Skoczą do gardeł?
Podopieczni Jacka Zielińskiego nie przegrali siedmiu meczów z rzędu i w starciu z liderem ekstraklasy chcą podtrzymać tę serię.
Kamil Jakubczyk (z lewej) jest pewny siebie i to mu pomaga. Fot. PAP/Maciej Kulczyński
KORONA KIELCE
Wtorkowy mecz z Górnikiem Zabrze będzie bardzo ważny dla Kielczan. Dlaczego? Ponieważ w ostatnich dwóch spotkaniach podopieczni Jacka Zielińskiego rywalizowali z beniaminkami. Najpierw zremisowali u siebie z Wisłą Kraków, a w minioną sobotę wygrali na wyjeździe ze Śląskiem. Dopiero teraz przed nimi bardzo poważny sprawdzian. Starcie z Górnikiem trener Korony określa jako test weryfikacyjny, który ma pokazać, jak silni są Kielczanie. Górnik jest przecież liderem tabeli; drużyną, która prezentuje bardzo wysoki poziom w ligowych spotkaniach. Skoro Korona chce się równać z najlepszymi, na bardziej odpowiedniego przeciwnika nie mogła trafić.
– Spotykamy się z drużyną rozpędzoną, która naprawdę gra dobrze w piłkę. Jest liderem tabeli i to nieprzypadkowym liderem, bo Górnik sobie na to jak najbardziej zasłużył. Wierzę jednak w chłopaków, wierzę w pracę, którą wykonujemy. Widać, że idziemy do góry. Jestem przekonany, że we wtorek skoczymy Górnikowi do gardła – stwierdził Jacek Zieliński.
Dawna przegrana
Będzie to zaległy mecz 2. kolejki. To znaczy, że od planowanego terminu spotkania minęło 1,5 miesiąca. A czas działał na korzyść Korony, której kadra uległa zmianie w porównaniu do poprzedniego sezonu. Kielczanie w pierwszej kolejce ponieśli porażkę z Jagiellonią (0:1) i od tamtego momentu nie przegrali ani jednego spotkania. Świętokrzyska ekipa nie przegrała siedmiu meczów z rzędu, wliczając także wygrane spotkanie w Pucharze Polski z Widzewem (1:0). Z jednej więc strony Górnik jest rozpędzony, jest na szczycie tabeli i ma ogromne ambicje. Z drugiej - Korona prezentuje się bardzo solidnie i może napsuć krwi przyjezdnym z Zabrza.
Remisują u siebie
Fakt, że mecz odbędzie się w Kielcach, wcale nie musi działać na korzyść gospodarzy. Do tej pory w trwających rozgrywkach Korona rozegrała trzy spotkania u siebie i wszystkie zremisowała. Czy zespół trenera Zielińskiego szykuje się na kolejny podział punktów? Tego przed meczem przewidzieć się nie da. Szkoleniowiec gospodarzy wtorkowego widowiska jest natomiast pewien, że psychicznie mecz wytrzyma Patrik Hellebrand. Dla pomocnika będzie to wyjątkowe starcie, bo zagra przeciwko zespołowi, w którym wypromował się w Polsce, którego był pierwszoplanową postacią w poprzednim sezonie. Teraz niedawni koledzy z zespołu będą rywalami. – On to wytrzyma. Jestem o to spokojny, bo radził sobie już w wielu trudnych sytuacjach – zaznaczył Jacek Zieliński.
22-letni lider
Na Hellebrandzie wcale nie musi spoczywać ciężar odpowiedzialności za wynik meczu z Górnikiem. W sobotnim spotkaniu ze Śląskiem zabłysnął Kamil Jakubczyk, kolejny zawodnik sprowadzony do klubu tego lata. W ostatnich minutach meczu pewnym krokiem wbiegł w pole karne Wrocławian, mijając kolejnych zawodników, aż w końcu zaliczył asystę przy trafieniu Simona Gustafsona. 22-latek pokazał, że w kluczowych momentach trener może na niego liczyć.
– Jeden bardzo dobry mecz nie klasyfikuje mnie jako najlepszego piłkarza. Tak samo, jak jeden słaby nie czyni ze mnie zawodnika beznadziejnego. To jest właśnie klucz, żeby zachować stabilność emocjonalną i regularność – powiedział spokojnie Kamil Jakubczyk, który nie ma zamiaru zachłysnąć się radością po pierwszej asyście w nowych barwach.
Trener Zieliński mu ufa – zagrał dotychczas w sześciu meczach w podstawowej jedenastce i niewiele wskazuje na to, żeby miało się to w najbliższym czasie zmienić.
Kacper Janoszka
