Skok na fotel lidera

Po wygranej pod Jasną Górą beniaminek z Katowic na wszystkich spogląda z góry.

Tak katowiczanie cieszyli się z dziesiątego zwycięstwa w sezonie. Fot. Facebook/Sparta Katowice

Zaplanowane na 13.30 spotkanie zostało opóźnione o godzinę z powodu awarii autokaru gości, który odmówił posłuszeństwa na wysokości Siewierza. - Dziękujemy bardzo rywalom za wyrozumiałość , bo do naszego problemu podeszli bardzo ludzko. Czasami jak się coś źle rozpoczyna, to potem może się dobrze skończy - mówił nam trener Sparty, Tomasz Wróbel.

- Trenujemy po to, aby nie dostawać punktów za darmo, za walkowery czy tego typu historie, tylko po to, aby je wywalczyć na boisku - odpowiadał szkoleniowiec Skry, Dariusz Klacza.

Stawka meczu była wysoka. Spadkowiczowi zwycięstwo pozwalało pozostać w realnej grze o awans, a rewelacyjnemu beniaminkowi - w przypadku straty punktów przez Górnika Polkowice - mogła utorować drogę na szczyt tabeli. W pierwszej części warunki gry dyktowała Skra, a najlepsze okazje na otwarcie wyniku stworzyli sobie Radosław Gołębiowski, który albo nieznacznie się mylił, albo trafiał w poprzeczkę, a także Przemysław Sajdak, minimalnie niecelnie uderzający wolnego. - Dominowaliśmy, ale zabrakło tego co najważniejsze, czyli goli - przyznawał trener miejscowych.

Na drugą połowę katowiczanie wyszli odmienieni, a dzięki prezentowi od Szymona Jarka, który stracił piłkę we własnym polu karnym, zaczęli ją od objęcia prowadzenia. Mateusz Mazurek nie dał szans Mateuszowi Górskiemu. 10 minut później częstochowianom udało się odrobić straty, gdy w zamieszaniu po rzucie rożnym do siatki z najbliższej odległości trafił Iwan Metłuszko. Gospodarze chcieli grać o pełną pulę, ale po kolejnym błędzie, tym razem bramkarza, który za daleko wyszedł z bramki, stracili drugiego gola. Jego strzelcem był wprowadzony chwilę wcześniej Mayer Zambrano. Mimo ambitnej postawy do samego końca, gospodarzom nie udało się zdobyć nawet punktu. - Dużo od siebie wymagamy, dlatego w kolejnych meczach będziemy starali się grać jeszcze lepiej. Błędy oraz decyzje sędziego, z którymi nie do końca się zgadzaliśmy, zadecydowały o porażce - podsumował trener Klacza.

Skra mimo porażki pokazała naprawdę spory potencjał, a trafienie Metłuszki było jego 11. w sezonie. Przypomnijmy, że Ukrainiec do Polski, konkretnie do Wrocławia trafił na początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku. Tam oczekiwał na rejestrację, jakiś czas trenował ze Ślęzą, Polonią Warszawa i wrócił do Wrocławia, gdzie wypatrzyła do Akademia Rakowa. Teraz ma szansę na koronę króla strzelców 3. ligi. - Strzeliłem gola, ale nie jestem zadowolony, bo drużyna przegrała. Gdybym w pierwszej połowie był szybszy przy pierwszym słupku, pewnie zdobyłbym bramkę. Musimy jeszcze więcej pracować nad grą ofensywną, a w defensywie być konsekwentnym od pierwszej do ostatniej minuty. Chcę wykorzystywać jeszcze więcej sytuacji, gdy mam piłkę w polu karnym - przyznał 19-latek. Dla Skry była to pierwsza porażka 19 września, a dla Sparty czwarte zwycięstwo z rzędu.


Mariusz Rajek

◼  Skra Częstochowa - Sparta Katowice 1: 2 (0:0)

0:1 - M. Mazurek, 48 min, 1:1 - Metłuszko, 58 min, 1:2 - Zambrano, 65 min

SKRA: Górski - Gołębiowski, Zieliński (18. Kucharczyk), Józefczyk - Jarek, Wojciechowski (72. Mazanek), Nocoń, Sajdak, Kołodziejczyk, Napieraj (46. Mikołajczyk) - Metłuszko (63. Cieślak). Trener Dariusz KLACZA.

SPARTA: Kucharski - Piątek, Skroch, Rogala, Zacharczenko - M. Mazurek (63. Strączek), Włodarczyk (67. Celej), P. Mazurek (46. Ciszewski), Kuliński – Woźniak (63. Zambrano), Musiał (46. Baranowicz). TrenerTomasz WRÓBEL.

Sędziował Krzysztof Ulatowski (Bydgoszcz). Widzów 50. Żółte kartki: Napieraj, Metłuszko, Mikołajczyk.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się