Skazani na ekstraklasę
KOMENTARZ „SPORTU” - Mariusz Rajek
Krakowianie nie grają jakiejś wybitnej rundy. Można nawet zaryzykować, że biorąc pod uwagę przewagę nad resztą stawki pod względem finansowym, organizacyjnym, medialnym, kibicowskim, sponsorskim i każdym innym, to ta wiosna w wykonaniu Białej Gwiazdy jest po prostu słaba, a co najwyżej bardzo, bardzo przeciętna. Zaledwie trzy wygrane, siedem remisów i porażka (walkowerem, ale zawsze) to nie jest dorobek hegemona, który zjada ligę na śniadanie. A jednak Wisła ją zjada. W ostatniej kolejce znów straciła punkty, remisując u siebie z Puszczą Niepołomice (mimo prowadzenia 2:0), a i tak… powiększyła przewagę nad trzecim przed 30. kolejką Chrobrym!
Jeśli na zakończenie majówki Wiślacy doczekają się pierwszej wiosennej wygranej na wyjeździe (tak, to nie pomyłka – drużyna Mariusza Jopa jeszcze w tej rundzie nie wygrała w delegacji!), to istnieje duża szansa na to, że będą świętować powrót do ekstraklasy już w Rzeszowie po meczu ze Stalą. Cztery lata i wystarczy. Ekstraklasa potrzebuje Wisły, Wisła potrzebuje ekstraklasy. Nawet jeśli wraca do niej wyjątkowo leniwie.
