Silny jak Muhammad Ali

Musimy wykazać się cierpliwością i stawiać ambitne cele. Będziemy mierzyć w Final Four Ligi Mistrzów, a także w odzyskanie mistrzostwa - zapowiada trener wicemistrzów Polski, Tałant Dujszebajew.

Tałant Dujszebajew wierzy, że w przyszłym sezonie jego drużyna wróci na tron. Fot. Paweł Andrachiewicz / Press Focus

INDUSTRIA KIELCE

Od finału Orlen Superligi minęło już kilka dni. Drugi raz z rzędu tytuł wywalczyła Orlen Wisła Płock, a Industrii Kielce, która w najważniejszych meczach uległa odwiecznemu rywalowi 0-2, ponownie przyszło się pogodzić z wicemistrzostwem kraju. Do tego doszły słabsze od oczekiwań oraz możliwości wyniki w Lidze Mistrzów. Mimo tego trener Tałant Dujszebajew z optymizmem patrzy w przyszłość.

Łatał skład trytytkami

- Jestem dumny, czego dokonujemy przy takim budżecie - mówi szkoleniowiec kielczan. - Podobnie jak rok temu byliśmy na poziomie, by wygrać ligę. Nawet przy wszystkich problemach, z którymi przyszło nam się zmagać. Zespół z Płocka cały czas się rozwija, staje się mocniejszy. Uważam jednak, że poza meczem o Superpuchar i październikowym spotkaniem w Płocku, w pozostałych byliśmy lepsi. Sport jednak czasami bywa brutalny. Nie możemy się załamywać, tylko budować projekt na przyszłość - podkreśla Hiszpan kirgiskiego pochodzenia i trzeba się z nim zgodzić; przez większą część obu finałowych starć na prowadzeniu byli jego podopieczni, jednak końcówki należały do rywali. - Nie potrafimy utrzymywać poziomu w ostatnich kwadransach, ale to nie jest kwestia fizyczności. Krzysiek Paluch (trener przygotowania fizycznego - dop. red.) świetnie przygotował zespół pod tym względem. To bardziej kwestia mentalna i temat do głębszej analizy - przyznaje trener kielczan, nie szukając usprawiedliwień, ale bywały mecze, w których przez urazy czołowych zawodników łatał skład trytytkami.

Płakał nie będzie

Gdy jesienią kontuzjowany był jego syn Alex, w drugiej linii grali skrzydłowi. Dopiero w końcówce sezonu wrócili leworęczni rozgrywający Szymon Sićko i Hassan Kaddah, a wcześniej Arkadiusz Moryto i Michał Olejniczak. Zawodnicy z pola, po odejściu bramkarskiej gwiazdy Andreasa Wolffa, nie mieli już oparcia w bramce, skoro jesienią Bekir Codralija, Sandro Mestrić, wypożyczony potem do Ostrovii, a teraz sprzedany do Mieszka Brześć, czy Miłosz Wałach odbijali w Lidze Mistrzów średnio co piąty rzut. Dlatego pod koniec roku w trybie awaryjnym zakontraktowano Klemena Ferlina, ale 35-letni Słoweniec oblicza zespołu nie odmienił, a na dodatek w meczu Ligi Mistrzów z Magdeburgiem naciągnął więzadło poboczne przyśrodkowe w prawym kolanie, co oznaczało kilkutygodniową przerwę w treningach. Trener Dujszebajew nie chce jednak niczego tłumaczyć brakami kadrowymi.- Nie będę płakał. Jest nam przykro, że przegraliśmy tytuł, ale nigdy nie powiem, że przegraliśmy ze względu na kontuzje - zapewnia. - To jest część życia. Dopóki mamy sześciu zdrowych zawodników i bramkarza, mamy wychodzić na boisko i walczyć o zwycięstwo. Nawet wobec porażek w przyszłość można patrzeć pozytywnie.

Stworzył potęgę

Dujszebajew jest w Kielcach od stycznia 2014 roku. Nigdzie do tej pory nie pracował tak długo. Odcisnął piętno nie tylko na klubie, ale również - jako wychowawca kadrowiczów oraz selekcjoner Biało-czerwonych - na całej polskiej piłce ręcznej. Żółto-biało-niebiescy za jego kadencji stali się europejską potęgą. Pod względem budżetu daleko im było do najbogatszych klubów Europy, a jednak z nimi rywalizowali. W 2016 roku wygrali Ligę Mistrzów, cztery razy byli w Final Four, dwa razy przegrali w finale, a od 2011 roku nieprzerwanie wychodzili z grupy. Dopiero sezon 2023/24 zakończyli bez żadnego trofeum, a w niedawno zakończonym zdobyli „tylko” Puchar Polski. Doświadczony szkoleniowiec jest jednak przekonany, że porażki w meczach o mistrzostwo Polski wyzwolą w jego zespole dodatkową energię i do następnego sezonu przystąpi podwójnie zmobilizowany.

