Skazani na pożarcie?
Pytanie przed inaugurującym sezon 2026 meczem ekstraligi nie brzmi czy, tylko jak wysoko beniaminek z Leszna wygra z Lwami.
Zdaniem Madsa Hansena nieobecność w pierwszych meczach kontrolnych nie będzie miała wpływu na jego formę. Fot. Grzegorz Misiak / Press Focus
To nie jest łatwy rok dla częstochowskich kibiców. Z PlusLigą niedawno pożegnali się siatkarze Norwida, mocno poniżej oczekiwań spisują się piłkarze Rakowa, a żużlowcy Włókniarza są murowanym kandydatem do spadku z ekstraligi.
Wina Świącika
Bardziej radykalne głosy mówią nawet o tym, że tak słabej drużyny jak Częstochowianie jeszcze w najwyższej klasie rozgrywkowej w XXI wieku nie było. Wielu nie daje Włókniarzowi szans nie tylko na utrzymanie, ale nawet wygranie pojedynczego meczu. Czy może być aż tak źle? Patrząc na składy… może. Drużyna zbudowana z „odpadów” i zawodników, których zwyczajnie nikt inny w ekstralidze nie chciał, to efekt rządów Michała Świącika, który zbudował aurę klubu mało przyjaznego, a przede wszystkim słabo wiarygodnego finansowo. Gdy na ratunek częstochowskiemu żużlowi ruszył Bartłomiej Januszka z firmy Krono-Plast, kupując udziały i przejmując wielomilionowe długi, na zbudowanie silniejszej drużyny było już zwyczajnie za późno. Gdyby ustępujący prezes wcześniej zdecydował się na sprzedaż zmierzającego w coraz głębszą otchłań klubu, przy Olsztyńskiej z dużym prawdopodobieństwem udałoby się zatrzymać ubiegłorocznych liderów – Piotra Pawlickiego oraz Jasona Doyle’a. Teraz to już musztarda po obiedzie, bo ten pierwszy w piątek stanie naprzeciwko swojej byłej drużyny, a Australijczyk zdecydował się zejść piętro niżej, do Wilków Krosno.
Muszą być drużyną
Już pierwsze przedsezonowe sparingi oraz turnieje pokazały, że dla zawodników Włókniarza tegoroczna ekstraliga może być drogą przez mękę. O ile Rohan Tungate oraz Jakub Miśkowiak powinni być w stanie podjąć walkę z najlepszymi, to druga linia Częstochowian - przynajmniej na papierze - na razie nie dostarcza większych powodów do optymizmu. Jedynym zawodnikiem poza juniorami, który pozostał w składzie po poprzednim sezonie, jest Mads Hansen. Z powodów osobistych zabrakło go w pierwszych meczach kontrolnych, co mocno niepokoiło kibiców. – Moja forma i kondycja są dobre, nie ma żadnych obaw z tego powodu. Brak jazdy w pierwszych sparingach nie powinien mieć wpływu na moją dyspozycję. Aby wygrywać mecze, musimy być pełną drużyną, bo jeden zawodnik na pewno tego nie zrobi – kwituje Duńczyk. Włókniarz wygrał dwa ostatnie sparingi, z PSŻ Poznań (52:38) oraz w środę w Rybniku z ROW-em (48:42), ale trzeba brać pod uwagę, że to co najwyżej średniacy Metalkas 2. Ekstraligi.
Szukają ustawień
Leszczynianie, którzy powracają do krajowej elity po rocznej nieobecności, już w pierwszym meczu powinni zweryfikować (nie)moc Częstochowian. Drużyna beniaminka wydaje się bardzo dobrze zbilansowana, a jej siłą uderzeniową powinna być formacja juniorska. Nazar Parnicki, który będzie w tym roku etatowym uczestnikiem cyklu Grand Prix, oraz uznawany za ogromny talent Kacper Mania prezentują się zdecydowanie lepiej nie tylko od swoich juniorskich kolegów z Częstochowy, ale także z pozostałych klubów. – Na razie ta forma jest przeplatana. Mieliśmy kilka dobrych występów, ale przeważnie jak dwóch zawodników pojechało, to inni nie. Na początku sezonu jest wiele testów sprzętu, cały czas szukamy najlepszych ustawień – mówi przed pierwszym meczem o punkty trener Mariusz Staszewski. Pierwszy wyścig w Lesznie zaplanowano na godzinę 18.00.
◼ Fogo Unia: 9. Piotr Pawlicki, 10. Janusz Kołodziej, 11. Benjamin Cook, 12. Keynan Rew, 13. Grzegorz Zengota, 14. Nazar Parnicki, 15. Kacper Mania
◼ Krono-Plast Włókniarz: 1. Rohan Tungate, 2. Mads Hansen, 3. Jakub Miśkowiak, 4. Sebastian Szostak, 5. Jaimon Lidsey, 6. Franciszek Karczewski, 7. Szymon Ludwiczak
Mariusz Rajek
