Silne pokolenie
Reprezentacja oparta jest na zawodnikach, którzy wyróżniają się w europejskich klubach.
Willian Pacho to ostoja defensywy. Fot. IMAGO/PressFocus
W polskiej ekstraklasie grało dwóch Ekwadorczyków. Jeden z nich, Joel Valencia, wciąż gra w Polsce – w Zniczu Pruszków. On nigdy nie wystąpił w dorosłej reprezentacji swojego kraju, choć futbolowego rzemiosła uczył się w Hiszpanii (grał w młodzieżowych zespołach Realu Saragossa i Malagi), a niegdyś trafił z Piasta Gliwice do Anglii i grał w Brentford (20 meczów w Championship). Z kolei drugim Ekwadorczykiem, który występował w polskiej elicie, jest John Yeboah. Urodził się w Niemczech, jego ojciec jest z Ghany, ale matka pochodzi z Ekwadoru. Do naszego kraju trafił z holenderskiego Willem II, a wcześniej był m.in. związany z Wolfsburgiem i VVV-Venlo. W 2022 roku podpisał kontrakt ze Śląskiem Wrocław. Po roku przeniósł się do Rakowa Częstochowa i wówczas zdecydował, że będzie reprezentował Ekwador. Początki w reprezentacji miał trudne, na pewno nie pomogła mu kontuzja, ale gdy w marcu 2024 r. zadebiutował w meczu towarzyskim z Gwatemalą, od razu wpisał się na listę strzelców. Od ponad roku jest zawodnikiem Venezii, a w międzyczasie stał się ważną częścią drużyny narodowej. Wchodził z ławki, jednak kilka spotkań rozpoczął od pierwszej minuty. Grał też na zeszłorocznym Copa America, w którym Ekwadorczycy dotarli do ćwierćfinału, odpadając po porażce z Argentyną w rzutach karnych. Albicelestes prowadzili do 1 minuty doliczonego czasu 1:0 i wtedy do wyrównania doprowadził Kevin Rodriguez, a asystował mu… Yeboah! W kadrze Sebastiana Beccacece będziemy więc na mundialu widzieć znajomą twarz.
I choć w porównaniu do Argentyny, Brazylii czy Urugwaju Ekwador wydaje się znacznie słabszą drużyną, to w ostatnich kilkunastu miesiącach udowodnił, że rywale w Ameryce Południowej muszą się z nim liczyć. Przez lata ostoją kadry La Tricolor był Antonio Valencia, gwiazda Manchesteru United. Gdy jednak zakończył karierę, w reprezentacji pojawiły się nowe gwiazdy futbolu. Willian Pacho (PSG), Piero Hincapie (Arsenal) czy Moises Caicedo (Chelsea) to zawodnicy doskonale znani na europejskim rynku. Reprezentacja Ekwadoru nie zajęła więc drugiego miejsca w kwalifikacjach tylko na piękne oczy. Jest to przede wszystkim wynik jakości piłkarskiej, jaką podopieczni trenera Beccacece wnoszą na boisko. Podczas turnieju w Ameryce Północnej silny Ekwador stanie więc przed szansą na sukces. Żeby pobić dotychczasowy najlepszy rezultat w historii kraju, powinien zajść do ćwierćfinału, a to nie musi być misja niemożliwa.
Kacper Janoszka