Nie spał cztery noce

- Człowiek staje się silny tylko wtedy, kiedy umie wstać - kontynuuje Tałant Dujszebajew. - Dla mnie najlepszym sportowcem w historii jest Muhammad Ali. Żeby zostać trzykrotnym mistrzem świata, dwa razy musiał leżeć na deskach. Bez tego nie byłby tak wielkim pięściarzem. Nikt nie lubi przegrywać. Kiedy będę tylko wygrywał, to nie poznam smaku życia. Po tych dwóch meczach z Płockiem nie spałem przez trzy, cztery noce. Później chodziłem i zastanawiałem się, co zrobiłem dobrze, a co źle. Jeśli pracowałbym w innym miejscu, to też bym tak wszystko przeżywał. To jest żywa praca. Może 10 lat ciągłego wygrywania przyzwyczaiło mnie do jakiegoś komfortu. Teraz mam ponad miesiąc, aby wszystko poukładać sobie w głowie. Będę dużo spacerował i myślał, co będzie najlepsze, co trzeba zmienić. Na tych porażkach muszę się uczyć. Mam dalej dużo energii, którą czerpię od swoich młodszych zawodników. Wiem, skąd jestem i wiem, że będę jeszcze bardziej zmotywowany. Daj Boże, żeby utrzymać stabilizację w klubie, a zbudujemy drużynę i przyjdą zwycięstwa. Nie brakuje mi pomysłów, aby polepszyć naszą sytuację. Jako trener akceptuję to, że może przyjść dzień, w którym mnie zwolnią. Ale teraz chcę tylko pracować, dążyć do poprawy. Myślę, że kolejny sezon będzie lepszy od tego zakończonego. Musimy wykazać się cierpliwością i stawiać ambitne cele. Będziemy mierzyć w Final Four Ligi Mistrzów, a także w odzyskanie mistrzostwa Polski. Trzeba zachowywać jednak zimną krew. Ciężko jest budować, ale zburzyć łatwo. OK, przegraliśmy dwa lata z rzędu tytuł, ale w jakim stylu, z jakimi okolicznościami w tle... Dlatego mam jedno życzenie - oby dopisało nam zdrowie.

Roszady w kadrze

Przed nowym sezonem w kieleckim zespole dojdzie do kilku zmian. Po sześciu latach pożegnał się z nim chorwacki środkowy rozgrywający Igor Karacić (szuka klubu), skrzydłowi Cezary Surgiel (Olimpiakos Pireus), Szymon Wiaderny (Zepter KPR Legionowo) i bramkarz Miłosz Wałach (Vardar Skopje). Zastąpią ich środkowi rozgrywający: 28-letni Słoweniec Aleks Vlah, który dwa ostatnie lata spędził Aalborgu (w tym sezonie sięgnął z nim po swoje drugie mistrzostwo Danii) i 24-letni reprezentant Polski Piotr Jędraszczyk, który wrócił z wypożyczenia do Gwardii Opole. Lewe skrzydło wzmocnił 27-letni Piotr Jarosiewicz, przez ostatnie osiem sezonów zawodnik Azotów Puławy, a bramkę 31-letni Adam Morawski, były zawodnik Orlen Wisły Płock, który przez trzy ostatnie lata występował w MT Melsungen i w tym sezonie sięgnął po brązowy medal Bundesligi. - W nowym sezonie będziemy mieć stabilność w bramce w osobach Ferlina i Morawskiego. Łatwiej będzie nam grać z Szymkiem i Hassanem, którzy mieli wahania formy po urazach. Pomoże nam też zawodnik o takiej jakości jak Aleks Vlah - wyraża nadzieję Tałant Dujszebajew. Industria przygotowania do nowego sezonu rozpocznie 28 lipca, a próbą generalną będzie mecz o Superpuchar Polski 30 sierpnia w Łodzi. Oczywiście z Nafciarzami...

Zbigniew Cieńciała

Srebrne medale mistrzostw Polski nie zadowoliły ambicji kieleckiego zespołu. Fot. Paweł Bejnarowicz / Press Focus