formę ekipy trenera Italiano (w ostatnich pięciu meczach cztery zwycięstwa). Skorupski jest pewnym punktem zespołu, który gwarantuje solidność i zgranie z defensorami. A jest to o tyle ważne, że Bologna nie tylko chce piąć się w tabeli, ale gra też w Lidze Europy. W poprzednim tygodniu zremisowała 1:1 z Romą i miała nadzieję na awans do kolejnej rundy poprzez pokonanie Rzymian w rewanżu w najbliższy czwartek. Czy bez Skorupskiego będzie to możliwe?
Kacper Janoszka
