Skandal pod piramidami?

W egipskiej Gizie Ołeksandr Usyk (25 zw. - 16 KO) w kontrowersyjnych okolicznościach obronił pasy mistrza świata WBC i WBA w wadze ciężkiej.

Ołeksandr Usyk (z lewej) miał dużo problemów w walce z Rico Verhoevenem. Fot. DAZN

BOKS

To miały być dla niepokonanego mistrza świata łatwo zarobione pieniądze. Dodajmy, że niemałe, bo gwarantowane 40 milionów dolarów plus wpływy z transmisji (około 7 mln USD). Gaża jego rywala, Holendra Rico Verhoevena (1 zw. - 1 KO, 1 por.), była sporo niższa - 10 mln USD plus bonus od DAZN z dochodu za transmisję. Dlaczego łatwe? Bo już ogłoszenie walki absolutnego mistrza wszechwag z byłym kickbokserem, który w zeszłym roku zakończył karierę z bilansem 66 wygranych w 76 pojedynkach, było sensacją. Do tego jedyną do tej pory bokserską walkę stoczył w 2014 roku, kiedy znokautował Węgra Janosa Finferę. Wielu ekspertów wyraziło oburzenie, jak można było pozwolić, żeby w takiej walce stawką było mistrzostwo świata. Okazuje się, że jak w grę wchodzą duże pieniądze, to można.

Pojedynek odbył się w niecodziennej scenerii, bo pod piramidami w słynnej Gizie, które są wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jego oprawa była niemalże bajkowa, bo przy fajerwerkach Usyk wkroczył do ringu w efektownej zbroi. Miało być show i było, również w ringu, aczkolwiek jego finał wzbudził duże kontrowersje.

To była to pierwsza walka 39-letniego Usyka od lipca zeszłego roku, kiedy na londyńskim stadionie Wembley pokonał przez nokaut w piątej rundzie Brytyjczyka Daniela Duboisa i po raz drugi został niekwestionowanym mistrzem wagi ciężkiej, będąc posiadaczem pasów: WBA, IBF, WBC oraz WBO, którego kilka miesięcy później się zrzekł. Młodszy o dwa lata Verhoeven od najcięższego w karierze czempiona z Ukrainy ważył prawie 12 kg więcej. Był też wyższy o 5 cm i te gabaryty miały swoje znaczenie w ringu, bo niespodziewanie to Holender próbował narzucić swoje warunki. Walczył bez kalkulacji, ale i bez respektu dla utytułowanego rywala. Długimi chwilami to on był stroną dominującą, a Ukrainiec nie mógł na niego znaleźć sposobu. Dopiero od czwartej rundy Usyk zaczął przejmować kontrolę i zadawał więcej celnych ciosów. Pozwalał co prawda rywalowi atakować, ale łapał go na mocne kontry, licząc, że w ten sposób go złamie.

Verhoeven imponował jednak odpornością na mocne uderzenia, a w 8. i 9. starciu sam boleśnie zranił mistrza. Zanosiło się na sensację, jaką byłaby porażka Usyka. Ten jednak w 10. rundzie odpowiedział mocnymi ciosami i był bliski posłania Holendra na deski. Udało się to w końcówce przedostatniego starcia. Po kilku prostych i prawym podbródkowym Verhoeven poleciał na kolana i wylądował między linami. Sędzia Mark Lyson liczył do ośmiu i wznowił walkę. Do końca było tylko kilka sekund, ale po kolejnych potężnych ciosach Usyka ringowy przerwał walkę równo z gongiem.

Holenderski narożnik i sam pięściarz protestowali, uznając, że była to niesłuszna decyzja. W niedzielę rano Rico Verhoeven poinformował w mediach społecznościowych, że złożony został oficjalny protest. Również wielu dziennikarzy i byłych bokserskich mistrzów było zdziwionych takim zakończeniem pojedynku. Nie brakowało jednak opinii, że gdyby walka była kontynuowana, to skończyłaby się brutalnym nokautem. Był więc skandal pod piramidami, czy nie? Spekulacje wokół tego podsyciła jeszcze punktacja po 10 rundach, według której Holender prowadził 96:94 u jednego sędziego, a u dwóch pozostałych był remis 95:95...


Cios za cios

Ołeksandr Usyk wyprowadził 499 ciosów, z których 112 było celnych, a 89 mocnych. Rico Verhoeven 508, z czego 113 celne, a 93 mocne.

Andrzej Wasik

Powrót na tarczy

Robert Parzęczewski pojechał do Włoch po pas mistrza Europy, ale przegrał przed czasem.

Pochodzący z Częstochowy Robert Parzęczewski (35 zw. - 20 KO, 3 por.) miał wielkie aspiracje, sięgające nawet walk o mistrzostwo świata. Jego karierę zatrzymały dwie porażki, ale szybko się po nich odbudował i odniósł kolejne wygrane. W weekend udał się do włoskiej Guidonii, gdzie zmierzył się z Lucą D'Ortenzim (21 zw. - 6 KO, 4 por.) o wakujący pas mistrza Europy EBU w wadze półciężkiej.

To Polak był faworytem i początek walki był dla niego pomyślny. Jednakże w drugiej części pojedynku to Włoch przejął inicjatywę. Parzęczewski nie wytrzymał dużego tempa i obrywał coraz mocniej. Koniec nastąpił w 11. rundzie – D'Ortenzi trafił mocno prawym sierpowym w szczękę, po którym nasz pięściarz upadł na deski. Zdołał wstać, ale po kolejnych ciosach Włocha sędzia ringowy przerwał pojedynek.

Zdemolowali Litwinów

Podczas gali Suzuki Boxing Night 41. w Mielcu reprezentacja Polski w boksie olimpijskim pokonała Litwę 20:2. Jedyną porażkę - niejednogłośną 1:2 - poniósł Mateusz Urbana czy Aleksiej Siewostjanow. Dla naszych reprezentantów występ w Mielcu był elementem przygotowań do startu w Pucharze Świata w Chinach.

Wyniki walk 

◾ 60 kg  Aneta Rygielska – Beatrice Savickaite 3:0
60 kg Kacper Frymus – Roimondas Trapulionis 3:0 
65 kg Borys Sztylc-Kaczmarek – Arturas Majauckas 2:1 
65 kg Jakub Pałka – Vytautas Grigalauskas 3:0 
70 kg Maciej Marchel – Edgaras Trotenskis 2:1 
75 kg Agata Kaczmarska – Iveta Lesinskyte 3:0
75 kg Mateusz Urban – Vladimir Abramovas 1:2 
75 kg Mateusz Wojtasiński wygrał przez RSC w 2. rundzie z Andrejusem Tkaliciem 
85 kg Igor Rondoś – Martin Moisejenko 3:0 
90 kg Aleksander Sikora – Domantas Vilkas 3:0
90 kg Aleksiej Siewostjanow wygrał przez RSC w 1. rundzie z Dominykasem Kropą

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się