Skelin wraca do Polski
Wygrana Dąbrowian w Słupsku poskutkowała zmianą trenera Czarnych.
Ivica Skelin wraca na polskie boiska! Fot. Norbert Barczyk / PressFocus
◼ W niedzielę poinformowano o rozstaniu z Robertsem Stelmahersem, a w poniedziałek ogłoszono nazwisko nowego szkoleniowca. Czarnych poprowadzi dobrze znany w naszym kraju Chorwat Ivica Skelin. Wcześniej pracował on w Twardych Piernikach Toruń oraz Legii Warszawa. 52-latek w swoim CV ma też pracę z reprezentacją Chorwacji - w latach 2011-2014 oraz 2016-2017 był asystentem selekcjonera, a na przełomie 2017 i 2018 roku przez kilka miesięcy - pierwszym szkoleniowcem kadry. W tym sezonie Skelin był asystentem trenera we włoskim Trapani Shark. Klub miał ogromne kłopoty kadrowe oraz finansowe i przed dwoma tygodniami został ukarany przez włoską federację i wyrzucony z Serie A.
◼ Kibice w Dąbrowie Górniczej mieli prawo obawiać się o wyjazd swojego zespołu do Słupska. Klub ogłosił, że aż czterech graczy nie pojechało z powodu kontuzji: Ron Curry (uraz mięśniowy), Dale Bonner (także uraz mięśniowy), Luther Muhammad (niedawno opuścił szpital, czuje się dobrze, jednak decyzją sztabu dostał jeszcze wolne) i Dominic Green (rehabilitacja po operacji palca). Okazało się, że nie było się czego bać. Ligowy słabeusz nie potrafił wykorzystać osłabienia gości, którzy już po pierwszej kwarcie prowadzili 10 punktami, a na finiszu powiększyli przewagę. - Czemu MKS wygrał? Bo Musiał! - żartował po meczu jeden z kibiców. Jakub Musiał zagrał najlepszy mecz w sezonie - zdobył 22 punkty, trafił 4 trójki, miał też 5 zbiórek i 8 asyst. Polacy spisali się w tym spotkaniu fantastycznie, zdobyli 60 punktów na 102 zespołu.
Co ciekawe kontuzjowani gracze wraz z kibicami dopingowali swój zespół przed telewizorem zgromadzeni w jednym z dąbrowskich pubów.
◼ Wydarzeniem kolejki było starcie na szczycie tabeli we Wrocławiu. W hali Orbita zjawiło się blisko 3000 kibiców, by oglądać Śląsk i Trefl, czyli dwa zespoły, które zostały w europejskich pucharach. Gospodarze zagrali znakomitą pierwszą połowę, potem mieli przestój w trzeciej kwarcie, ale Kadre Gray (20 punktów, 9 asyst) nie pozwolił odebrać Śląskowi zwycięstwa. - Śląsk zagrał lepiej, zasłużył na wygraną. To, co nas może cieszyć, to sukces w dwumeczu, bo u siebie wygraliśmy wyżej - szukał pozytywów trener ekipy z Sopotu, Mikko Larkas. Goście mieli więcej zbiórek i popełnili mniej strat, ale zanotowali słabsze procenty zarówno z gry, jak i zza łuku.
- Graliśmy przeciwko najlepiej zorganizowanemu klubowi w polskiej lidze. Jestem naprawdę zadowolony z pierwszych 20 minut, zagraliśmy bardzo jakościową koszykówkę przeciwko dobrej jakości zespołowi. W trzeciej kwarcie zatrzymaliśmy się, w pewnym momencie moi zawodnicy byli zmęczeni, zresztą to samo dotyczyło potem graczy z Sopotu. Ale ostatecznie pokazaliśmy, że jesteśmy mocni mentalnie - stwierdził trener Śląska, Ainars Bagatskis.
◼ W Lublinie w Hali Globus doszło do rewanżu za wielki finał poprzednich rozgrywek. Emocji nie było. Legia rozjechała Start. Goście w połowie mieli 21 punktów przewagi, skończyło się na 32 oczkach różnicy. - Wypada tylko przeprosić kibiców. Ofensywnie nie dojechaliśmy na ten mecz. Pierwsza kwarta bardzo mocno ustawiła spotkanie, ale sami wpędziliśmy się w te kłopoty. Później było już nerwowo, złe decyzje, nerwowe rzuty, a goście się nakręcali. W poprzednich meczach robiliśmy głupoty, ale też coś się udawało. To spotkanie było chyba naszym najsłabszym – mówił po meczu Wojciech Kamiński, trener Startu.
Gospodarze zanotowali dramatyczny procent skuteczności z gry (29) oraz przestrzelili 10 osobistych (11/21). w całym meczu zdobyli 52 punkty. - Start to na pewno nie jest zła drużyna. Ostatnio grał naprawdę dobrze, dlatego jestem zadowolony z pracy i zaangażowania moich koszykarzy przez pełne 40 minut. To był nasz problem, żeby utrzymać zaangażowanie przez całe spotkanie - tłumaczył Heiko Rannula, trener Legii.
(pp)
